Gwiazda ŁKS-u wraca do składu
Do składu wrócił Andreu Arasa, co było dużym wzmocnieniem przed decydującymi momentami sezonu. Zabrakło natomiast Artura Craciuna, który zszedł z kontuzją w spotkaniu z Górnikiem Łęczna.
Trudna pierwsza połowa dla piłkarzy ŁKS-u
Mecz w pierwszje połowie nie układał się jednak po myśli ŁKS-u Łódź. To Chrobry od samego początku wszedł lepiej w to spotkanie, o czym może świadczyć żółta kartka dla Łukasza Wiecha już po 30 sekundach od pierwszego gwizdka. Przez pierwsze chwile Łodzianie nie byli w stanie oddalić zagrożenia od własnej bramki. Gospodarze raz za razem dośrodkowywali w łódzkie pole karne. Plusem, patrząc z perspektywy ŁKS-u, było tylko to, iż Ełkaesiacy nie stracili gola.
Pierwsza i jedyna groźna sytuacja stworzona przez ŁKS miała miejsce dopiero w 36. minucie, gdy Andreu Arasa idealnym podaniem wprowadził w pole karne Gustafa Norlina, ale Szwed z dość ostrego kąta uderzył w Dawida Arndta. W końcówce pierwszej części gry ponownie nacisnął Chrobry, któremu kilka brakowało, żeby wcisnąć piłkę do bramki. Do przerwy goli w Głogowie jednak nie oglądaliśmy.
Od początku drugiej połowy oglądaliśmy jednak zupełnie inny ŁKS. Podopieczni Grzegorza Szoki przejęli kontrolę nad spotkaniem i byli zdecydowanie groźniejsi pod bramką Chrobrego. W ciągu kilku minut wywalczyli aż cztery rzuty rożne i ostatni z nich w końcu skończył się golem. Mateusz Wysokiński dośrodkował na bliższy słupek, a tam znakomicie zachował sie Andreu Arasa, który wpakował piłkę do siatki. Błyskawicznie Chrobry mógł odpowiedzieć, ale znakomicie uderzenie z okolicy 11. metra Laskowskiego obronił Łukasz Bomba, a swojego bramkarza doskonale zaasekurował Łukasz Wiech. Później po błędzie Nowakowskiego w dobrej sytaucji znalazł się Fabian Piasecki, ale posłał piłkę obok słupka.
Kolejne minuty to napór Chrobrego Głogów. ŁKS dzielnie się jednak bronił, ale momentami gospodarze zaczynali mieć przygniatającą przewagę. W końcu Łodzianie pękli. Hinokio stracił piłkę na własnej połowie, piłka ponownie trafiła do Laskowskiego, a ten z narożnika pola karnego strzelił nie do obrony. Przepiękne uderzenie gracza gospodarzy, przy którym Łukasz Bomba nie miał najmniejszych szans.
Rywalizacja musiała przenieść się do dogrywki, bo w regulaminowym czasie gry już nikomu nie udało się umieścić piłki w siatce. W pierwszych 15 minutach obie drużyny stworzyły sobie po jednej dobrej sytuacji. Po stronie gospoarzy akcję wślizgiem zamykał Piotr Janczukowicz, ale były Ełkaesiak nie sięgnął piłki. Ze strony ŁKS-u bohaterm mógł zostać Mateusz Lewandowski, ale po podaniu od Krykuna on także nie zdołał sięgnąć piłki na tyle, żeby czysto uderzyć.
Po zmianie stron, w 110 minucie kapitalnie pofrunął Łukasz Bomba i wyjął z okienka bramki piłkę, wydawałoby się, nie do wyjęcia. To były ciężkie chwile dla ŁKS-u, który też próbował szczęścia z przodu, ale ponownie nikomu nie udało się złamać defensywy przeciwnika.
Losy awansu do finału rozstrzygały się w serii rzutów karnych. Już pierwszą jedenastkę obronił Łukasz Bomba, co postawiło ŁKS w lepszej sytuacji. Później nikt nie chciał się pomylić. Do jedenastki, która mogła dać ŁKS-owi awans podszedł Serhij Krykun, ale... trafił w poprzeczkę. Później Bomba miał na ręce strzał Lisa, ale piłka przełamała mu dłoń i wpadła do siatki. Pod dużą presją stanął Maciej Wojciechowski, ale nie zdołał pokonać Dawida Arndta. To Chrobry Głogów zameldował się w finale baraży.
Chrobry Głogów 1:1 (5:4 k.) ŁKS Łódź
0:1 - Andreu Arasa 61'
1:1 - Kacper Laskowski 77'
Chrobry: Arndt - Kozajda, Grić, Mazur, Lis - Bonecki (Lewkot 77'), Mandrysz (Bartolewski 115'), Kelechuwku (Bąk 77'), Bartlewicz (Nowakowski 57'), Laskowski (Ozimek 91') - Strózik (Janczukowicz 98')
ŁKS: Bomba - Rudol, Wiech (Pingot 78'), Fałowski - Löffelsend (Krykun 71'), Terlecki, Wysokiński (Szczygieł 106'), Hinokio, Norlin (Ernst 94') - Arasa (Lewandowski 71'), Piasecki (Wojciechowski 90+1')

2 godzin temu















