
Na pewnym etapie sezonie od efektownej gry zdecydowanie bardziej liczy się efektywność. I właśnie na tym etapie rozgrywek tak właśnie wygląda Górnik. Michal Gasparik stworzył dobrze funkcjonującą maszynę, która przede wszystkim nastawiona jest na pragmatyzm. Korona zagrał w Zabrzu dobre zawody, ale gola strzelić nie zdołała i to "Trójkolorowi" zgarnęli pełną pulę, co pozwoliło wdrapać się na 2. miejsce w ligowej tabeli. Na jakie oceny zasłużyli poszczególni piłkarze?
Marcel Łubik (7,0) - w porównaniu z ostatnimi spotkaniami tym razem miał zdecydowanie więcej pracy. Młody golkiper Górnika zachował jednak czujność na najwyższym poziomie i w kluczowych sytuacjach popisał się wysokim refleksem i sprawnością, co pozwoliło mu odbić piłkę w decydujących momentach, jak chociażby w sytuacji gdy stanął oko w oko z Mateuszem Stępińskim. Miał też trochę szczęścia, po po niefortunnym piąstkowaniu po rzucie rożnym piłka trafiła do Martina Remacle, który z najbliższej odległości posłał futbolówkę po zewnętrznej stronie słupka.
Paweł Olkowski (7,25) - w ostatnim spotkaniu z Legią Warszawa odpoczywał, ale na mecz z Koroną wrócił do podstawowego składu i kilka razy pokazał, iż przez cały czas jest w wysokiej formie. Popularny "Olo" starał się aktywnie poruszać po całej długości prawej flanki, ale trzeba przyznać, iż jego kooperacja z Ivanem Ikią Dimim nie należała do udanych, choć spora w tym zasługa Francuza. Kolejny raz udowodnił, iż trzeba poważnie się nad tym zastanowić, czy nie zaoferować nowego kontraktu doświadczonemu zawodnikowi.
Rafał Janicki (8,75) - w materiałach szkoleniowych dla młodych adeptów futbolu powinni pokazywać powrót Janickiego do defensywy po stracie Patrika Hellebranda w środkowej części boiska. Korona była w sytuacji trzech atakujących na jednego obrońcę, a mimo to doświadczony stoper zdołał ofiarnym wślizgiem zablokować uderzenie Stjepana Davidovicia i uchronić swój zespół przed stratą gola. To nie był koniec wyczynów filaru defensywy Górnika, bo w 71 min. meczu znalazł się we właściwym miejscu w polu karnym rywala i po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Ondreja Zmrzlego, skierował piłkę w kierunku bramki Kielczan. I choć po drodze piłka zmieniła tor lotu po dotknięciu jej przez Konrada Matuszewskiego, to nic nie umniejsza roli jaką odegrał kapitan "Trójkolorowych" pod nieobecność Erika Janży.
Josema (7,25) - przed pierwszym gwizdkiem arbitra kibice Górnika zastanawiali się, czy Hiszpan wróci do wyjściowego składu, czy jego miejsce na stałe zajmie bohater meczu z Legią Warszawa, czyli Paweł Bochniewicz. Ostatecznie trener Michal Gasparik postawił na sprawdzone rozwiązane i się nie zawiódł. Josema grał pewnie i zaprezentował też swoje walory ofensywne, uruchamiając kilkoma podaniami ataki Zabrzan. Zdecydował się również na uderzenie z dystansu i trzeba przyznać, iż Xavier Dziekoński musiał się sporo wysilić, by sparować futbolówkę. Co ciekawe, to w obecnym sezonie jedyny środkowy obrońca naszego klubu bez gola.
Erik Janża (6,5) - w 29. minucie mocno ucierpiał w pozornie niegroźnie wyglądającym starciu z Wiktorem Długoszem. Jak się jednak później okazało, kapitan Górnika upadł na murawę w niefortunny sposób i doznał kontuzji barku. Sztab szkoleniowy, nie chcą ryzykować pogłębienia urazu, zdecydował się zmianę już po pierwszej połowie. Zanim opuścił murawę mógł zapisać na swoim koncie drugą asystę w tym sezonie, ale Sondre Liseth zamiast od razu strzelać z 5 metrów po jego podaniu, to zdecydował się najpierw na przyjęcie piłki i tym samym zmarnował doskonałą okazję do zdobycia gola.
Jarosław Kubicki (7,0) - doświadczony pomocnik kolejny raz udowodnił, iż można na nim polegać. Praktycznie bezbłędny w grze, tylko jedno jego podanie pokazało się niecelne. Z rzutu rożnego idealnie dośrodkował na głowę Ondreja Zmrzlego, ale ten minimalnie się pomylił. Często wbiegał w pole karne rywala, ale okazji na zdobycie gola nie miał. Swoim występem udowodnił, iż łatwo miejsca w pierwszym składzie nie odda.
Patrik Hellebrand (7,5) - w pierwszej połowie popełnił fatalną stratę, która mogła się zakończyć utratą gola, ale w roli wybawcy wystąpił Rafał Janicki. Przy tej sytuacji niefortunnie upadł na bark, ale po udzieleniu pomocy medycznej kontynuował grę i wszystko wskazuje na to, iż uraz nie powinien być groźny i wykluczyć go z kolejnych spotkań. Tradycyjnie już spędził sporo czasu z piłką przy nodze i oddał aż cztery strzały, ale żaden z nich nie miał szans na powodzenie.
Lukas Ambros (6,75) - w końcówce pierwszej połowie popisał się spektakularnym rajdem, podczas którego minął kilku zawodników Korony, ale finalny akcent tej akcji, czyli strzał, okazał się zbyt słaby by zaskoczyć Xaviera Dziekońskiego. Często brał udział w akacjach ofensywnych Górnika i próbował przyspieszać grę, ale finalne odczucie jest takie, iż możemy od tego piłkarza wymagać na boisku jeszcze więcej.
Ivan Ikia Dimi (5,25) - sporą dozą cierpliwości muszą się wykazać kibice Górnika oglądając poczynania tego piłkarza. Oczywiście, w kilka ostatnich spotkaniach kilka razy błysnął i przyniósł sporo radości, ale jednak w szerszym wymiarze czasowym mocno razi niechlujność w piłkarskich poczynaniach, czy też brak racjonalnego pomysłu na rozegranie akcji ofensywnej. Francuz nie pomaga też w defensywie, przez co trzeba się poważnie zastanowić na tym, czy w systemie trenera Michala Gasparika powinien występować jako skrzydłowy czy też jednak w roli zmiennika Lisetha, który pozwalałby zmienić w trakcie spotkania sposób gry w ataku.
Sondre Liseth (6,25) - w meczu z Legią Warszawa Norweg miał spore problemy ze środkowymi obrońcami przeciwnika, ale tym razem było inaczej. Liseth twardo i mocno stał na nogach, co pozwalało mu zbierać długie piłki i rozrzucać je po kolegach z zespołu. Szkoda tylko, iż brakuje mu instynktu napastnika, bo czasami zamiast przyjmować piłkę i ją poprawiać, trzeba po prostu zdecydować się na strzał w pierwsze tempo.
Maksym Chłań (7,0) - praktycznie od pierwszych sekund spotkania nękał prawą stronę defensywy Korony. choćby kiedy wydawało się, iż miejsca na skuteczny drybling jest zbyt mało, to Ukrainiec magicznie znajdował skrawek wolnego pola i decydował się na szarżę. W drugiej połowie miał piłkę na nodze i mógł pokusić się o zdobycie gola, ale ostatecznie skiksował i strzał okazał się niecelny. Po przerwie jego poczynania zostały ograniczone i z pewnością było to też podyktowane utratą sił, ale spotkanie ułożyło się w taki sposób, iż musiał wytrwać na murawie do samego końca.
Zmiennicy
Ondrej Zmrzly (7,25) od 46' za Janżę - stare przysłowie o tym, iż życie nie znosi pustki po raz kolejny znalazło swoje zastosowanie. Do niedawna trudno było sobie wyobrazić jedenastkę Górnika bez Erika Janży, a jednak kiedy waleczny Słoweniec musiał opuścić murawę z powodu kontuzji, to wypożyczony ze Slavii Praga piłkarz od razu zaznaczył, iż może podołać zadaniu. Najpierw po dośrodkowaniu Jarosława Kubickiego z rzutu rożnego oddał minimalnie niecelny strzał głową, a następnie już sam w roli wykonującego stały fragment gry posłał precyzyjną piłkę na głowę Rafała Janickiego. Wszystko wskazuje więc na to, iż ewentualny brak Janży w kolejnych spotkaniach nie musi być tak dotkliwy jak wcześniej.
Kamil Lukoszek (6,0) od 64' za Ikiego Dimi - zmienił Francuza, ale wiadome było, iż po wejściu na boisku zamelduje się na swojej nominalnej lewej stronie, a na prawą powędruje Maksym Chłań. W przeszłości potrafił dać sporo z przodu, ale po tym jak bramkę strzelił Rafał Janicki, stało się jasne, iż przede wszystkim będzie miał za zadanie wsparcie Zmrzlego w strefie defensywnej. Ze swoich zadań wywiązał się poprawnie i z pewnością będzie mógł liczyć na kolejne szanse.
Michal Sacek (6,25) od 64' za Olkowskiego - Czech, jeżeli chce wygryźć z pierwszego składu Olkowskiego, musi dać coś ekstra. Póki co, zaliczył kolejny poprawny występ. Bez błędów z tyłu, ale też bez spektakularnych zagrań w tercji ofensywnej. Podobnie jak w przypadku Lukoszka, po objęcie prowadzenia, priorytetem stało się przede wszystkim zabezpieczenie szyków obronnych i zapobieżenie utracie gola. Korona próbowała atakować bocznymi sektorami, ale poza kilkoma wrzutkami w pole karne praktycznie nie zagroziła na poważnie bramce Górnika.
Lukas Sadilek (NS) od 76' za Ambrosa - grał zbyt krótko.
Lukas Podolski (NS) od 82' za Lisetha - grał zbyt krótko.

Kogut meczu - Rafał Janicki - kiedy wynik spotkania kończy się rezultatem 1:0, a największy udział przy decydującym golu ma środkowy obrońca, to decyzja o wyborze najlepszego piłkarza jest prosta. Kiedy dodatkowo ten sam zawodnik w ratunkowej sytuacji sam przeciwko trzem piłkarzom rywala doprowadza do momentu, w którym ostatecznie nie pada bramka dla drużyny przeciwnej, to już kompletnie wybór staje się oczywisty. Rafał Janicki jest niczym wino, czyli im starszy tym lepszy, a jego spokój i opanowanie może w tym sezonie zaprowadzić Górnika naprawdę wysoko.
Źródło: Roosevelta81.pl
Grafika: Roosevelta81.pl














