Lekarz z Radomia z 144 godzinami pracy bez przerwy. Niepokojące wyniki kontroli NIK-u

1 godzina temu

NIK poinformowała, iż kontrola trwała od 1 stycznia 2023 r. do 1 września 2025 r. W jej trakcie sprawdzono resort zdrowia, pięć urzędów wojewódzkich, Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, 10 szpitali z SOR-ami oraz pięciu dysponentów zespołów ratownictwa medycznego. Jednym z pięciu województw objętych kontrolą było mazowieckie.

NIK podsumowała kontrolę SOR-ów

Jak wskazała NIK, ogromnym problemem systemu niezmiennie pozostaje brak medyków chętnych do pracy w ratownictwie. "Choć w ośmiu na dziesięć objętych badaniem szpitali Izba nie stwierdziła nieprawidłowości w obsadzie dyżurów na szpitalnych oddziałach ratunkowych, to już w zespołach ratownictwa medycznego braki były zauważalne. A to właśnie niedobory kadrowe są jedną z głównych przyczyn niechlubnych rekordów dotyczących czasu pracy, jakie padają na oddziałach czy w zespołach ratownictwa medycznego. W okresie objętym kontrolą w dziewięciu szpitalach niektórzy lekarze pracowali nieprzerwanie na SOR-ach przez ponad 24 godziny [...]" - czytamy.

Jako skrajne przypadki wskazano rekordzistów w szpitalu powiatowym w Sulęcinie oraz w Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego, którzy mieli pracować przez 144 godziny.

Problemem są również m.in. dysproporcje w dostępie do świadczeń ratownictwa. "Po blisko 25 latach funkcjonowania systemu w każdym z województw objętych badaniem były obszary, na terenie których w ponad połowie wyjazdów zespoły ratownictwa medycznego przekraczały maksymalny oczekiwany czas dotarcia do pacjenta, a w niektórych przypadkach było to choćby dziewięć na dziesięć wyjazdów. Mieszkańcy tych terenów mieli więc istotnie mniejszą szansę na uzyskanie skutecznej pomocy medycznej w sytuacji nagłego zagrożenia zdrowotnego. Przekraczane były również oczekiwane parametry czasu zadysponowania ZRM i czasy ich wyjazdu" - przekazała NIK.

Choć Izba w większości pozytywnie oceniła wyposażenie oraz lokalizację oddziałów, w trzech placówkach stwierdzono nieprawidłowości w kwestii wymagań wobec części pomieszczeń. Jak podała NIK, najwięcej kontrolerzy zauważyli w Powiatowym Centrum Medycznym w Grójcu - "najpoważniejsza dotyczyła niezapewnienia prawidłowo funkcjonującej wentylacji w sali operacyjnej oraz w izolatce SOR-u".

Problemem okazała się też "niepełna obsada stanowisk dyspozytorów medycznych", która ma wynikać przede wszystkim z braku chętnych do pracy. "Szczególnie odczuwalny problem kadrowy dotyczył lekarzy w składach zespołów ratownictwa medycznego. Dwóch z pięciu dysponentów ZRM nie zapewniło ich przez 25 proc. zaplanowanych dyżurów specjalistycznych zespołów, które w przeciwieństwie do podstawowych ZRM muszą mieć w składzie lekarza" - czytamy. Kontrola wskazała także na kwestię krótkich przerw lub ich braku między zakończeniem przez członków zespołów pracy w jednym ZRM i rozpoczęcia pracy w drugim.

Jak długo trzeba czekać na karetkę?

"Od momentu otrzymania zlecenia w kodzie pilności 1 ZRM powinien wyjechać w czasie nie dłuższym niż 1 minuta, w przypadku pozostałych zleceń w nie dłuższym niż 3 minuty. U żadnego z kontrolowanych dysponentów nie dotrzymywano takiego czasu, ale skala przekroczeń była zróżnicowana (zauważalnie niższa w Stacji Pogotowia Ratunkowego w Radomiu). [...] Z kolei maksymalny czas dotarcia zespołu ratownictwa medycznego do pacjenta nie powinien być dłuższy niż 15 minut w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców i nie dłuższy niż 20 minut poza takim miastem. We wszystkich województwach objętych kontrolą czasy te były przekraczane w przypadku od 21,5 proc. wyjazdów w województwie kujawsko-pomorskim do 37,8 proc. w województwie mazowieckim" - ustaliła NIK.

Najwyższy procent wyjazdów ZRM z przekroczeniem maksymalnego oczekiwanego czasu dotarcia przekroczono w gminach: Nowe Warpno (woj. zachodniopomorskie; 99,1 proc. przy 349 wyjazdach) oraz Dzierzgowo (woj. mazowieckie; 96,9 proc. przy 388 wyjazdach).

Problem z brakami kadrowymi

Izba wskazała też na fakt, iż jedynie 3,4 proc. lekarzy na SOR-ach było specjalistami medycyny ratunkowej. "Nie było więc zaskoczeniem, iż w niektórych okresach objętych badaniem, wymaganych kwalifikacji nie mieli kierujący SOR-ami w trzech szpitalach: w Nowodworskim Centrum Medycznym, w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Choszcznie oraz w Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Gryficach. W tym ostatnim lekarz kierujący oddziałem miał co prawda specjalizację w dziedzinie chorób wewnętrznych, ale nie był specjalistą w dziedzinie medycyny ratunkowej, nie odbywał takiej specjalizacji i nie zostało wykazane, by legitymował się doświadczeniem w udzielaniu świadczeń zdrowotnych na SOR-ach w wymiarze co najmniej trzech tysięcy godzin w ciągu ostatnich trzech lat. W części okresu objętego kontrolą wymagań nie spełniała także osoba pełniąca funkcję pielęgniarki oddziałowej SOR-u w Powiatowym Centrum Medycznym w Grójcu. Nie miała bowiem wymaganego pięcioletniego stażu pracy na oddziale ratunkowym. Przełożeni tych osób tłumaczyli powierzanie im kierowniczych stanowisk trudnościami w pozyskaniu odpowiednich specjalistów" - czytamy.

W kontekście sytuacji w mazowieckich placówkach, NIK przekazała również, iż w Nowodworskim Centrum Medycznym nie prowadzono ewidencji czasu pracy lekarzy, co uniemożliwiło weryfikację ewentualnych nieprawidłowości w zakresie obsady dyżurów na SOR. Zgodnie z komunikatem NIK-u w ośmiu z dziesięciu sprawdzonych szpitali nie stwierdzono takich problemów, co nie oznacza jednak, iż nie występują kadrowe braki.

"Uzupełniano je dzięki pracy ponad normy i to także tych pracowników medycznych, którzy byli zatrudnieni na podstawie umowy o pracę. W Powiatowym Centrum Medycznym w Grójcu dotyczyło to wszystkich sześciu lekarzy na etatach, przy czym dwóch z nich nie wyraziło na to wymaganej przepisami pisemnej zgody. W 2024 r. przekroczenie czasu pracy lekarzy SOR tego szpitala wahało się od 24 godz. 32 min. do 397 godz. i 55 min., a w 2025 r. od 20 godz. 45 min. do 198 godz. 20 min. miesięcznie (w dwumiesięcznych okresach rozliczeniowych)" - przekazano.

Idź do oryginalnego materiału