Kuracjuszka przerwała turnus. Twierdzi, iż w sanatorium pogryzły ją pluskwy

2 godzin temu

Siedemdziesięcioletnia kuracjuszka z Bolesławca przerwała pobyt w jednym z sanatoriów w Ciechocinku i wróciła do domu po zaledwie siedmiu dniach. Kobieta twierdzi, iż w pokoju została wielokrotnie pogryziona przez pluskwy. Przedstawiciele placówki zaprzeczają jednak, aby przeprowadzona kontrola potwierdziła obecność insektów.

Turnus w Ciechocinku zakończył się po tygodniu

Kobieta przyjechała do Sanatorium Chemik w Ciechocinku 23 czerwca. Pobyt odbywał się w ramach skierowania z Narodowego Funduszu Zdrowia. Kuracjuszka zdecydowała się dopłacić do pokoju jednoosobowego, ponieważ liczyła na spokojny odpoczynek oraz poprawę zdrowia.

Świnoujście. Czy „porodówka” w szpitalu zostanie zlikwidowana – Do przetrwania zabrakło ponad 400 porodów

Według jej relacji problemy rozpoczęły się już podczas pierwszej nocy. Rano na ciele kobiety miały pojawić się liczne ślady przypominające ugryzienia owadów.

Kuracjuszka poinformowała o sytuacji personel placówki. Jak twierdzi, lekarz pracujący w sanatorium nie potwierdził wówczas, iż zmiany skórne powstały w wyniku pogryzienia przez pluskwy.

Kuracjuszka została przeniesiona do innego pokoju

Po kolejnych zgłoszeniach kobieta miała zostać przeniesiona do pokoju znajdującego się na niższym piętrze. Kuracjuszka przekonuje jednak, iż kiedy po kilku dniach wróciła po pozostawione rzeczy, zobaczyła w pierwszym pokoju tę samą pościel oraz ręcznik.

Według jej relacji materac miał być zabrudzony brązowymi i żółtymi plamami. Obawiając się kolejnych ugryzień, kobieta zdecydowała się spać na podłodze.

Siedemdziesięciolatka twierdzi również, iż podobne zmiany na skórze wystąpiły u innej osoby przebywającej w placówce. Druga kuracjuszka miała otrzymać inny pokój na pozostałą część pobytu.

Wyjechała z sanatorium i straciła pieniądze

Po siedmiu dniach kobieta zdecydowała się zakończyć turnus i wrócić do domu. Jak relacjonuje, za pokój jednoosobowy oraz opłatę uzdrowiskową zapłaciła łącznie 870 złotych.

Kuracjuszka twierdzi, iż nie otrzymała zwrotu pieniędzy za niewykorzystaną część pobytu. Po powrocie do Bolesławca miała zgłosić się do lekarza, który – według jej relacji – stwierdził, iż zmiany na skórze mogą być śladami po ugryzieniach pluskiew.

Sanatorium odpowiada na zarzuty kuracjuszki

Przedstawiciele Sanatorium Chemik przedstawiają inną wersję wydarzeń. Placówka zapewnia, iż po otrzymaniu zgłoszenia pokój został dokładnie sprawdzony i poddany dezynsekcji.

Kontrolę miała przeprowadzić zewnętrzna firma specjalistyczna. Według stanowiska sanatorium podczas oględzin nie znaleziono pluskiew ani innych insektów.

Przedstawiciel placówki wskazał również, iż z powodu wysokiej temperatury kuracjusze pozostawiali otwarte okna. W pokoju miały znajdować się także rośliny przyniesione z zewnątrz. Zdaniem sanatorium mogło to sprzyjać pojawieniu się komarów lub meszek.

Pluskwy w sanatorium? Dwie różne wersje wydarzeń

Na obecnym etapie nie ma niezależnego potwierdzenia, iż w pokoju rzeczywiście znajdowały się pluskwy. Kuracjuszka opisuje jednak liczne ugryzienia, zabrudzony materac i konieczność spania na podłodze.

Sanatorium podkreśla natomiast, iż specjalistyczna kontrola nie wykazała obecności insektów. Sprawa opiera się więc na dwóch odmiennych relacjach.

Historia siedemdziesięciolatki pokazuje, jak ważne jest szybkie dokumentowanie wszelkich nieprawidłowości podczas pobytu w sanatorium. W przypadku podejrzenia obecności pluskiew warto wykonać zdjęcia zmian skórnych, materaca i pościeli, a także zgłosić problem pisemnie kierownictwu placówki.

Co zrobić, gdy podejrzewamy pluskwy w sanatorium?

W pierwszej kolejności należy zgłosić problem pracownikom placówki i poprosić o sprawdzenie pokoju. Warto także wykonać zdjęcia owadów, śladów na materacu oraz zmian na skórze.

Jeżeli sanatorium nie reaguje, można poprosić o przeniesienie do innego pokoju oraz złożyć pisemną reklamację. W przypadku pobytu finansowanego przez NFZ sprawę można również zgłosić do adekwatnego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Po powrocie do domu należy dokładnie sprawdzić ubrania, walizkę i pozostały bagaż. Pluskwy mogą zostać przypadkowo przewiezione razem z rzeczami osobistymi.

Najczęściej zadawane pytania

W którym sanatorium miało dojść do zdarzenia?

Kuracjuszka przebywała w Sanatorium Chemik w Ciechocinku.

Jak długo trwał pobyt kobiety?

Siedemdziesięciolatka przerwała turnus po siedmiu dniach i wróciła do domu.

Ile zapłaciła za pobyt?

Według jej relacji za pokój jednoosobowy oraz opłatę uzdrowiskową zapłaciła łącznie 870 złotych.

Czy sanatorium potwierdziło obecność pluskiew?

Nie. Placówka poinformowała, iż zewnętrzna firma przeprowadziła kontrolę oraz dezynsekcję, ale nie stwierdziła obecności pluskiew ani innych insektów.

Co według sanatorium mogło pogryźć kuracjuszkę?

Przedstawiciel placówki wskazał na możliwość pojawienia się komarów lub meszek, między innymi z powodu otwartych okien oraz roślin przyniesionych do pokoju.

Źródło informacji: Fakt.pl

Artykuł źródłowy opublikowano 23 lipca 2026 roku. Opisuje on zarówno relację kuracjuszki, jak i odpowiedź Sanatorium Chemik, które poinformowało, iż kontrola wykonana przez zewnętrzną firmę nie wykazała obecności insektów.

Tramwaj wodny nie rozwiąże problemów Warszowa. Co naprawdę otrzymają mieszkańcy Warszowa?

Kuracjuszka przerwała turnus. Twierdzi, iż w sanatorium pogryzły ją pluskwy

Idź do oryginalnego materiału