Kto zawalił festiwal w Nowym Sączu? Padają potężne zarzuty wobec miejskiej spółki. Jest nagranie

1 godzina temu

Miał być duży festiwal na stadionie miejskim w Nowym Sączu, została awantura, zerwana umowa i zapowiedź postępowań odszkodowawczych. Livents Agency odpowiada na stanowisko Nowosądeckiej Infrastruktury Komunalnej i przedstawia bardzo poważne zarzuty wobec miejskiej spółki zarządzającej stadionem. Organizator twierdzi, iż miał podpisaną umowę na obiekt od godz. 8:00 w dniu 5 sierpnia, a później okazało się, iż tego samego dnia na stadionie ma zostać rozegrany mecz Sandecji. Padają słowa o naciskach na podpisanie aneksu, przekazywaniu stadionu „krzesło po krześle”, a choćby – jak określa to Livents – „sabotowaniu festiwalu”. Spółka twierdzi, iż ma nagranie spotkania z przedstawicielami NIK oraz dokumenty i zapowiada wykorzystanie ich w postępowaniach odszkodowawczych.

Sprawa odwołanego wydarzenia na stadionie miejskim przy ul. Kilińskiego w Nowym Sączu nabiera zupełnie nowego wymiaru. Do tej pory mieszkańcy mogli obserwować przede wszystkim wzajemne komunikaty i przerzucanie się odpowiedzialnością.

Teraz Livents Agency opublikowała obszerne oświadczenie będące odpowiedzią na stanowisko Nowosądeckiej Infrastruktury Komunalnej – miejskiej spółki zarządzającej stadionem.

I jest to odpowiedź wyjątkowo ostra.

Organizator wprost zarzuca NIK próbę „wybielenia własnych działań” i przeniesienia odpowiedzialności za powstałą sytuację na Livents. Według firmy wersja przedstawiana przez miejską spółkę ma pomijać najważniejsze fakty i być sprzeczna zarówno z dokumentami, jak i rzeczywistym przebiegiem wydarzeń.

Umowa była podpisana. Później pojawił się mecz

Kluczowy jest kalendarz.

Według oświadczenia Livents, firma zawarła z NIK umowę najmu stadionu. Na jej podstawie obiekt miał zostać przekazany organizatorowi 5 sierpnia 2026 roku o godz. 8:00.

Livents twierdzi, iż dopiero po zawarciu umowy okazało się, iż w czasie, gdy stadion miał już znajdować się w jego dyspozycji, zaplanowano na nim mecz Pucharu Polski.

I właśnie tutaj pojawia się fundamentalne pytanie do miejskiej spółki, a pośrednio również do władz Nowego Sącza:

Jak mogło dojść do sytuacji, w której stadion został wynajęty organizatorowi wydarzenia, a następnie na okres objęty tą umową zaplanowano wydarzenie sportowe?

Jeżeli przedstawiona przez Livents chronologia znajduje potwierdzenie w umowie, trudno sprowadzić sprawę do zwykłego „nieporozumienia organizacyjnego”.

Spotkanie w NIK. Organizator mówi o „przymuszaniu” do aneksu

21 lipca miało dojść do spotkania przedstawicieli Livents z władzami NIK.

Według organizatora nie chodziło jednak o znalezienie rozwiązania pozwalającego wykonać pierwotną umowę.

Livents twierdzi, iż celem było przymuszenie firmy do podpisania aneksu skracającego okres najmu, tak aby przygotowania do wydarzenia podporządkować planowanemu meczowi.

Jeszcze poważniejsze są informacje dotyczące tego, co miało paść podczas rozmowy.

Według Livents wiceprezes zarządu i prokurent NIK mieli zapowiadać, iż mecz odbędzie się bez względu na treść zawartej umowy i będzie miał pierwszeństwo. Organizator miał również usłyszeć, iż nie uzyska dostępu do stadionu w terminie potrzebnym do przygotowania festiwalu.

W oświadczeniu przytoczono również słowa, które – jeżeli rzeczywiście padły – brzmią zdumiewająco:

„nie po to budowano stadion, żeby nie rozgrywać na nim meczów”.

Livents twierdzi ponadto, iż w przypadku odmowy podpisania aneksu stadion miał być przekazywany „krzesło po krześle”, a w międzyczasie i tak miał zostać rozegrany mecz.

Organizator interpretuje to jednoznacznie: jego zdaniem był to sygnał, iż NIK podjął decyzję o „sabotowaniu festiwalu”.

Jest nagranie spotkania?

I tutaj sprawa robi się jeszcze poważniejsza.

To nie musi pozostać wyłącznie konfliktem dwóch wersji wydarzeń.

Livents oświadcza, iż dysponuje nagraniem spotkania z przedstawicielami NIK.

Według firmy materiał pozwala zweryfikować zarówno przebieg rozmowy, jak i konkretne wypowiedzi przedstawicieli operatora stadionu. Organizator podkreśla więc, iż jego zarzuty nie są twierdzeniami stworzonymi wyłącznie na potrzeby medialnego konfliktu.

Jeżeli takie nagranie istnieje i jego treść odpowiada opisowi przedstawionemu w oświadczeniu, może stać się jednym z najważniejszych dowodów w całej sprawie.

Mecz cały czas był sprzedawany. Co zatem ze stadionem?

Livents wskazuje również na kolejną sprzeczność.

Z jednej strony organizator miał otrzymywać zapewnienia o przekazaniu stadionu zgodnie z umową. Z drugiej – według jego relacji – mecz Sandecji zaplanowany na 5 sierpnia nie został oficjalnie przełożony ani odwołany.

Nadal miała trwać sprzedaż biletów, zakłady bukmacherskie przyjmowały zakłady dotyczące spotkania, a 2 sierpnia podczas meczu ligowego na stadionie reklamowano transmisję pucharowego starcia Sandecja – Rekord Bielsko-Biała w TVP3.

Sam mecz od początku zaplanowany był na 5 sierpnia o godz. 18:00.

Trudno nie postawić więc kolejnego pytania:

Jak organizator dużego wydarzenia miał przygotowywać stadion, skoro w tym samym czasie obiekt miał być wykorzystywany do rozegrania meczu?

Livents: nie mogliśmy dalej ryzykować

Według organizatora rozegranie meczu uniemożliwiało terminowe przygotowanie infrastruktury wydarzenia oraz odpowiednie zabezpieczenie murawy.

Livents przekonuje, iż nie mogło podejmować dalszego ryzyka finansowego i organizacyjnego, kiedy operator stadionu miał otwarcie zapowiadać pierwszeństwo spotkania piłkarskiego.

Firma uznaje takie postępowanie za niedopuszczalne.

W swoim stanowisku stawia sprawę bardzo jasno: nie można – zdaniem Livents – najpierw podpisać umowy najmu stadionu, później dopuścić do zaplanowania w tym samym czasie innego wydarzenia, próbować skrócić wcześniej ustalony okres najmu, a następnie obarczać najemcę odpowiedzialnością za konsekwencje.

Organizator wskazuje winnego. To miejska spółka

W tym miejscu stanowisko Livents nie pozostawia adekwatnie pola do interpretacji.

Firma twierdzi, iż rozwiązała umowę z przyczyn leżących po stronie Nowosądeckiej Infrastruktury Komunalnej.

Według organizatora odwołanie wydarzenia nie było jego swobodną decyzją, ale konsekwencją sytuacji stworzonej przez operatora stadionu. Livents informuje, iż w celu ograniczenia dalszych szkód musiało wstrzymać sprzedaż biletów oraz działania promocyjne.

To bardzo poważny zarzut wobec spółki należącej do miasta.

I dlatego sprawa nie może zakończyć się na dwóch komunikatach prasowych.

Dokumenty, korespondencja i nagrania. Szykuje się walka o odszkodowanie

Finał oświadczenia może być zapowiedzią kolejnego rozdziału konfliktu.

Livents deklaruje, iż posiada korespondencję, dokumenty oraz nagranie spotkania z przedstawicielami NIK. Materiały mają zostać wykorzystane w odpowiednich postępowaniach, w tym postępowaniach odszkodowawczych.

A o ile konflikt rzeczywiście trafi na drogę prawną, pojawia się pytanie, które powinno interesować mieszkańców Nowego Sącza szczególnie:

kto ostatecznie poniesie finansowe konsekwencje ewentualnych błędów miejskiej spółki?

Ratusz nie może stać z boku

NIK nie jest prywatnym operatorem działającym w oderwaniu od miasta. To spółka komunalna. Dlatego przy tak poważnych oskarżeniach odpowiedź powinna wyjść nie tylko od jej zarządu.

Mieszkańcy mają prawo oczekiwać stanowiska władz Nowego Sącza.

Kto wiedział o kolizji terminów? Kiedy Ratusz dowiedział się, iż umowa najmu stadionu i termin meczu mogą się ze sobą pokrywać? Czy prezydent miasta był informowany o konflikcie? Czy ktoś próbował go rozwiązać, zanim organizator zdecydował się odwołać wydarzenie? Czy miastu grożą roszczenia finansowe? I wreszcie – kto poniesie odpowiedzialność, o ile wersja przedstawiona przez Livents zostanie potwierdzona dokumentami i nagraniami?

To pytania, których nie da się przykryć kolejnym oświadczeniem.

Na razie znamy stanowisko jednej ze stron konfliktu. Jest ono jednak na tyle konkretne i zawiera tak poważne zarzuty, iż wymaga szczegółowego odniesienia się do nich przez NIK oraz władze Nowego Sącza.

miastoNS.pl będzie domagać się odpowiedzi. Do sprawy wrócimy.

Idź do oryginalnego materiału