W ostatnich dniach internet obiegły sensacyjne nagłówki: ?Polska szykuje się do zajęcia czeskich ziem?. Brzmiało groźnie, choć wystarczyło przyjrzeć się sprawie nieco uważniej, by cała historia zaczęła przypominać raczej niezbyt udany teatr kukiełkowy niż zapowiedź międzynarodowego kryzysu. Granicy polsko-czeskiej przez cały czas pilnują co najwyżej turyści wybierający się na knedliki i smażony ser.