Leży na ławce lub przystanku? Zimą jeden telefon może uratować życie

3 godzin temu

Ktoś od dłuższego czasu nie rusza się z przystanku, leży na ławce lub nocuje w nieogrzewanym pustostanie? Przy niskiej temperaturze taki widok powinien skłonić do reakcji. Pozorny sen może oznaczać poważne zagrożenie. Wychłodzenie grozi utratą przytomności i śmiercią, dlatego nie należy zwlekać z wezwaniem pomocy.

Jeżeli istnieje podejrzenie, iż czyjeś zdrowie lub życie jest zagrożone, adekwatnym numerem jest 112. Dotyczy to również osób sprawiających wrażenie nietrzeźwych — taki stan nie wyklucza niebezpiecznego wychłodzenia i nie powinien być powodem do zignorowania sytuacji.

Nie każde zgłoszenie wymaga jednak interwencji alarmowej. Informację o osobach w kryzysie bezdomności, które potrzebują wsparcia, można przekazać za pośrednictwem Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Ważne jest rozróżnienie tych dwóch dróg kontaktu: mapa służy sygnalizowaniu problemów, ale nie zastępuje telefonu alarmowego w pilnej sytuacji.

Pomoc może być potrzebna także za drzwiami mieszkania

Zimno zagraża nie tylko ludziom przebywającym na zewnątrz. Szczególnej uwagi wymagają samotni seniorzy oraz osoby, którym trudno ogrzać mieszkanie. Kłopotom z utrzymaniem odpowiedniej temperatury mogą towarzyszyć trudności z przygotowaniem ciepłego posiłku. Zwykła rozmowa z sąsiadem pozwala czasem dostrzec potrzebę pomocy, która inaczej pozostałaby niezauważona.

Wraz z ochłodzeniem policjanci kontrolują miejsca wykorzystywane jako prowizoryczne schronienia. Sprawdzają opuszczone budynki, altany działkowe, piwnice oraz klatki schodowe, gdzie mogą przebywać osoby bez dachu nad głową.

Podczas tych wizyt funkcjonariusze rozmawiają z napotkanymi ludźmi, sprawdzają ich stan zdrowia i rozeznają potrzeby. Proponują wsparcie oraz wskazują, gdzie dostępne są bezpieczny nocleg, ciepłe jedzenie i pomoc odpowiednich instytucji. Reakcja przechodnia lub sąsiada może pomóc dotrzeć do człowieka, którego sytuacja nie pozostało znana służbom.

Źródło: KPP w Garwolinie – Portal polskiej Policji

Idź do oryginalnego materiału