Na ulicy Długiej spokój jest towarem deficytowym. Tramwaje zatrzymują się tam średnio raz w tygodniu z powodu źle zaparkowanych pojazdów. Czy w statystykach widać poprawę i jakie są realne sposoby rozwiązania tego problemu? O tym KRK News rozmawia z dr. Maciejem Górowskim z Politechniki Krakowskiej oraz przedstawicielem mieszkańców Starego Miasta, Tymoteuszem Kołaczem.
Na ulicy Długiej spokój jest towarem deficytowym. Tramwaje zatrzymują się tam średnio raz w tygodniu z powodu źle zaparkowanych pojazdów. Czy w statystykach widać poprawę tego zjawiska oraz jakie są możliwe rozwiązania tego znanego od lat problemu? O tym rozmawiamy z dr. Maciejem Górowskim z Katedry Pojazdów Szynowych i Transportu Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej oraz przedstawicielem mieszkańców Starego Miasta, Tymoteuszem Kołaczem.
Zatrzymania tramwajowe przy ulicy Długiej stały się nie tylko niechlubną wizytówką Krakowa, ale również obiektem żartów i memów w Internecie. Do śmiechu z pewnością nie jest tym, którzy korzystając z komunikacji miejskiej muszą liczyć się nieraz z opóźnieniami sięgającymi choćby godziny.
Statystyki: niewielka poprawa, ale problem nie znika
Jak przekazał redakcji KRK News rzecznik MPK Marek Gancarczyk, liczba zatrzymań utrzymuje się od lat na podobnym poziomie.
– W 2025 roku na ul. Długiej doszło do 45 przypadków zablokowania przejazdu tramwajów przez nieprawidłowo zaparkowane samochody. W 2024 roku takich przypadków było 54. W 2023 roku – 55. W 2022 roku – 49. W 2021 – 52. Zatrzymania z powodu nieprawidłowo zaparkowanych samochodów na ul. Długiej trwały od 5 minut do choćby niemal godziny – informuje rzecznik.
Miszalski zapowiada zmiany na Długiej
Z własną inicjatywą rozwiązania problemu przy ulicy Długiej wyszedł prezydent Aleksander Miszalski.
– Przez lata słyszeliśmy, iż się nie da, jednak koniec z blokowaniem tramwajów na ul. Długiej. Wprowadzamy miejsca parkingowe wyłącznie dla mieszkańców sektora A3 – tam, gdzie najczęściej dochodziło do blokad. Uruchamiamy system monitoringu, który pozwoli szybciej reagować, zanim tramwaj stanie. Zamiast likwidować miejsca parkingowe, stawiamy na rozsądek, znajomość tej ulicy przez mieszkańców i Wasz komfort życia w Krakowie! Zmianę będziemy uważnie obserwować i – jeżeli się sprawdzi – wdrażać w innych częściach Krakowa. Bo miasto musi działać – nie tylko mówić! – przekazał dzięki mediów społecznościowych prezydent Krakowa.
Ekspert: winna jest przede wszystkim nieuwaga kierowców
Problem w mieście znany jest od lat. Pojawiło się wiele pomysłów jego rozwiązania, jednak w dalszym ciągu tramwaje zatrzymują się przy Długiej z powodu źle zaparkowanych pojazdów.
– Problem ten wynika przede wszystkim z nieuwagi kierowców. Nie weryfikują oni poprawności zaparkowania pojazdów w odniesieniu do wyznaczonych miejsc i namalowanych znaków poziomych. Często są nieświadomi tego, iż tramwaj – w przeciwieństwie np. do autobusu czy innego samochodu – nie ma możliwości ominięcia źle zaparkowanego pojazdu. Powodem może być też złe szacowanie gabarytów wagonu tramwajowego w odniesieniu do przebiegu szyn toru, a po to są właśnie namalowane znaki poziome. Inne powody to np. pośpiech, zatrzymanie typu „ja przecież tylko na chwilkę”, brak umiejętności precyzyjnego parkowania lub po prostu zwykły egoizm „królów lub królowych szos” – ocenia dr Maciej Górowski.
Kto naprawdę blokuje Długą? Mieszkańcy wskazują na przyjezdnych
W Internecie trwa przerzucanie się wzajemnie winą. Korzystający z komunikacji publicznej winą za zatrzymania ruchu tramwajowego obarczają mieszkańców okolicznych kamienic, a ci przerzucają winę na przyjezdnych, którzy do Krakowa przyjechali jedynie na chwilę.
– Odpowiedzialność za sytuację na ulicy Długiej ponoszą przede wszystkim kierowcy, gdyż to oni nieprawidłowo parkują swoje pojazdy, łamiąc tym samym przepisy ruchu drogowego. Trudno obarczyć odpowiedzialnością kogoś innego, skoro miejsca parkingowe są wyznaczone zgodnie z przepisami i mają wymagane gabaryty, by zaparkować samochód. Czy za wymuszenie pierwszeństwa na prawidłowo oznakowanym skrzyżowaniu odpowiada zarządca drogi, czy jeszcze jakiś inny organ? No nie – odpowiada kierowca, który zawinił. A skoro kierowcy nie potrafią stosować się do obowiązujących przepisów i w tym przypadku zasad parkowania, to nie dziwię się, iż pojawiają się postulaty o likwidację miejsc parkingowych. Tylko iż to byłaby odpowiedzialność zbiorowa – bo przecież jednak większość parkuje prawidłowo. Ci, co robią to dobrze, zostaliby w efekcie poszkodowani. Stąd niekoniecznie jest to rozwiązanie problemu.
Idąc tym tokiem rozumowania, ja byłbym za zmianą przepisów, polegającą na tym, iż tramwaj ma prawo taranować każdy źle zaparkowany samochód, a jego kierowca poza mandatem jeszcze musi pokryć koszty uszkodzeń w wagonie… I to bardzo gwałtownie rozwiązałoby problem parkowania – gdyby taka wieść rozniosła się szerokim echem. Kierowcy kilkukrotnie by sprawdzali, czy na pewno dobrze parkują. Tylko chyba nie o to chodzi.
Zgadzam się też z głosem okolicznych mieszkańców, iż raczej to nie oni źle parkują, gdyż mieszkając w tamtym obszarze są świadomi sytuacji na ulicy Długiej. Winni są bardziej przyjezdni i to niekoniecznie tylko ci spoza Krakowa. Trzeba też pamiętać i pogodzić się z tym, iż nie da się powiększać liczby miejsc parkingowych w centrum miasta, bo miasto nie jest z gumy. Poza tym obsługa transportu indywidualnego nie jest głównym priorytetem nowoczesnego miasta, a jednym z zadań w ramach transportu zrównoważonego.
Symulator tramwaju pokazuje skalę problemu
Czy jest to rzeczywiście wina jedynie kierowców, którzy parkują w sposób nieumiejętny? W dużej mierze tak. Drugim powodem jest brak wystarczającej edukacji w tym zakresie.
– Myślę, iż cały proces kształcenia kierowców wymaga rewizji. Na Politechnice Krakowskiej mamy symulator tramwaju, z którego korzystają często dorośli ludzie. Po wejściu do kabiny zadają pytania: „jak ten tramwaj skręca, skoro nie ma kierownicy?”. To pokazuje, jaka jest nieświadomość w społeczeństwie i jak bardzo potrzebne jest wspomniane wcześniej edukowanie i uświadamianie – już od najmłodszych lat.
Mamy w tym symulatorze bardzo dokładnie odzwierciedlone to, co dzieje się np. na ulicy Długiej. Mało kto, prowadząc wirtualny tramwaj, zauważa źle zaparkowany samochód, gdyż z perspektywy kabiny tramwaju takie sytuacje wyglądają zupełnie inaczej, niż się wielu osobom wydaje. Tramwaj nie uskoczy ani o milimetr. Uważam, iż każdy kierowca, który nieprawidłowo zaparkuje pojazd w takim miejscu jak ul. Długa, powinien być obowiązkowo kierowany na kurs doszkalający właśnie np. z wykorzystaniem takiego symulatora. Przekonałby się, jak wygląda perspektywa przejazdu ulicą taką jak ul. Długa z perspektywy motorniczych, a poświęcając swój czas i pieniądze na takie szkolenie, na pewno utkwiłoby to jeszcze bardziej w jego pamięci.
Mieszkańcy chcą częstszych kontroli Straży Miejskiej
Mieszkańcy Starego Miasta wielokrotnie składali projekty mające na celu rozwiązać problem zatrzymań ruchu tramwajowego przy ulicy Długiej. Jeden z nich zakładał częstsze kontrole strażników miejskich w tym rejonie.
– Egzekwowanie przepisów w tym przypadku nie może się odbywać wybiórczo. Sądzę, iż patrole Straży Miejskiej powinny stacjonować na ul. Długiej codziennie w godzinach szczytu, w dni robocze. Doprecyzujmy, iż celem tych patroli ma być weryfikacja wjazdu w tzw. Strefę Ograniczonego Ruchu wyznaczoną na większej części ul. Długiej. Niestety już sam proces weryfikowania jest utrudniony.
Jakiś czas temu zrezygnowano z wydawania fizycznych identyfikatorów z abonamentem mieszkańca, który jest jednym z głównych uprawnień do wjazdu w SOR w centrum miasta. Dodatkowo dochodzi kwestia niedawnego – z punktu widzenia tematu nieustannych zatrzymań na ul. Długiej – zniesienia obowiązku przerejestrowywania pojazdów, a w związku z tym braku konieczności zmiany numerów na tablicach rejestracyjnych samochodu. Trudno jest więc realnie ocenić – z poziomu mieszkańca albo przechodnia – jakie dokładnie samochody wjeżdżają w SOR i które z nich są uprawnione do tego wjazdu. Na ten moment wykazać to jedynie mogą właśnie dokładne kontrole wycelowane w wyegzekwowanie przepisów prawa – mówi dla KRK News Tymoteusz Kołacz, mieszkaniec Starego Miasta i jeden z inicjatorów projektu.
Ekspert: same kontrole nie wystarczą
Z kolei dr Maciej Górowski uważa same kontrole za niewystarczające i widzi w nich jedynie jeden z elementów szerszego rozwiązania.
– Myślę, iż same kontrole straży miejskiej to nie jest wystarczający sposób na rozwiązanie problemu. Owszem – straż miejska może kontrolować częściej, tylko o ile samochód zostanie źle zaparkowany, bo akurat kontrola będzie odbywać się w innym obszarze ulicy, to i tak przejazd tramwajów będzie zablokowany. Nie ma możliwości realizacji kontroli w sposób ciągły. No, chyba iż rozstawimy strażników co kilkadziesiąt metrów i będą sprawdzać każdy samochód, który podjeżdża do miejsca parkingowego – ale to chyba nie o to chodzi.
Trzeba by zastosować zaawansowany system monitoringu, który musiałby precyzyjnie wykrywać sposób parkowania pojazdu i od razu o tym informować, nie tylko strażników, ale i samego kierowcę. Bo jak wspomniałem, gdy ten zostawi pojazd źle zaparkowany, to już spowoduje zatrzymanie przy częstym kursowaniu tramwajów. Może warto pomyśleć o wyraźniejszym oznakowaniu – nie tyle przy miejscach parkingowych, ale przy wjazdach w ulice, gdzie kursują tramwaje i występuje problem z zatrzymaniami? Chodzi o umieszczenie dużych i dobrze widocznych znaków, np. tablic świetlnych, jednocześnie z wyraźnie zaznaczoną kwotą mandatu. Obecne znaki mogą „ginąć” w gąszczu różnych innych oznaczeń.
A co do mandatów – to może trzeba zmienić taryfikator za takie zatrzymania? Żeby kara za taki wyczyn była naprawdę dotkliwa dla portfela. Jednak ponad tym wszystkim najważniejsza w mojej ocenie jest edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. Potrzebne są kampanie edukacyjne począwszy od kursu na prawo jazdy, przez późniejsze uświadamianie kierowców. Dlatego też istnieją akcje edukacyjne takie jak np. „Wystarczy 1 metr” prowadzona przez MPK i Straż Miejską, czy też „UWAŻAJ! TRAMWAJ”. Tej drugiej jestem pomysłodawcą z ramienia Politechniki Krakowskiej. Realizujemy ją przy współpracy z Małopolskim Ośrodkiem Ruchu Drogowego. Celem tej kampanii jest uświadamianie kierowców i pieszych w temacie zasad ruchu drogowego i bezpiecznych zachowań wobec tramwajów, w tym też parkowania.
Warto zauważyć, iż w przypadku takich kampanii potrzebne jest też wsparcie np. lokalnych mediów, żeby te materiały docierały do jak największej liczby ludzi – muszą być one powtarzane, jak to się mówi, „aż do znudzenia”. Ja postanowiłem kampanię skierować między innymi do osób, które podchodzą do egzaminów na prawo jazdy, bo w tym okresie jest czas na nauczenie adekwatnych nawyków. Materiały udostępniamy również w ramach różnych warsztatów edukacyjnych na uczelni – zaznacza członek Katedry Pojazdów Szynowych i Transportu Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej.
Budżet Obywatelski znów szansą na zmiany?
Rusza właśnie kolejna edycja Budżetu Obywatelskiego. Czy doczekamy się w tym roku kolejnego projektu ws. ulicy Długiej?
– Ze strony mieszkańców centrum jak najbardziej. W naszym interesie jest to, aby ul. Długa była przejezdna. Łączy ona ze sobą pierwszą obwodnicę, od strony Starego Kleparza, z arterią miasta wzdłuż II obwodnicy, od strony Nowego Kleparza. Mieszkańcy często korzystają z tego połączenia i zależy im na przepustowości ruchu oraz sprawnej komunikacji miejskiej wzdłuż tej ulicy, również jako pasażerom krakowskich tramwajów czy autobusów – mówi Tymoteusz Kołacz.
Co mogłoby naprawdę zadziałać na ul. Długiej?
Co w takim razie powinno znaleźć się w takim projekcie, aby miał on realne szanse rozwiązania problemu, z którym od lat mierzą się mieszkańcy Krakowa?
– Postawiłbym na zintensyfikowane kampanie edukacyjne i dodatkowe, jeszcze bardziej widoczne oznakowanie. Można rozważać zabudowę jakiegoś systemu detekcji z sygnalizacją wystawania poza obrys miejsca parkingowego. Może ukształtowanie zewnętrznych krawędzi miejsca parkingowego powinno być wyczuwalne dla kół, tak iż kierowca będzie czuł źle zaparkowany pojazd. Wymagałoby to zrobienia eksperymentów i weryfikacji.
Niezależnie od tego, jakie rozwiązanie zostałoby wprowadzone, nie będzie ono usprawiedliwiało kierowców, których obowiązkiem jest myślenie i przewidywanie podczas jazdy, jak i parkowania oraz stosowania się do przepisów ruchu drogowego. Najprostszym i najtańszym rozwiązaniem problemu jest oczywiście likwidacja miejsc parkingowych – komentuje dr Maciej Górowski.
Mieszkańcy centrum: strefa działa, ale miasto nie powinno się cofać
Jak zauważa Tymoteusz Kołacz, za źle zaparkowane pojazdy najczęściej odpowiadają ludzie przyjezdni do Krakowa, a nie mieszkańcy Starego Miasta. Ci z kolei odczuwają pozytywne skutki wprowadzenia Strefy Płatnego Parkowania.
– W kontekście zmian godzin obowiązywania SPP oraz wprowadzenia jej w niedziele – zdecydowanie tak. Znalezienie miejsca parkingowego w centrum miasta jest teraz zdecydowanie łatwiejsze. Dzięki temu zmniejszyło się również natężenie ruchu – mieszkańcy nie muszą jeździć w kółko w poszukiwaniu wolnego miejsca do zaparkowania. Niezrozumiałym jest jednak zapowiedziana zmiana nowo wprowadzonych zasad obowiązujących w OPP w strefie A – tj. rezygnacja z wprowadzenia strefy w niedziele przy pozostawionych jedynie wydłużonych godzinach parkowania, gdyż mieszkańcy centrum zwracali uwagę przede wszystkim na brak możliwości znalezienia miejsca do zaparkowania właśnie w niedziele – twierdzi mieszkaniec Starego Miasta.
Czego mieszkańcy oczekują od władz Krakowa?
Czego więc oczekują mieszkańcy od prezydenta Aleksandra Miszalskiego i władz miasta?
– Po pierwsze, kluczowa jest skuteczność. Przedstawiłem wiele oddolnych propozycji mieszkańców, jednak tylko nieliczne zostały uwzględnione i zrealizowane. Po drugie, apeluję o równość w traktowaniu. Na przykładzie Zakrzówka widać, iż patrole Straży Miejskiej systematycznie kontrolują pojazdy na obszarze objętym zakazem ruchu. Podobnej częstotliwości działań oczekiwałbym – wraz z innymi mieszkańcami centrum – w przypadku ul. Długiej.
Po trzecie, niezbędne jest bezwzględne egzekwowanie przepisów wprowadzanych przez miasto, w tym przypadku zakazu ruchu, co pozwoliłoby trwale rozwiązać istniejący problem. Takie podejście ze strony władz miasta przywróciłoby przejezdność ul. Długiej bez szkody dla lokalnych mieszkańców zamieszkałych w rejonie Kleparza – zaznacza Tymoteusz Kołacz.
Warto zaznaczyć, iż ulica Długa to nie jedyne miejsce, gdzie przez nieprawidłowo zaparkowane samochody blokowany jest ruch tramwajowy. Jak przekazał rzecznik MPK Marek Gancarczyk, do zatrzymań tramwajowych dochodzi także na ul. Karmelickiej, Zwierzynieckiej i Rakowickiej, a ruchu autobusowego m.in. na Rynku Dębnickim i w rejonie Szpitala Okulistycznego w Nowej Hucie.
Patryk Trzaska

3 godzin temu









