

Od kilkunastu dni dyrektor szpitala w Mławie, Piotr Parjaszewski informuje o kryzysie finansowym placówki. Szpital tonie w wielomilionowych długach, brakuje pieniędzy na podstawowe opłaty, leki.
W ostatnich dniach, 2,5 milionową pożyczką, lecznicę postanowili wesprzeć radni powiatowi, jednak jak przyznaje dyrektor to kropla w morzu potrzeb.
W obliczu narastającego kryzysu, Piotr Parjaszewski sam zdecydował się na dość niecodzienny krok: pokrycia długu wobec jednego z dostawców… z własnej wypłaty.
24 mln zł długu i braki w szpitalnej apteczce
Sytuacja mławskiego szpitala jest zła. Łączne zadłużenie placówki wynosi w tej chwili około 24 mln zł, z czego zobowiązania wymagalne (czyli te, które trzeba opłacić natychmiast) to aż 8 mln zł.
W ostatnich dniach, na pomoc ruszyli radni powiatu i zatwierdzili dla lecznicy pożyczkę w wysokości 2,5 mln zł. Jednak jak przyznał dyrektor, to kropla w morzu potrzeb.
Z powodu zatorów płatniczych placówka zalega z opłatami za tlen medyczny, kontrakty lekarskie oraz leki. Właśnie w tym momencie dyrektor Piotr Parjaszewski zdecydował się na osobiste poświęcenie.
Aby utrzymać ciągłość dostaw medycznych do szpitalnej apteki, zadeklarował, iż pokryje należności wobec firmy Bialmed (hurtowni farmaceutycznej) z własnego, przyszłego wynagrodzenia.
Co z pacjentami? Wszystkie oddziały funkcjonują
Mimo czarnych chmur, które zawisły nad mławskim SPZOZ-em, dyrekcja uspokaja mieszkańców regionu. Pacjenci na ten moment nie muszą obawiać się zamkniętych drzwi.
Piotr Parjaszewski przyznaje, iż jego wcześniejsze niepokojące wypowiedzi w mediach miały na celu zasygnalizowanie potencjalnych ryzyk związanych z trudną sytuacją kadrową i finansową w ochronie zdrowia, a nie ogłoszenie decyzji o zamknięciu szpitala.
Dodaje, iż sytuacja placówki jest trudna i zapewnia, iż robi wszystko, aby chorzy mieli nieprzerwany dostęp do opieki medycznej.
Screenshot
ren

16 godzin temu













