O nowej „Gwieździe” w okolicach alei Roździeńskiego w Katowicach mówią już wszyscy, a wieści o planach budowy dobiegły choćby do stolicy. Oddane do użytku na przełomie lat 1970–1978 Osiedle Gwiazdy, a formalnie osiedle Walentego Roździeńskiego, bywa nazywane kultowym i charakterystycznym.
Projekt trzech architektów – Henryka Buszko, Aleksandra Franty i Tadeusza Szewczyka – doczekał się wielu opisów i rozdziałów w książkach jako przykład najbardziej optymalnej ekonomiki budowy, z możliwie największą liczbą mieszkań oraz lepszym nasłonecznieniem i przewietrzaniem.
W planach inwestora – Trust Investment jest nowy obiekt mieszkalny wielorodzinny z funkcją usługową i podziemnym garażem. Budynek w podobnym stylu powstaje za sprawą Macieja Franty, wnuka jednego z architektów i założyciela pracowni architektonicznej Franta Group, oddanie do użytku – II kwartał 2029 roku. Plac budowy został oznaczony, realizowane są prace przygotowawcze i niebawem wszystkie zabudowania na tym terenie zostaną zrównane z ziemią. Taki los czeka również niepozorny, jednopiętrowy „klocek” przy ulicy Bogucickiej 18a – miejsce pełne wspomnień. Jeszcze niedawno mieściła się tutaj przychodnia Novamed. Na parterze poradnia dziecięca, punkt pobrań krwi, apteka. Na pierwszym zaś – pokoje zabiegowe, stomatolog i gabinety lekarskie. Dojazd na pierwsze piętro był możliwy dość głośną windą, ale kto mógł wolał jednak chodzić po schodach.
Jak najlepsze czasy poradni wspominają mieszkańcy Zawodzia? Zapytaliśmy na dzielnicowej grupie. „Kawał historii” – pisze pani Marta. „Lekarze bez granic, szczególnie dentysta” – żartuje pan Damian, choć faktycznie wizyty domowe się zdarzały, tylko może niekoniecznie stomatologiczne. Współczujemy, jeżeli chodzi o fotel i narzędzia stomatologiczne z lat dziewięćdziesiątych – to faktycznie może być traumatyczne wspomnienie. Wielu Zawodzian leczyło się tam od wczesnego dzieciństwa – jako „bobasy”, na przykład u doktor Rzepkowej, Zaremby albo Wiśniewskiej – a potem przyprowadzali już tam swoje dzieci. Był taki czas, iż chore dzieci przebywały w prowizorycznej izolatce – przedsionku z luksferami przy tylnych drzwiach. Kobiety wspominają lekko zwariowaną, a przy tym empatyczną położną z “Poradni K” zwaną Merry – „zawsze pomogła, doradziła i zażartowała, gdy trzeba było rozładować atmosferę”. Dorosłych leczyły panie doktor Burakowska, Gola, Bablok, doktor Markowski. Pan Fryderyk ma dobrą pamięć, ponieważ jego wspomnienie musi pochodzić z czasów, gdy przepisy związane z utylizacją odpadów medycznych nie były tak restrykcyjne jak obecnie: „Z gajpla łaźili my tam po igły ze strzykawek, było ich pełno we hasioku na zadku przychodni”. Może lepiej już nie dopytywać co dzieciaki robiły z tymi znaleziskami? To już w końcu tylko, albo i aż historia.
Kilka miesięcy temu przychodnia wraz z personelem przeniosła się nieco dalej, do części usługowej “Gwiazdy” numer 88a. Teraz nazywa się Centrum Medyczne Novamed.
Budynek po lecznicy stoi już pusty, ze zdemontowanymi oknami, gotowy do rozbiórki. Drzewa iglaste, pamiętające czasy wszystkich chorych i już zdrowych bobasów, młodzieży i dorosłych, zostały oznaczone numerami – to inwentaryzacja. Czy znikną tak jak ten niepozorny budynek? Na pewno nie znikną wspomnienia z przeszłości.

4 godzin temu









