To miał być pierwszy z pięciu kroków do upragnionego awansu i cel na trudnym terenie rywala został osiągnięty. Podopieczni Michała Kraszewskiego pokonali na wyjeździe Sokoła Ostróda 4:2. Choć w końcówce spotkania miejscowi mocno przycisnęli, ostatnie słowo należało do Dumy Warmii, a bohaterem sekundy po wejściu z ławki został wracający po kontuzji Kacper Sionkowski.
Piorunujące dziesięć minut olsztynian
Stomil wszedł w ten wyjazdowy mecz z ogromną pewnością siebie, zaskakując gospodarzy od pierwszego gwizdka. Efekty przyszły błyskawicznie. Już w 6. minucie Szymon Masiak wykazał się największym sprytem w szesnastce Sokoła, dopadając do piłki odbitej przez młodego bramkarza po atomowym uderzeniu Filipa Wójcika. Zanim ostródzianie zdołali się otrząsnąć, dostali kolejny cios. W roli głównej wystąpił Przemysław Klugier, który po dograniu od Mateusza Pajdaka popisał się genialnym, technicznym strzałem w samo okienko z około 12 metrów.
Gospodarze nie zamierzali jednak tanio sprzedać skóry. Jeszcze przed upływem kwadransa bramkę kontaktową dla Sokoła zdobył Kotaro Imaiida, wykorzystując urwanie się prawym skrzydłem. Od tego momentu gra na ostródzkim obiekcie się zaostrzyła i przeniosła do środka pola. Stomil szukał podwyższenia (m.in. słupek Wójcika z rzutu wolnego), ale do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Odpowiedź Pajdaka i horror w końcówce
Druga połowa kręciła się wokół Mateusza Pajdaka. Wyjazdowy snajper Stomilu najpierw zmarnował stuprocentową okazję po zagraniu Wójcika, ale w 70. minucie zrehabilitował się w najlepszy możliwy sposób. Po asyście od Klugiera pewnym strzałem zmusił golkipera Sokoła do kapitulacji, podwyższając na 3:1.
Gdy wydawało się, iż trzy punkty jadą do Olsztyna, końcówka meczu zamieniła się w prawdziwy horror. Sokół rzucił wszystko na jedną kartę. W 90. minucie kontaktowego gola na 3:2 strzelił ponownie Imaiida, a na trybunach w Ostródzie zrobiło się gorąco.
Powrót marzenie zamyka mecz
Wtedy jednak trener Michał Kraszewski zdecydował się na zmianę, która zamknęła usta miejscowym kibicom. Na boisku pojawił się Kacper Sionkowski – napastnik, który przez długie miesiące walczył o powrót do zdrowia po ciężkiej kontuzji. Snajper zaliczył wejście smoka: w swojej jedynej, ostatniej akcji meczu zachował zimną krew, pokonał bramkarza gospodarzy i ustalił wynik na 4:2 dla Stomilu.

1 godzina temu













