Przed świtem, w chłodną październikową noc 1867 roku, spokojna kamienica „Pod Rakiem” przy ulicy Szpitalnej 7 zamieniła się w miejsce zbrodni. W ciągu kilku następnych miesięcy o tej sprawie mówiło całe miasto. Śledztwo obserwowano z zapartym tchem, relacje z procesu zapełniały łamy gazet, a na ławę oskarżonych trafił człowiek, którego nazwisko należało do jednego z najbardziej szanowanych rodów prawniczych w Galicji.