– Sam się zastanawiam, jak to się dzieje, iż w wieku 31 lat jestem w tak dobrej dyspozycji. Nie czuję, iż mam już tyle lat. O dziwo, czuję się znacznie lepiej niż trzy, cztery lata temu. Myślę, iż dużo dobrego dała mi zmiana trenera. Trenuję mocniej niż wcześniej, ale za to mam więcej czasu w regenerację sił. Inna sprawa, iż bardziej dbam o swoje ciało i formę, bo wiem, iż już nie jestem nastolatkiem. W moim wieku wysiłek sportowy trzeba rozsądnie i racjonalnie dawkować, by nie przedobrzyć. Zajęcia szkoleniowe muszą być tak dopasowane do mojego wieku, żebym nie musiał po nich dochodzić do siebie tydzień, tylko żebym za dwa dni był gotowy do szybkiego biegania. I to wspólnie z trenerem Piotrem Maruszewskim udaje mi się realizować. Zdarza mi się nie wyspać, bo moja mała córeczka daje mi niekiedy w nocy „popalić”. Może to negatywnie wpływać na moją dyspozycję. Fajnie, iż żonka zwykle bierze na siebie większość obowiązków wychowaczych. Mam wtedy spokojniejszą głowę. Narodziny dziecka były jednym z powodów mojej rezygnacji ze startów w okresie halowym na początku 2025 r. Mistrzostwa Polski zaplanowane były tydzień po narodzinach córeczki. Wiedziałem, iż ciężko byłoby mi biegać ze względu na nowe emocje i wrażenia. Przed tegorocznymi mistrzostwami świata żonka sama zajmowała się dzieckiem. Mogłem swobodnie przygotowywać się do zawodów – mówi nam Dominik Kopeć (ur. 5 marca 1995 w Łuszczaczu, w gm. Susiec).Wychowanek trenera Andrzeja Gdańskiego udanie rozpoczął starty „Outdoor” w tym sezonie. W środę, 1 kwietnia na stadionie lekkoatletycznym MOSiR Bystrzyca w Lublinie poprowadził reprezentacyjną sztafetę mix 4 razy 100 m do niemal pewnego awansu na festiwal sztafet w Botswanie – World Athletics Relays (2, 3 maja). Tam sztafety będą walczyć o kwalifikację do najważniejszych imprez w 2026 i 2027 r. – supermistrzostw World Athletics Ultimate Championships w Budapeszcie i mistrzostwach świata w
Pekinie.PRZECZYTAJ TEŻ: Sprinterka Agrosu Zamość zakończyła lekkoatletyczną karierę. Zadecydowały o tym względy finansoweW Lublinie polska sztefeta w składzie Oliwer Wdowik (Resovia Rzeszów), Magdalena Niemczyk (UKS Tiki Taka Kolbuszowa), Dominik Kopeć i Magdalena Stefanowicz (AZS AWF Katowice) uzyskała rewelacyjny czas 41.62. To najlepszy w tym sezonie wynik w Europie, dający Polakom czternaste miejsce w rankingu World Athletics Road to Gaborone (kwalifikacje do majowego festiwalu sztafet w Botswanie). – Byliśmy zaskoczeni tym wynikiem, który raczej zapewnił nam start w „rilejsach”. Nie mieliśmy okazji razem dłużej potrenować, by dobrze przygotować się do tego startu, a „wykręciliśmy” taki czas. Przyjechaliśmy do Lublina trochę przemęczeni i znużeni sezonem halowym. Pogoda nas nie rozpieszczała. Od rana padał deszcz, było bardzo zimno, więc nie przystępowaliśmy do startu w bojowym nastroju. Szczerze mówiąc, choćby nie chciało nam się wychodzić na bieżnię w takich warunkach. Zakładaliśmy czas poniżej 42.20, a wypadliśmy znacznie lepiej. Myślę, iż to nie był przypadek. I iż osiągniemy jeszcze lepsze wyniki – mówi Dominik Kopeć.Gdyby Dominik Kopeć wcielił się w rolę nauczyciela, mającego wpisać do szkolnego dziennika ocenę za swoje starty w okresie halowym, to – jak sam mówi – wystawiłby sobie czwórkę z plusem. – Początek sezonu halowego miałem bardzo słaby. Tak naprawdę wyszedł mi tylko jeden start, z którego byłem w pełni zadowolony – podczas mityngu w Dortmundzie, w Niemczech. Tam w biegu na 60 m uzyskałem czas 6.57. W mistrzostwach Polski w Toruniu dobrze wypadłem tylko w eliminacjach. Pobiegłem w czasie 6.63. To był najlepszy czas kwalifikacji. W finale byłem szybszy zaledwie o jedną setną sekundy. Nie był to mój dobry start. Popełniłem najgorszy z możliwych błędów, przez co nieco spowolniłem swój bieg. Zamiast biec „swoje”, wdałem się w ściganie z Oliwerem Wdowikiem. Zamiast skupić się na swoim starcie, niepotrzebnie zwracałem uwagę na rywala. To mnie najwyraźniej rozpraszało. A byłem w stanie uzyskać zdecydowanie lepszy czas. Poziom tego biegu był wysoki. Rok temu czas 6.68 zapewnił Oliwerowi złoty medal, w tym roku taki wynik nie starczał choćby do zdobycia brązowego medalu. W półfinale mistrzostw świata biegłem na ósmym torze. Na siódmym startował Francuz. W pewnym momencie zderzyliśmy się barkami. To wybiło mnie z rytmu biegu. Kontynuowałem start w drugim tempie. Wynik 6.60 był niezły, ale jednak oczekiwałem lepszego. Chciałem pobiec tak, żeby nie mieć podstaw do zarzucenia sobie czegokolwiek. Tak, żebym mógł powiedzieć, iż zrobiłem wszystko, co mogłem. Po sezonie halowym odczuwałem niedosyt – mówi Dominik Kopeć.Ważniejszy będzie sezon letni. Sprinter zamojskiego Agrosu ma sprecyzowane plany na tegoroczne starty. – Chciałbym biegać szybciej niż rok temu. Mam nadzieję, iż osiągnę wynik lepszy niż 10.15. Liczę na to, ze ustabilizuję swoje starty na poziomie nie gorszym niż 10.20 – zdradza nam swoje ambicje Dominik Kopeć.Imprezą numer jeden dla sportowca Agrosu Zamość będą mistrzostwa Europy w Birmingham (10-16 sierpnia). Wskaźnik kwalifikacyjny PZLA na mistrzostwa Europy w biegu na 100 m wynosi 10.20, ale choćby jeżeli Dominik Kopeć nie osiągnie tego minimum, to uzyska prawo do startu na podstawie rankingu europejskiego, w którym zajmuje wysoką pozycję. W Birmingham zawodnik rodem z Łuszczacza będzie mógł się wykazać także w dwóch sztafetach „krótkich” – męskiej i mieszanej. Ciekawie zapowiadają się też mistrzostwa Polski w Białymstoku (24-26 lipca). – Od tego startu będą zależały powołania na imprezy międzynarodowe. Trzeba będzie dać z siebie wszystko. Jestem spokojny. Wiem, na co mnie stać. Wyrósł mi poważny konkurent w walce o złoty medal – Oliwer Wdowik. Zapowiada się kolejna interesująca rywalizacja między nami. Oliwer naprawdę świetnie „kręci nogą”. Wszedł na bardzo wysoki poziom. jeżeli tylko nadarzą się sprzyjające warunki pogodowe, to będziemy w stanie pobiec bardzo gwałtownie – zapowiada Dominik Kopeć.Na pierwszy zagraniczny obóz szkoleniowy sprinter Agrosu miał się udać w niedzielę wielkanocną (5 kwietnia). Tego dnia miał wylecieć do Republiki Południowej Afryki (ten numer „Kroniki Tygodnia” oddaliśmy do druku w piątek). Tam kadra narodowa sprinterów będzie trenowała przez miesiąc.