Do końca grudnia ma zakończyć się modernizacja całodobowego lądowiska dla śmigłowców przy Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Do tego czasu Lotnicze Pogotowie Ratunkowe transportujące pacjentów do szpitala dziecięcego oraz szpitala klinicznego numer 4 w Lublinie musi korzystać z lądowiska szpitala przy alei Kraśnickiej lub tymczasowego lądowiska na terenie zielonym w pobliżu szpitala dziecięcego.
O szczegółach reporterka Radia Lublin Magdalena Kowalska.
Po zakończeniu prac zwiększy się nośność płyty
– Po zakończeniu modernizacji lądowiska Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie zwiększy się nośność płyty. Zmieni się także miejsce nalotu – wyjaśnia zastępca dyrektora ds. infrastruktury i inwestycji Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie, Andrzej Graboś. – Wprowadzona przez nas inwestycja dotyczy lądowiska i dostosowania tego lądowiska do przyjęcia helikopterów o nośności 5700 kg. Ponadto wymieniane jest oświetlenie nawigacyjne z uwagi na to, iż została zmieniona ścieżka podejścia, tak by umożliwić sąsiedniemu szpitalowi, czyli USK nr 4, możliwość rozbudowy. Zmiana tej ścieżki oraz dostosowanie płyty to są główne elementy inwestycji.
Prace rozpoczęły się miesiąc temu i od tego czasu lotnicze pogotowie ratunkowe transportujące pacjentów do szpitala dziecięcego oraz do szpitala klinicznego nr 4 w Lublinie korzysta z lądowiska szpitala przy alei Kraśnickiej lub tymczasowego lądowiska na terenie zielonym na skrzyżowaniu ulic Szeligowskiego i Fijałkowskiego.
Jak to wygląda w praktyce?
– Podstawowym takim lądowiskiem zastępczym jest lądowisko szpitalne przy al. Kraśnickiej – mówi kierownik bazy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie, Norbert Miącz. – Szpitale tam mają podpisaną umowę i w razie potrzeby zapewniają transport pacjenta karetką ze śmigłowca do odpowiedniego szpitala czy tam właśnie do USK 4 czy USD. Natomiast w sytuacji, kiedy liczy się każda minuta mamy możliwość wykorzystania tymczasowego lądowiska właśnie przy szpitalu dziecięcym, na tym nieużytku. Chodzi przede wszystkim o tych pacjentów, których stan wymaga bardzo szybkiego dotarcia do centrum urazowego dla dorosłych albo do centrum urazowego dla dzieci. O tym, czy w konkretnym przypadku śmigłowiec powinien właśnie tam wylądować, prezentuje decyduje lekarz zespołu śmigłowcowej służby ratownictwa medycznego.
Lądowisko tymczasowe jest bezpieczne
– Lądowisko tymczasowe na terenie zielonym przy szpitalu dziecięcym jest w pełni bezpieczne – zapewnia zastępca dyrektora szpitala Andrzej Graboś. – Organizacyjnie to wygląda tak, iż my przygotowujemy teren, czyli kosimy i zabezpieczamy, iż tak powiem przed luźnymi przedmiotami tą trawę. To, iż ląduje helikopter na trawie, to jest nic dziwnego, bo też pacjenta może podejmować w różnych warunkach terenowych. Żeby po prostu ograniczyć koszty inwestycji, nie wykonywaliśmy jakiejś płyty czy podbudowy pod miejsce lądowania, czy też na dostęp karetki. Dlatego też mam uzgodnione ze strażą pożarną, iż pacjent jest przenoszony bezpośrednio z helikoptera do karetki, która jest podstawiona blisko przystanku autobusowego na Gębali. I stamtąd jest już transportowana do centrum urazowego, czy to do dziecięcego, czy do USK nr 4, w zależności jaki to jest pacjent.
Najpierw ochrona, potem straż pożarna
W przypadku decyzji o lądowaniu LPR na nieużytku przy ul. Szeligowskiego najpierw teren zabezpiecza ochrona szpitala.
– W tym czasie na miejsce dojeżdżają strażacy – mówi rzecznik prasowy komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie, Bartłomiej Pytka. – Zgodnie z przyjętymi procedurami przy każdej przylocie śmigłowca na miejsce kierowane są zastępy Państwowej Straży Pożarnej. Strażacy każdorazowo prowadzą działania polegające na zabezpieczeniu miejsca lądowania oraz zapewnieniu odpowiednich warunków bezpieczeństwa podczas lądowania śmigłowca. Jesteśmy dysponowani do tych działań zawsze, gdy zachodzi taka potrzeba, zarówno w dzień jak i w nocy.
W czasie lądowania na terenie zielonym przy skrzyżowaniu Szeligowskiego i Fijałkowskiego nie występują utrudnienia w ruchu. Jednak część kierowców zwalnia, żeby obserwować akcję LPR. Służby apelują, żeby tego nie robić. Nagłe hamowanie może doprowadzić do kolizji lub wypadku.
Natomiast widząc wozy strażaków jadące na sygnale w kierunku szpitala należy – jak zawsze – utworzyć korytarz życia i przepuścić pojazdy uprzywilejowane. Dodajmy, iż całkowity koszt inwestycji to ponad milion złotych, z tego 875 tysięcy złotych to dofinansowanie ze środków Funduszu Medycznego.
MaK / opr. AKos
Fot. archiwum RL

1 tydzień temu














