Liwia Włoszczyk o przygotowaniach do sezonu letniego. "Muszę osiągnąć klasę mistrzowską międzynarodową"

1 godzina temu
– Mieszkam w Żerkowie w Wielkopolsce, trenera mam w Puławach, a klub – w Zamościu. Z Żerkowa do Puław jest ponad 400 km – mówi Liwia Włoszczyk (ur. 25 czerwca 2004 r. w Jarocinie w woj. wielkopolskim).Do sezonu letniego zawodniczka zamojskiego Agrosu przygotowuje się – tak jak do sezonu halowego – u siebie w Żerkowie, ale też czeka ją kilka wyjazdowych zgrupowań, także za granicą. – Trener Sławomir Murat wysyła mi rozpiskę zadań do wykonania w Żerkowie. Ćwiczę w pobliżu domu z kartką w ręku. Po świętach przez siedem dni będę trenowała na obozie w Puławach pod okiem trenera Murata. W sobotę, 25 kwietnia wyjadę do Turcji na dwunastodniowe zgrupowanie kadry narodowej, prowadzonej przez trenera Macieja Gizę. Potem będą kolejne obozy – informuje nas Liwia Włoszczyk.A wszystko po to, by zrealizować konkretne zadania, nakreślone na sezon letni. – Ustaliłam z trenerem Muratem, iż w tym sezonie muszę osiągnąć klasę mistrzowską międzynarodową. Żeby uzyskać tę klasę, będę musiała pobiec na 100 m przez płotki w czasie 13.20 lub krótszym. Trener Murat nigdy się nie myli. Zawsze idealnie trafia w punkt, gdy przewiduje, jaki wynik mogę uzyskać. Sumiennie wszystko podlicza, analizuje, a następnie wyznacza mi realistyczny cel do osiągnięcia. W tamtym sezonie prognozował, iż podczas mityngu „Lubelskie Koziołki” w Lublinie uzyskam czas lepszy niż 13.35. I się nie pomylił. Pobiegłam w czasie 13.32. Skoro teraz ustalił czas 13.20, to – jeżeli nie wydarzy się nic nieprzewidywalnego – powinnam wypełnić do zadanie – mówi Liwia Włoszczyk.Sportsmenka zapowiada walkę o medal młodzieżowych mistrzostw Polski U23 (zawody rozgrywane będą 11 i 12 lipca w Krakowie). Liczy też na starty międzynarodowe – udział w reprezentacyjnym meczu lub choćby w większej imprezie. CZYTAJ TEŻ: Liwia Włoszczyk zostaje w Agrosie Zamość. "Chcielibyśmy, żeby znów zdobyła medal mistrzostw Polski"– Sezon letni rozpocznę od startów w „zwykłych” mityngach. Następnie planuję udział w kilku większych imprezach, m.in. w Akademickich Mistrzostwach Polski. Najważniejsze w okresie będą młodzieżowe mistrzostwa Polski U23 w Krakowie. Ważne będą dla mnie także mistrzostwa Polski zrzeszenia LZS w Zamościu. Już dziś zapraszam wszystkich kibiców na te mistrzostwa do Zamościa – rozgrywane będą od 12 do 14 czerwca. Przede mną pracowity sezon – mówi Liwia Włoszczyk.Na sezon halowy w swoim wykonaniu płotkarka zamojskiego Agrosu patrzy przez pryzmat trudności związanych z warunkami treningowymi. – Uzyskałam w Toruniu nowy rekord życiowy 8.36, ale nie byłam zadowolona ze swojego startu. Stać mnie było na dużo lepszy wynik. Zawiodło mnie przede wszystkim zdrowie. W tygodniu poprzedzającym mistrzostwa dwa, trzy razy dziennie miałam krwawienie z nosa. Przeszłam badania. Okazało się, iż był to wynik ogromnego przemęczenia i stresu. Miałam bardzo trudną sesję do zaliczenia na studiach. Musiałam poświęcić sporo czasu i energii, by się do niej przygotować. Do tego doszedł stres związany z przygotowaniami i startem w halowych mistrzostwach Polski. Wyczerpałam organizm. Gdybym była w pełni zdrowa, tobym uzyskała znacznie lepszy rezultat. Byłam gotowa na szybsze bieganie. Potwierdzały to wyniki, które uzyskiwałam podczas treningów. Problemem były też warunki treningowe. W Żerkowie, gdzie głównie przygotowywałam się do startu w mistrzostwach Polski, nie ma hali, w której można by było ćwiczyć na płotkach. Zamiast skakać przez pięć płotków, pokonywałam tylko dwa, w dodatku na otwartym powietrzu, często w niekorzystnych warunkach atmosferycznych. Nie mogę powiedzieć, iż wynik 8.36 w okresie halowym mnie zastopował w rozwoju, ale jednak nie dał mi pełnej satysfakcji – mówi Liwia Włoszczyk.Sportsmenka – jak sama przyznaje – potrzebowała trochę czasu, by podnieść się po ubiegłorocznym rozczarowaniu, wywołanym brakiem powołania na młodzieżowe mistrzostwa Europy U23 w Bergen (Norwegia). Choć zawodniczka zamojskiego Agrosu spełniła wszystkie wymagane kryteria powołania do kadry narodowej, zdobyła brązowy medal mistrzostw Polski, osiągnęła w okresie trzeci wynik rankingowy w kategorii do 23 lat i była trzecią Polką w rankingu europejskim (trzydzieste pierwsze miejsce), to zabrakło dla niej miejsca w kadrze. Protest klubu z Zamościa został odrzucony, mimo iż argumenty były bardzo mocne. Do Bergen pojechała srebrna medalistka mistrzostw Polski U23, posiadająca wówczas pięćdziesiąty wynik w Europie Zuzanna Gozdera – zawodniczka AZS UMCS Lublin. Rywalizację o drugie miejsce Gozdera wygrała z Liwią Włoszczyk różnicą zaledwie jednej setnej sekundy. Trzeba jednak było wziąć poprawkę na wynik 13.49 zawodniczki Agrosu, ponieważ upadająca na płotku, biegnąca na sąsiednim torze Alicja Sielska wytrąciła ją z rytmu biegu.PRZECZYTAJ: Lekkoatletyka: Po mistrzostwach w Tomaszowie Lubelskim Unia Hrubieszów ma powody do dumyZawodniczce AZS UMCS Lublin nie powiodło się w Norwegii. W biegu eliminacyjnym zahaczyła o jeden z płotków, a następnie wpadła na kolejny i została zdyskwalifikowana. – Długo walczyłam ze smutkiem, zwłaszcza iż zawodniczka, która pojechała do Bergen zamiast mnie, dała w Norwegii taką plamę. Pozbierałam się, czuję się mocniejsza pod względem mentalnym. Jestem gotowa na szybkie bieganie przez płotki. Dwa tygodnie po młodzieżowych mistrzostwach Polski rozgrywane będą w Białymstoku mistrzostwa Polski seniorów. Mam nadzieję, iż do tego czasu utrzymam optymalną formę, bo marzy mi się start w Białymstoku. Chciałabym tam awansować do finału – mówi Liwia Włoszczyk.
Idź do oryginalnego materiału