Kontrowersje wokół podziału miejskich dotacji na sport w Elblągu przybierają na sile. Wojciech Załuski, prezes klubu Silvant i wiceprzewodniczący Rady Sportu, opublikował mocne oświadczenie. Wynika z niego, iż mimo ogólnego wzrostu nakładów na sport, sytuacja jego klubu jest dramatyczna. „Nie chodzi o zazdrość, ale o realne koszty przetrwania” – punktuje Załuski.
W ostatnich dniach elbląskie środowisko sportowe huczało od plotek dotyczących podziału środków finansowych na 2026 rok. Najwięcej emocji budzi kwota 135 000 zł, którą miasto przyznało seniorom Silvantu – klubowi zrzeszającemu piłkarzy ręcznych, kajakarzy oraz kickbokserów.
„Parę minut na decyzję”
Wojciech Załuski, który pełni funkcję wiceprzewodniczącego Rady Sportu, odpiera zarzuty, jakoby zaakceptował obecny podział środków. Prezes Silvantu opisuje kulisy głosowania nad dotacjami jako proces chaotyczny i uniemożliwiający rzetelną analizę.
– Projekt podziału został nam przedstawiony w sposób, który utrudniał analizę. Mieliśmy dosłownie „parę minut” na zapoznanie się z materiałem zawierającym około 40 pozycji – tłumaczy Załuski. – Byłem jedyną osobą, która głosowała przeciwko takiej dystrybucji środków.
Nielogiczne kryteria?
Prezes Silvantu w swoim oświadczeniu zestawia liczby, które budzą pytania o sprawiedliwość podziału miejskiej kasy. Wylicza m.in.:
Silvant vs. Basketball: Obie sekcje seniorskie otrzymały zbliżone środki, mimo iż Silvant z tej kwoty musi utrzymać nie tylko drużynę piłki manualnej, ale też krajową czołówkę kajakarstwa olimpijskiego i utytułowany kickboxing (z Adrianem Durmą na czele).
Olimpia Elbląg: Klub piłkarski otrzymał rekordowe 995 000 zł, mimo iż zanotował spadek w swojej lidze.
Zaszłości historyczne: Kwota 135 000 zł to środki, jakie sekcja I ligi otrzymywała lata temu, gdy koszty życia i transportu były znacznie niższe.
Widmo likwidacji sekcji
Sytuacja jest o tyle paradoksalna, iż mowa o klubie, który odnosi sukcesy. Sekcja piłki manualnej Silvantu opiera się niemal wyłącznie na elblążanach i awansowała do I ligi bez miejskiego wsparcia, bazując na środkach własnych i prywatnych sponsorach. Teraz jednak ten model finansowania doszedł do ściany.
Załuski ostrzega wprost: bez korekty miejskiego wsparcia, klub może stanąć przed koniecznością ograniczenia lub całkowitego zamknięcia sekcji piłki manualnej. To oznaczałoby, iż zdolni elbląscy zawodnicy będą musieli szukać miejsca w innych miastach.
Mimo ostrej retoryki, prezes Silvantu widzi „światełko w tunelu”. Po interwencji u władz miasta, Prezydent Michał Missan zadeklarował przyjrzeć się sprawie, a wiceprezydent Piotr Kowal zapowiedział szukanie rozwiązań stanowiących realne wsparcie dla sekcji.
– W sprawach sportu nie uprawiam dyplomacji – mówię wprost o realiach – kończy swoje oświadczenie Załuski, uspokajając jednocześnie kibiców, iż zrobi wszystko, by Silvant przetrwał ten kryzys.
Do tematu będziemy wracać. Czy miasto znajdzie dodatkowe środki dla elbląskich szczypiornistów i kajakarzy? Czekamy na oficjalny komunikat Urzędu Miejskiego.















