Likwidacja porodówki w Nowej Dębie. Konfederacja protestuje

2 godzin temu

Oddział ginekologiczno-położniczy oraz neonatologiczny w Szpitalu Powiatowym w Nowej Dębie zostaną zlikwidowane. Decyzja, która zapadła na szczeblu władz powiatu tarnobrzeskiego, wywołuje spore emocje. Konfederacja alarmuje: bezpieczeństwo matek i dzieci w tzw. Polsce powiatowej jest poważnie zagrożone.

Zamknięcie oddziałów ma nastąpić najprawdopodobniej do końca maja 2026 roku. Jest to efekt wysokich kosztów utrzymania oddziałów przy jednoczesnie bardzo niskiej liczbie porodów.

Ostatecznie większość radnych opowiedziała się za zamknięciem porodówki, argumentując, iż jest to niezbędny krok, aby ratować kondycję finansową całego szpitala i móc rozwijać inne oddziały, które cieszą się większym obłożeniem. W 2025 roku w Nowej Dębie odbyło się około 300–320 porodów. Władze podkreślają, iż nie ma perspektyw poprawy sytuacji ze względu na czynnik demograficzny (niski przyrost naturalny).

Likwidacja porodówek trwa

Przypadek Nowej Dęby nie jest odosobniony. To element szerszego trendu w całej Polsce, gdzie małe oddziały położnicze są zamykane jeden po drugim. Ministerstwo Zdrowia zaleca minimum ok. 600 porodów rocznie dla utrzymania pełnego oddziału położniczego na odpowiednim poziomie efektywności.

W ostatnich latach zamknięto lub wygaszono oddziały położnicze m.in. w Lesku, Sanoku, Przeworsku, Ustrzykach Dolnych, Leżajsku czy Nisku. Trend jest ogólnopolski i wynika przede wszystkim z gwałtownego spadku liczby urodzeń.

Konfederacja protestuje przeciw wykluczeniem Polski powiatowej

Przed szpitalem w Nowej Dębie odbyła się konferencja prasowa Piotra Pomykały oraz Rafała Kozickiego z Ruchu Narodowego Podkarpacie. Przedstawiciele Konfederacji informowali, iż likwidacja oddziałów bezpośrednio uderza w pacjentów z mniejszych miejscowości. Likwidacja lokalnych oddziałów zmusi kobiety w ciąży do szukania pomocy w oddalonych ośrodkach w Tarnobrzegu, Mielcu czy Rzeszowie.

„Czas ma naprawdę bardzo duże znaczenie, często decyduje o życiu lub śmierci” – zaznaczył Rafał Kozicki alarmując przed wydłużeniem czasu dojazdu do szpitala.

Piotr Pomykała w swojej wypowiedzi uderzył w polityków partii rządzących oraz opozycyjnych. Przywołał dane, według których w 2025 roku w Polsce zamknięto już 27 porodówek. Zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi brak reakcji na sytuację w Lesku, a posłowi PiS, Zbigniewowi Chmielowcowi, wytykał bierność w 2022 roku, gdy likwidowano oddział w Kolbuszowej podczas rządów jego partii.

Przedstawiciele Ruchu Narodowego zapowiedzieli dalszą walkę o utrzymanie oddziałów, sprzeciwiając się stawianiu ekonomii ponad życie Polek i Polaków. Podkreślali, iż mieszkańcy regionu domagają się transparentnych decyzji oraz gwarancji, iż dostęp do podstawowej opieki medycznej nie będzie zależny od miejsca zamieszkania.

Idź do oryginalnego materiału