Latem zeszłego roku był jedną nogą w innym klubie. Potem został najlepszym strzelcem Górnika Zabrze. Zadecydowała jedna rozmowa. "Przyszedł do mnie i zadeklarował: Zawsze będę gotowy"

roosevelta81.pl 1 miesiąc temu
Zdjęcie: Liseth_drużyna_radość


Sondre Liseth był jednym z zawodników Górnika Zabrze, którzy pojawili się na boisku w drugiej połowie i odmienili oblicze wicemistrza Polski w starciu ze Śląskiem Wrocław. Po końcowym gwizdku sędziego trener Michal Gasparik nie ukrywał, iż latem zeszłego roku Norweg przyszedł do niego na rozmowę, co odmieniło jego przyszłość w klubie z Roosevelta.

Liseth w Górniku występuje już od 1,5 roku i rozpoczyna właśnie trzeci sezon w trójkolorowych barwach. Na początku swojej przygody z zabrzańskim klubem był zawodnikiem środka pola - najczęściej wystawianym na "6". Po zmianie trenera w Górniku i przejęcia sterów przez Michala Gasparika, Norweg był bliski odejścia z Zabrza. Odbył jednak rozmowę ze słowackim szkoleniowcem, po której został przesunięty do linii ataku i w poprzednim sezonie z ośmioma bramkami na koncie był najskuteczniejszym strzelcem górniczej jedenastki.

W tym sezonie - jak na razie - pełni rolę rezerwowego. Napastnikiem pierwszego wyboru jest Erik Prekop, ale w sobotnim spotkaniu ze Śląskiem Liseth pojawił się na boisku zaraz po przerwie i długimi fragmentami Górnik grał na dwie "9". Przyniosło to oczekiwany skutek, bo Zabrzanie odrobili straty z pierwszej połowy z nawiązką, ostatecznie wygrywając 2:1.

Trener Gasparik nie ukrywał, iż w drugiej odsłonie meczu z beniaminkiem z Wrocławia na boisku panował taktyczny chaos. - Mieliśmy na boisku pewne problemy i zdecydowaliśmy się wpuścić Sondre, żeby zareagował. Kacper Urbański zaczynał na jednej pozycji, potem przeszedł na "szóstkę", a w końcówce graliśmy już na dwie "dziewiątki", więc zrobiliśmy tam na boisku sporo zamieszania. Sondre może nie pomógł zdobyciem bramki, ale wniósł emocje i ogromne zaangażowanie. A to jest dokładnie to, czego w takich momentach potrzebujemy. W PKO BP Ekstraklasie często bywają takie mecze, w których zespoły nie grają żadnej piłki "wow", ale trzeba po prostu wyjść, twardo powalczyć i wyszarpać te punkty - wyjaśnia opiekun zabrzańskiej drużyny.

Postawa Norwega sprzed roku zaimponowała Słowakowi. - Super było to, iż przed poprzednim sezonem - będąc praktycznie jedną nogą poza zespołem i szukając innych opcji - Sondre przyszedł do mnie i zadeklarował: "Zawsze będę gotowy, obojętnie gdzie zagram". W zeszłym sezonie daliśmy radę, był tutaj z ośmioma bramkami naszym najlepszym strzelcem. Na razie nie pozostaje mi nic innego, jak korzystać z jego obecnej formy. Moją rolą jako trenera i rolą sztabu jest to, by wyciągnąć i odpowiednio wykorzystać mocne strony każdego piłkarza - podkreśla trener 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału