Koszmar białostockich kierowców! Ponad 5 tysięcy mandatów z żółtych kamer na dwóch skrzyżowaniach

8 godzin temu
Białostoccy kierowcy masowo wpadają w sidła automatycznego systemu kontroli. Od debiutu nowoczesnego systemu Red Light w stolicy Podlasia minęło już niespełna dwa lata, a statystyki porażają. Ponad 5 tysięcy piratów drogowych zostało przyłapanych na przejeździe na czerwonym świetle na zaledwie dwóch skrzyżowaniach w mieście. Dla wielu z nich ta chwila nieuwagi skończyła się potężnym uszczerbkiem w domowym budżecie oraz drastycznym obciążeniem konta z punktami karnymi. Gdzie stoją pułapki? Tylko Białystok na mapie Podlasia

System rejestrujący wjazd na skrzyżowanie przy zabronionym sygnale świetlnym działa w województwie podlaskim wyłącznie w Białymstoku. Urządzenia zamontowano w strategicznych punktach miasta, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 70 km/h, a brawura kierowców wielokrotnie doprowadzała do groźnych kolizji.

Kamery śledzą ruch na potężnym węźle łączącym aż cztery duże arterie: ulice Piastowską, Kazimierza Wielkiego, gen. Nikodema Sulika oraz gen. Sosabowskiego. Drugim monitorowanym punktem, w którym kierowcy nagminnie łamią przepisy, jest skrzyżowanie ulicy ojca Pio z ulicą Zwierzyniecką.

Pętla indukcyjna i kilkanaście kamer śledzi każdy ruch

Wprowadzony w październiku 2024 roku system Red Light to zaawansowana technologicznie machina. Na każdym z wymienionych skrzyżowań zainstalowano po kilkanaście charakterystycznych, żółtych kamer, które ściśle współpracują ze spec
Idź do oryginalnego materiału