Spotkanie na Estádio da Luz było dla poznańskiej drużyny kolejnym wymagającym sprawdzianem w europejskich rozgrywkach. Benfica przystępowała do rywalizacji jako lider tabeli Ligi Europy i faworyt czwartkowego pojedynku.
Na trybunach zasiadło blisko 54 tysiące kibiców, w tym około 2,5 tysiąca sympatyków Lecha, którzy przyjechali do stolicy Portugalii.
Gospodarze gwałtownie wykorzystali atut własnego stadionu. Już w szóstej minucie Andreas Schjelderup dograł piłkę do Rafy Silvy, który z bliskiej odległości zdobył bramkę na 1:0.
Lech musiał więc niemal od początku spotkania odrabiać straty. Poznaniacy próbowali przedostawać się pod pole karne przeciwników, ale dobrze zorganizowana defensywa Benfiki skutecznie ograniczała ich możliwości.
W 26. minucie Pablo Rodríguez oddał celny strzał sprzed pola karnego. Bramkarz gospodarzy Anatolij Trubin nie miał jednak większych problemów z obroną.
Znacznie groźniejsze sytuacje tworzyli Portugalczycy. Pod koniec pierwszej połowy Lecha przed utratą kolejnej bramki uratowała poprzeczka.
Do przerwy Benfica prowadziła 1:0.
Po zmianie stron gospodarze przez cały czas szukali okazji do podwyższenia wyniku. W 56. minucie dobrą interwencją popisał się Bartosz Lis, broniąc mocne uderzenie jednego z rywali.
Kilka minut później poznaniacy byli blisko wyrównania. Patrik Wålemark oddał groźny strzał głową, ale Trubin zdołał skutecznie interweniować.
Niewykorzystana okazja zemściła się na Kolejorzu w 67. minucie. Benfica przeprowadziła szybki kontratak, który zakończył Gianluca Prestianni. Argentyńczyk minął obrońcę Lecha i lewą nogą skierował piłkę do siatki.
Przy wyniku 2:0 sytuacja mistrzów Polski stała się bardzo trudna. Trener Niels Frederiksen zdecydował się na zmiany, wprowadzając między innymi Leo Bengtssona.
Szwed pojawił się na boisku w 72. minucie, zastępując Patrika Wålemarka. Już minutę później wykorzystał błąd gospodarzy przy rozegraniu piłki i mocnym uderzeniem bez przyjęcia zdobył kontaktową bramkę.
Było to drugie trafienie Bengtssona w tegorocznej Lidze Europy. Wcześniej zapewnił Lechowi remis w spotkaniu z Sunderlandem, również zdobywając gola po wejściu z ławki rezerwowych.
W Lizbonie jego bramka dała poznaniakom nadzieję na uratowanie wyniku. Do końca regulaminowego czasu pozostawało jeszcze kilkanaście minut, a różnica wynosiła tylko jedno trafienie.
Benfica nie pozwoliła jednak Kolejorzowi na doprowadzenie do remisu.
W 90. minucie gospodarze wykorzystali kolejny kontratak. Georgiy Sudakov zdobył trzecią bramkę dla portugalskiego zespołu, ostatecznie przesądzając o zwycięstwie 3:1.
Po czterech spotkaniach Lech pozostaje bez wygranej w tegorocznej Lidze Europy. Wcześniej przegrał po 0:4 z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen, a jedyny punkt zdobył w Poznaniu dzięki remisowi 1:1 z Sunderlandem.
Bilans bramkowy mistrzów Polski wynosi w tej chwili 2:12.
Przed Kolejorzem pozostają cztery mecze fazy ligowej. Najbliższy odbędzie się 26 listopada w Belgii, gdzie poznaniacy zmierzą się z Union Saint-Gilloise. Następnie podejmą Ferencváros, a w styczniu zagrają z portugalskim Torreense i greckim OFI Kreta.
Czwartkowa porażka oznacza, iż sytuacja Lecha w walce o awans do fazy pucharowej jest coraz trudniejsza. Poznaniacy przez cały czas mają matematyczne szanse na dalszą grę, ale w pozostałych spotkaniach będą musieli zacząć regularnie zdobywać punkty.
SL Benfica – Lech Poznań 3:1 (1:0)
Bramki: Rafa Silva 6′, Gianluca Prestianni 67′, Georgiy Sudakov 90′ – Leo Bengtsson 73′.

2 godzin temu














![Lech Poznań przypomina... Króla Juliana. Szkoda zwłaszcza jednego [OPINIA]](https://sf-administracja.wphcdn.cloud/storage2/featured_original/6aecff937b5802_38449069.jpg)
