Bez sztywnych ram i zbędnych przemówień – ludzie z „Meandrów” po prostu pokazali, iż tradycja z Kurpi i Podlasia najlepiej smakuje w ruchu. Zaczęło się od cierpliwego tłumaczenia kroków, ale gdy rytm przyspieszył, nikt już nie liczył taktów. W ruch poszły polki, olendry i skoczny fafur. gwałtownie wymieszały się też pokolenia: obok doświadczonych tancerzy kroki łapali seniorzy, rodzice z maluchami i młodzież, która o „Starej Babie”, Ojrze czy Korobuszce raczej nie słyszy na co dzień w radiu.
Za całym tym zamieszaniem stoi Projekt Artystyczny „Meandry” – Zespół Pieśni i Tańca Ludowego, który działa w Łomży od 2014 roku. Na co dzień ich bazą, miejscem prób i szlifowania układów jest Bursa Szkolna przy łomżyńskim Ekonomiku. Wczoraj postanowili po prostu wyjść z sali na zewnątrz i zasiać bakcyla folkloru wśród przechodniów.
- Potańcówka była nie tylko świetną zabawą, ale również okazją do integracji












