Kupili mieszkanie „na papierze”. Teraz tracą oszczędności życia

bejsment.com 1 godzina temu

Prawnik Patrick D’Aloisio mówi, iż niektórzy nabywcy domów stają przed trudnym wyborem.

Coraz więcej osób, które kilka lat temu kupiły mieszkania „na papierze”, dziś budzi się z ręką w nocniku. Spadające ceny nieruchomości i niższe wyceny banków przy finalizacji sprawiają, iż nabywcy tracą dziesiątki, a choćby setki tysięcy dolarów. Eksperci ostrzegają: brak odpowiednio zabezpieczonego finansowania może doprowadzić do utraty depozytu i długotrwałych problemów prawnych. Przypadek mieszkańca Vaughan pokazuje, jak łatwo marzenie o własnym lokum może zamienić się w finansowy koszmar.

Mieszkaniec Vaughan twierdzi, iż stracił setki tysięcy dolarów po tym, jak nie doszło do finalizacji umowy kupna mieszkania w trakcie budowy. Eksperci ostrzegają, iż podobnych historii przybywa, ponieważ ceny nieruchomości spadają, a wyceny mieszkań przy odbiorze są dziś znacznie niższe niż kilka lat temu.

— To smutne, bo inwestujesz wszystkie oszczędności swojego życia w coś, a potem nagle wszystko zostaje ci odebrane — mówi Victor.

Mężczyzna w 2020 roku kupił dwupokojowe mieszkanie z trzema łazienkami w nowym apartamentowcu w Vaughan. Cena wynosiła około 675 tys. dolarów. Zgodnie z umową wpłacił deweloperowi 20-procentowy depozyt. Problem pojawił się jednak przy finalizacji transakcji.

— Wycena mieszkania wyniosła 590 tysięcy dolarów. To ogromna różnica między tym, za ile je kupiliśmy, a tym, ile jest dziś warte — tłumaczy Victor.

W efekcie mężczyzna stracił cały depozyt, a dodatkowo może zostać zobowiązany do zapłaty choćby 100 tys. dolarów różnicy.

Spadające wyceny i luka finansowa

Zdaniem ekspertów przypadek Victora nie jest odosobniony i odzwierciedla głębsze zmiany na rynku nieruchomości.

— Osoby, które kilka lat temu kupiły apartamenty w przedsprzedaży, często dowiadują się dziś, przy finalizacji, iż banki wyceniają nieruchomości znacznie niżej. Wówczas nabywca musi samodzielnie pokryć różnicę między ceną z umowy a wyceną — wyjaśnia Patrick D’Aloisio, prawnik specjalizujący się w nieruchomościach.

Problem dotyczy szczególnie tych kupujących, którzy nie mieli zagwarantowanego długoterminowego finansowania hipotecznego lub liczyli, iż warunki kredytowe pozostaną niezmienne.

Trzy wyjścia – wszystkie bolesne

Eksperci podkreślają, iż osoby stojące wobec takiej luki finansowej mają zwykle tylko trzy możliwości: sfinalizować zakup i dopłacić brakującą kwotę, znaleźć nowego nabywcę i przenieść na niego kontrakt, albo zerwać umowę i narazić się na konsekwencje prawne.

— Ceny przy przenoszeniu kontraktów muszą być dziś rynkowe, a często choćby niższe od wartości odsprzedaży, bo dochodzą wysokie koszty zamknięcia transakcji — tłumaczy D’Aloisio.

Nieprzypadkowo media społecznościowe zalewają ogłoszenia o tzw. „assignment sale”. Zdesperowani właściciele szukają kogoś, kto przejmie ich umowę, zanim sprawa trafi do sądu.

„Straciłem 20 procent”

W przypadku Victora sprzedaż kontraktu nie była możliwa. Mężczyzna zwrócił się do dewelopera z prośbą o zgodę na odstąpienie od umowy, jednak spotkał się z odmową. Deweloper zerwał kontrakt.

— Straciłem swoje 20 procent – mówi Victor. — Teraz dostaję pisma, iż mieszkanie zostanie sprzedane po obecnej cenie rynkowej, a mnie będą ścigać za powstałą stratę.

Ostrzeżenie dla kupujących

Eksperci apelują, aby osoby rozważające zakup mieszkania w trakcie budowy zachowały szczególną ostrożność.

— Zanim podpiszesz umowę, porozmawiaj z doradcą kredytowym. Upewnij się, iż zgoda banku jest solidna i przetrwa próbę czasu — podkreśla D’Aloisio.

W miarę jak rynek nieruchomości pozostaje niestabilny, brak zabezpieczonego finansowania na wczesnym etapie może narażać coraz większą liczbę nabywców na dotkliwe, a czasem wręcz druzgocące konsekwencje finansowe.

Idź do oryginalnego materiału