Przedstawiciele Naczelnej Rady Lekarskiej od początku podkreślali, iż poziom B1 nie jest wystarczający do bezpiecznego wykonywania zawodu. (Fot. Pixabay)Od maja wszyscy lekarze i pielęgniarki w Polsce muszą potwierdzić znajomość języka polskiego na poziomie co najmniej B1. Nowe przepisy dotyczą zarówno placówek publicznych, jak i prywatnych, które zobowiązane są do weryfikacji umiejętności językowych swoich pracowników. Wymóg ten budzi jednak spore kontrowersje wśród przedstawicieli środowiska medycznego.
Przedstawiciele Naczelnej Rady Lekarskiej od początku podkreślali, iż poziom B1 nie jest wystarczający do bezpiecznego wykonywania zawodu. Dr Klaudiusz Komor, wiceprezes NRL, w rozmowie z Medonetem zwraca uwagę, iż język medyczny jest znacznie bardziej złożony niż codzienna komunikacja, a zbyt niskie wymagania mogą prowadzić do nieporozumień z pacjentami. Brak odpowiedniego certyfikatu językowego skutkuje natychmiastowym wstrzymaniem prawa do wykonywania zawodu, a lekarze muszą przedstawić stosowny dokument w swojej okręgowej izbie lekarskiej.
W opinii dr. Komora, skuteczna komunikacja z pacjentem jest kluczowa dla procesu leczenia. Wskazuje on, iż aż 70 proc. sukcesu terapeutycznego zależy od prawidłowo przeprowadzonego wywiadu lekarskiego. Bez odpowiedniej znajomości języka polskiego lekarz lub pielęgniarka nie są w stanie adekwatnie zrozumieć pacjenta, co może prowadzić do poważnych zagrożeń dla zdrowia i życia.
Warunkowe prawo wykonywania zawodu – kontrowersje
W Polsce w tej chwili pracuje 3,5 tys. lekarzy obcokrajowców spośród 222 tys. wszystkich lekarzy. Jak zauważa Jakub Kosikowski, lekarz rezydent onkologii klinicznej i rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, nie wiadomo jeszcze, ilu z nich nie spełni nowych wymagań – okaże się to dopiero po upływie terminu składania certyfikatów w maju.
Naczelna Izba Lekarska od początku postulowała, by minimalny poziom znajomości języka polskiego wynosił B2, a najlepiej C1. Kosikowski podkreśla, iż chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo pacjentów. Wskazuje również, iż już wcześniej dochodziło do sytuacji, w których nieporozumienia językowe mogły przyczynić się do tragicznych błędów medycznych, w tym śmierci pacjentów. W jednym z przypadków pacjent nie został skierowany do szpitala po badaniu obrazowym, mimo iż jego stan tego wymagał. W innym przypadku objawy pacjenta zostały zbagatelizowane na SOR-ze, co zakończyło się zgonem. W jednym z tych zdarzeń pacjent został odesłany do innego szpitala własnym transportem, a nie karetką.
Przepisy wprowadzone pośpiesznie
Samorząd lekarski krytykuje również sposób wdrożenia nowych regulacji. Dr Komor tłumaczy, iż zmiany zostały wprowadzone zbyt gwałtownie i bez konsultacji ze środowiskiem medycznym, co doprowadziło do sytuacji, w której do pracy dopuszczono osoby nieweryfikowane pod kątem znajomości języka. Wskazuje także, iż w polskim języku istnieją słowa o podobnym brzmieniu, które oznaczają zupełnie różne schorzenia, co dla cudzoziemców może być źródłem poważnych pomyłek.
Lekarze podkreślają, iż ich celem nie jest eliminacja konkurencji, jak sugerują niektórzy politycy, ale troska o bezpieczeństwo pacjentów. Wiceprezes NRL zaznacza, iż polscy pacjenci powinni mieć możliwość leczenia przez rzetelnych i zweryfikowanych lekarzy, z którymi mogą się swobodnie porozumieć.
Znaczenie biegłej znajomości języka
Eksperci są zgodni, iż minimalnym standardem powinna być biegła znajomość języka polskiego, zwłaszcza w zakresie specjalistycznej terminologii medycznej. Choć w środowisku lekarskim często używa się języka angielskiego, większość polskich pacjentów nie posługuje się nim na tyle dobrze, by móc swobodnie komunikować się podczas leczenia.

10 godzin temu













