Kradzież
Kradzież. To słowo chyba najlepiej opisuje, co wydarzyło się w latach 2020-2021. Mowa dokładnie o wynikach prestiżowego plebiscytu Złotej Piłki. W roku 2020 nagordy nie przyznano przez pandemię COVID-19, a dwanaście miesięcy później wygrał ją Lionel Messi. Sęk w tym, iż w obu tych latach, murowanym kandydatem do głównej nagrody był Robert Lewandowski. Polak był w niebywałym gazie, a na dodatek, wygrał Ligę Mistrzów z Bayernem Monachium. Polak słusznie mógł czuć się pokrzywdzony.
Napastnik Bayernu wygrał
W tym roku nagrodę otrzymał Harry Kane. Angielski napastnik grający właśnie dla klubu z Monachium. Fakt, były gracz Tottenhamu miał fantastyczny okres. Kapitalnie reprezentował klub oraz swój kraj na mudnialu w USA. Wygrana Anglika chyba lekko ukuła Lewandowskiego...
Po ogłoszeniu wyniku, do Kane'a spłynęły gratulacje ze wszystkich stron Świata. Publicznie celebrowała zwłaszcza społeczność Bayernu. Finalnie wyszło, iż z większych nazwisk, kojarzonych z niemieckim klubem tylko "Lewy" nie pogratulował Anglikowi. Wywołało to falę hejtu w kierunku Polaka. Kibice Bayernu byli tym faktem oburzeni.
Przerwał milczenie
Lewandowski finalnie pogratulował Anglikowi, ale... dopiero po 48. godzinach. Polak dodał na Instagramie komentarz o treści "Congratulation! Mia San Mia". Druga część wpisu nawiązuje do hasła "Bawarczyków".
Fakt, iż na takie słowa Lewandowski zdecydował się dopiero po dwóch dniach, może być nieco wymowny. Jesteśmy ciekawi, jakie wy macie zdanie na ten temat.

2 godzin temu














