Stołeczne Królewskie Miasto Kraków to miasto rocznic, obchodów i jubileuszy. Nikt tak
jak Krakusi nie zna się na celebrze. Choć trochę jej mało w tym roku. No i różni się od
tej sprzed lat. A kiedyś to było…
Dziwne, żeby nie było, skoro w Krakowie rezydował król. A żeby był król, to musi być i
koronacja. Główne ceremonie koronacyjne były co do zasady trzydniowe i trwały od piątku
do niedzieli. W piątek nowy władca uroczyście wjeżdżał do Krakowa, co było powodem do
świętowania. W sobotę odbywano powtórny pogrzeb poprzedniego króla, którego uprzednio
znikąd nie wykopywano po to by go znów zakopać. Wydarzenie to miało raczej charakter
symboliczny, jednak z jego okazji świętowano. Z kolei w niedzielę rano w Katedrze
Wawelskiej odbywała się koronacja króla, a potem koronacja królowej, a więc, by nie wyjść z
wprawy, świętowano znów.
Jak koronowano, to i chowano. W Krakowie odbywały się pochówki koronowanych głów, ale
przecież nie tylko. Kraków uwielbia panteony i ma ich aż trzy (nie licząc alei zasłużonych na
Cmentarzu Rakowickim). To oczywiście Wawel, Skałka i najnowszy panteon pod kościołem
świętych Piotra i Pawła. Do historii przeszły pogrzeby Jana Matejki, Stanisława
Wyspiańskiego, Józefa Piłsudskiego i te nowsze, Czesława Miłosza i Lecha Kaczyńskiego.
Jeśli pogrzeb w ważnym miejscu, to i protesty na jego okoliczność niemałe. Wyciągano więc
poszczególnym P.T. Nieboszczykom rozmaite konwersje religijne i polityczne, pochodzenie i
sprawy obyczajowe, denerwując tym przy okazji liczne grono bliźnich, choć pewnie nie
samych zainteresowanych, jak bowiem zauważył już w V wieku przed Chrystusem Epikur,
śmierć żywych nie dotyczy, a martwych nie obchodzi. Tym bardziej, cóż ich może obchodzić
miejsce spoczynku ich doczesnych szczątków. Co innego nas, żyjących. To kto z kim i gdzie
leży zawsze może być pięknym preludium do awantury i zbicia politycznego kapitału.
Pod Wawelem uwielbiamy również odsłaniać pomniki, co też może być wstępem do różnych
ciekawych obchodów. Najważniejsze to oczywiście odsłonięcie pomnika Adama Mickiewicza
na płycie Rynku pod koniec XIX w. i Pomnika Grunwaldzkiego w 500-lecie bitwy pod
Grunwaldem. Wówczas monumenty były przyczynkiem patriotycznych demonstracji. Dziś są
głównie przyczynkiem demonstracji animozji i frustracji iż oto na przykład mistrz Matejko
niepotrzebnie siedzi w ramie, a w pomniku Ryszarda Kuklińskiego to w ogóle nie wiadomo
co poeta miał na myśli, a także otwartych lub zawoalowanych apeli do tego, czy innego
rzeźbiarza- „nie dźwigaj już tych pomników, bo będą same skargi”.
Wreszcie, wielkie rocznice. W to też Kraków umie i lubi grać. Ostatnie wielkie
przedsięwzięcia z tej dziedziny to 750-lecie lokacji Krakowa w 2007 r., czy 325-lecie wiktorii
wiedeńskiej rok później. Rocznice uwielbiamy, ale pomysł na nie z reguły ten sam-msza,
pochód, koncert, gala, tablica lub pomnik. Koniec. Choć w zasadzie nie koniec, bo potem
mamy jeszcze długotrwały spór o to, iż na mszy polityczne kazanie, pochód zakorkował
miasto, na koncercie słabe gwiazdy, gala dla wybranych, a tablica vel pomnik brzydka i w
złym miejscu. A tak w ogóle, to wszystko za dużo kosztowało!
Niezmiennie więc celebrujemy, choć w przeciwieństwie do celebracji dawno minionych,
raczej się przy ich okazji dzielimy, niż łączymy. W tym roku w Krakowie jubileuszy niewiele,
ale za to zacne (bo inne w tutejszym mieście nie występują). Wisła i Cracovia kończą po 120
lat i choć wokół obu klubów ostatnio z różnych powodów zrobiło się nerwowo, to różnej
maści uroczystości jubileuszowe już się zaczęły. 70 lat kończy też Piwnica pod Baranami,
która 27 czerwca da wielki jubileuszowy koncert. Co akurat w przypadku Piwnicy w pełni
zasadne.
Kraków jubileusze i rocznice czcił, czci i pewnie czcić będzie i dobrze byłoby, by one łączyły
jak kiedyś. Spróbować łączenia można już podczas wspomnianych wyżej zbliżających się
rocznic. Albo jeszcze szybciej, podczas obecnych Świąt. Niech będą dla Państwa dobre,
niezależnie od tego co za dobre uważacie!
Jakub Olech, politolog, wykładowca akademicki, Krakowianin z importu, obserwator
(bliższy) i uczestnik (dalszy) życia miasta i regionu.

2 godzin temu












