Sprawa dotyczy parkingu przy ulicy Tuwima w pobliżu stacji Orlen, gdzie od 2011 roku stał parkomat. Jak twierdzą społecznicy, urządzenie pobierało opłaty od kierowców, mimo iż teren nie posiada statusu drogi publicznej, a Zarząd Dróg i Transportu aż do maja 2025 roku nie miał w swoim statucie żadnych uprawnień do zarządzania płatnymi parkingami na takich gruntach.
- Nasze uderzenie prawne opiera się na twardych dowodach wskazujących, iż od 2011 roku aż do maja 2025 roku miasto wyciągało pieniądze z portfeli kierowców bez żadnej podstawy prawnej i statutowej
- mówi Jarosław Kostrzewa, lider LDZ Zmotoryzowani Łodzianie.
- Kiedy zaczęliśmy zadawać niewygodne pytania, urzędnicy początkowo szli w zapartą, ale po naszych zawiadomieniach skierowanych do Wojewody Łódzkiego i Regionalnej Izby Obrachunkowej, nagle parkomat… zniknął. Od dwóch miesięcy postój stał się bezpłatny. Traktujemy to jako ciche przyznanie się władz do wieloletniego bezprawia
- dodaje Kostrzewa
Ile mógł zarobić parkomat?
Jak wyliczają Zmotoryzowani, od 2011 roku każdy kierowca, który podjechał na około 40-45 miejsc parkingowych przy ul. Tuwima, wrzucał do urządzenia średnio 3,50 zł za godzinę postoju. Przy 10 godzinach dziennie i 70-procentowym obłożeniu oznaczałoby to roczne wpływy rzędu około 245 000 zł, a przez 14 lat - ponad 3,4 miliona złotych. Doliczając kary za brak biletu, kwota mogłaby sięgnąć choćby 4 milionów złotych.
Jak podkreślają społecznicy, około 40 proc. tej kwoty trafiało do prywatnego operatora strefy płatnego parkowania.
- Najgorsze jest to, iż miasto nie poinformowało mieszkańców o zmianie
- dodaje Kostrzewa.
- Ludzie wciąż płacą w sąsiednich parkomatach z obawy przed mandatem. To jawne oszukiwanie mieszkańców i żerowanie na ich nieświadomości.
Urzędnicy pod lupą
Sprawa nabiera powagi, gdy spojrzeć na działania Rady Miejskiej. W lutym 2026 roku 21 radnych zagłosowało za odrzuceniem skargi mieszkańców, co według Kostrzewy mogłoby być odbierane jako próba zalegalizowania wstecznego pobierania opłat.
- Zamiast chronić interes publiczny, radni i urzędnicy zdawali się chronić układ, który przez lata generował te pieniądze
- mówi lider LDZ Zmotoryzowani Łodzianie.
Dokumentacja złożona w Prokuraturze Krajowej obejmuje projekt uchwały nr 19/2026 wraz z uzasadnieniem oraz listę radnych głosujących za odrzuceniem skargi. Jak wskazują społecznicy, zawiera ona przyznanie, iż teren nie był drogą publiczną, a ZDiT nie miał uprawnień do pobierania opłat przed majem 2025 roku.
Zmotoryzowani idą dalej
Oficjalne zawiadomienie zostało złożone 2 marca 2026 roku do Prokuratury Krajowej w Warszawie. Kostrzewa zaznacza, iż dokumentacja wskazuje na rażące nadużycie uprawnień (art. 231 kodeksu karnego) oraz podejrzenie poświadczenia nieprawdy w dokumentacji urzędowej.
- Domagamy się, aby śledztwo przejęła jednostka z Warszawy lub innego miasta, co zagwarantuje bezstronność i rzetelne rozliczenie osób odpowiedzialnych za ten czternastoletni mechanizm dojenia mieszkańców. Fakt, iż po naszych interwencjach parkomat nagle „wyparował”, traktujemy jako próbę zatarcia śladów, na co w piśmie do prokuratora generalnego również położyliśmy ogromny nacisk
- podkreśla Kostrzewa.
Dodatkowo sprawa została przekazana do Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Warszawie. Społecznicy chcą, żeby CBA zbadało nie tylko sam mechanizm finansowy i przepływ milionów złotych z łódzkich portfeli do prywatnych firm, ale przede wszystkim rolę urzędników i radnych.
- To nie jest już tylko spór o jeden parkomat, ale pytanie o odpowiedzialność karną ludzi, którzy podpisali się pod uchwałami wprowadzającymi opinię publiczną w błąd w celu uniknięcia wypłaty gigantycznych odszkodowań dla prawdopodobnie oszukanych kierowców
- twierdzi Kostrzewa.
Co na to magistrat?
Zapytaliśmy Urząd Miasta Łodzi:
„Czy miasto Łódź przyznaje, iż przez lata pobierało opłaty parkingowe na terenie, który nie jest drogą publiczną, i jeżeli tak - jakie kroki zostaną podjęte wobec kierowców, którzy uiszczali opłaty za postój w tym czasie?”
Oto dość wymijająca, trzeba przyznać, odpowiedź, jaką otrzymaliśmy:
- Płatne parkowanie w tym miejscu wprowadzono w 2003 r. Od tego czasu w tym rejonie, nie było żadnych zmian, które wymagałyby weryfikacji podjętej uchwały. Jest to stan zastały, z którym spotkaliśmy się przy całościowej, dokładnej analizie parkowania w Śródmieściu, prowadzonej w związku z ubiegłorocznymi zmianami w strefie. Parking znajduje się poza pasem drogi, dlatego na mocy ustawy o drogach publicznych, nie można pobierać opłat. Natomiast w takich przypadkach, można pobierać opłaty na podstawie odrębnych przepisów, co ma zastosowanie w innych lokalizacjach, gdzie parking znajduje się na terenie miasta, ale nie znajduje się w pasie drogi. w tej chwili jednak kierowcy nie muszą wnosić opłat na parkingu przy Orlenie na placu Komuny Paryskiej
- przekazał nam Tomasz Andrzejewski, Urząd Miasta Łodzi.
https://tulodz.pl/lodzkie/pkp-plk-szuka-firmy-ktora-dokonczy-tunel-w-lodzi-na-start-drazenia-jeszcze-dlugo-poczekamy/FfaQu8ymcOYUrzvDczFS
1 godzina temu










