Kwiaciarki z Rynku Głównego w Krakowie od ponad stu lat sprzedają kwiaty w jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc miasta. Dziś ich przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Powodem są plany wprowadzenia przetargu na stoiska z kwiatami oraz zmiany w zasadach ich funkcjonowania. Dla jednych to próba uporządkowania handlu w centrum, dla innych – realne zagrożenie dla wielopokoleniowej tradycji.
Ponad wiek obecności na Rynku
Sprzedaż kwiatów na Rynku Głównym to działalność o ugruntowanej pozycji historycznej. Jej początki sięgają przełomu XIX i XX wieku, a przez kolejne dekady stoiska funkcjonowały w oparciu o rodzinny model pracy. W praktyce oznacza to, iż miejsca sprzedaży nie były przypadkowe – przechodziły z pokolenia na pokolenie. Dla wielu osób była to nie tylko sposób na zarobek, ale też sposób życia. Kwiaty kupowano tu na codzienne okazje, święta i ważne momenty, a także w sytuacjach symbolicznych, jak składanie wieńców pod pomnikiem Adama Mickiewicza.
Na ten kontekst zwracają uwagę m.in. posłanka Daria Gosek-Popiołek oraz radna miasta Krakowa Agnieszka Łętocha. „To ponad 100 lat tradycji wyznaczonej przez wspomnienia kolejnych pokoleń mieszkańców i mieszkanek Krakowa. Kwiaty kupowane na urodziny i bez okazji, wieńce składane pod pomnikiem Adama Mickiewicza choćby w czasie niemieckiej okupacji” – mówi posłanka.
Stan przejściowy i brak nowych umów
Obecnie kwiaciarki funkcjonują w niejednoznacznej sytuacji prawnej. Dotychczasowa umowa regulująca ich działalność wygasła, a sprzedaż odbywa się na podstawie tzw. bezumownej zgody miasta. Z informacji urzędu wynika, iż rozwiązanie to ma charakter tymczasowy i obowiązuje do 30 kwietnia 2026 roku. Jednocześnie miasto dopuszcza możliwość jego przedłużenia, ponieważ przez cały czas realizowane są rozmowy z przedstawicielkami kwiaciarek oraz Miejskim Konserwatorem Zabytków. Oznacza to, iż działalność jest kontynuowana, ale bez gwarancji co do przyszłości.
Przetarg jako punkt zapalny
Największe emocje budzi planowane wprowadzenie przetargu na miejsca handlowe. To rozwiązanie, które w ostatnich latach objęło inne formy działalności na Rynku – m.in. sprzedaż obwarzanków i pamiątek. W praktyce przetarg oznacza otwarcie dostępu do stoisk dla wszystkich zainteresowanych podmiotów.
Krytycy tego pomysłu wskazują, iż w takim systemie wielopokoleniowe kwiaciarki mogą nie być w stanie konkurować z firmami dysponującymi większym kapitałem. W sprawę zaangażował się także komitet referendalny, który apelował do prezydenta Aleksandra Miszalskiego o wycofanie się z tego rozwiązania. Argumentem jest nie tylko ochrona miejsc pracy, ale przede wszystkim zachowanie charakteru Rynku Głównego.
Spór o nowe stoiska
Równolegle do dyskusji o przetargu trwa spór o wygląd i funkcjonalność stoisk. Miasto, za pośrednictwem Biura Architekta Miasta, zaproponowało nowe projekty, które mają lepiej wpisywać się w przestrzeń historyczną oraz pełnić dodatkowe funkcje poza godzinami sprzedaży.
Kwiaciarki nie zaakceptowały tych propozycji. Wskazują przede wszystkim na kwestie praktyczne – brak odpowiedniej ochrony przed deszczem i wiatrem oraz ograniczoną funkcjonalność podczas codziennej pracy. W odpowiedzi przygotowały własne koncepcje stoisk, które zostały przekazane do oceny konserwatorskiej. Decyzja w tej sprawie będzie miała wpływ nie tylko na estetykę Rynku, ale również na warunki ich pracy.
Ekonomia kontra tradycja
W tle sporu pojawia się również kwestia opłat. Z danych przedstawionych przez miasto wynika, iż obecne stawki dla kwiaciarek są znacznie niższe niż w przypadku innych form handlu na Rynku. Dla sześciu stoisk zajmujących łącznie 144 m² miesięczna opłata wynosi ok. 1 970 zł netto, co przekłada się na ok. 0,44 zł za m² dziennie. Sprzedawcy obwarzanków i pamiątek działający w systemie przetargowym płacą wielokrotnie więcej.
Miasto wskazuje zatem na potrzebę ujednolicenia zasad. Z kolei przeciwnicy zmian podkreślają, iż w tym przypadku nie chodzi wyłącznie o ekonomię, ale o ochronę unikalnego elementu miejskiej tożsamości.
Wniosek o wpis na listę dziedzictwa
Jedną z odpowiedzi na planowane zmiany jest próba formalnej ochrony tradycji kwiaciarek. Środowiska zaangażowane w sprawę rozpoczęły działania na rzecz wpisania jej na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Oznacza to konieczność udokumentowania obecności kwiaciarek w życiu miasta. Zbierane są archiwalne zdjęcia, wspomnienia mieszkańców oraz materiały potwierdzające ciągłość tej działalności. Docelowo wniosek ma trafić do Narodowego Instytutu Dziedzictwa.
Taki wpis nie rozwiązuje automatycznie kwestii prawnych, ale może znacząco wzmocnić argumenty za zachowaniem dotychczasowego charakteru stoisk.
Oczekiwanie na decyzję
Na dziś nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia. Miasto deklaruje gotowość do dalszych rozmów i wypracowania kompromisu, który pogodzi kwestie formalne, estetyczne i społeczne. Z drugiej strony kwiaciarki oraz wspierające je środowiska jasno sygnalizują, iż najważniejsze jest zachowanie ciągłości tej działalności. To, czy sprzedaż kwiatów na Rynku Głównym pozostanie w rękach dotychczasowych sprzedawczyń, czy zostanie w pełni podporządkowana zasadom przetargowym, rozstrzygnie się w najbliższych miesiącach.
Małgorzata Armada

2 dni temu





