
Rozmowa z LUKASEM VASINĄ, czeskim przyjmującym Asseco Resovii
SIATKÓWKA. FINAŁ PUCHARU CEV
– Czy po tak emocjonującym i zakończonym porażką w tie-breaku meczu odczuwa pan duży niedosyt?
– Myślę, iż nie. Na pewno szkoda, iż przegraliśmy. Każdy z tych pięciu setów inaczej się potoczył. Możemy żałować na pewno tego czwartego, iż go nie wyciągnęliśmy bo był w końcówce remis 22:22, no i początek tie-break nie ułożył się po naszej myśli. Pewnie gdzieś w głowie została nam ta końcówka, bo można było zamknąć mecz w czterech setach i dlatego tak to wyglądało, ale ostatecznie niesieni dopingiem kibiców wróciliśmy do gry i walczyliśmy do końca.
– Największe problemy mieliście z zatrzymaniem Matthewa Andersona i Woutera Ter Maata…
– Grają bardzo szybkie piłki z rozgrywającym z każdej sytuacji. Jak jest zła przyjęcie też grają szybko. Myślę, iż byliśmy dobrze przygotowani. Przegraliśmy ale wszystko jest przez cały czas otwarte i może poukładać się po naszej myśli.
– Żeby myśleć o triumfie w Pucharze CEV musicie w Turcji wygrać 3-0 lub 31. W przypadku zwycięstwa 3-2 triumfatora wyłoni złoty set.
– Pojedziemy do Ankary po zwycięstwo za trzy punkty, które przecież gwarantuje zdobycie pucharu. Tak więc nic się nie zmienia. Oczywiście jest mi bardzo przykro, iż przegraliśmy przed naszą publicznością. Naprawdę szkoda. Słyszałem, iż będziemy mieć bardzo dobre wsparcie kibiców w Ankarze. Będziemy walczyć i będziemy próbować to, żeby tam zagrać jak najlepsze spotkanie. Na razie jednak o rewanżu w Turcji nie myślimy, bo w sobotę gramy półfinał PlusLigi i na pewno nie chcemy zakończyć na tym etapie sezonu.
– Bardzo dużo zdrowia was kosztował mecz z Ziraatem Ankara, a pan też w trakcie gry miał problemy z palcem..
– Coś tam się troszeczkę podziało, ale nic ważnego się nie stało, jedziemy dalej. Teraz najważniejsze jest dobrze się zregenerować, odpocząć, wykorzystać pracę naszych fizjoterapeutów, którzy nas bardzo dobrze przygotowują do tego sobotniego spotkania. Myślę, iż każdy z chłopaków liczy na tak duże wsparcie, ze strony które mieliśmy dzisiaj. Na pewno zapowiada się kolejny bardzo ciężki mecz, bo Zawiercie ma bardzo dobry zespół, ale nasz wcale nie jest gorszy.
– Rywale mają przewagę bo wygrali pierwszy mecz, a też mieli cały tydzień czasu w przygotowania…
– Zgadza się, ale będziemy próbować zatrzymać ich na Podpromiu. Zrobimy wszystko, żeby wrócić do Sosnowca na trzeci mecz.
– Czy tak poziom gry jak zaprezentowaliście z Ziraatem Bankasi Ankara wystarczyłby do zwycięstwa nad Aluronem CMC Wartą Zawiercie?
– Ciężko powiedzieć. Takiego meczu jak z Ankarą chyba nie było jeszcze w tym sezonie w Rzeszowie. Graliśmy na bardzo dobrym poziomie, ale nie wiem czy by wystarczył… Wydaje mi się, iż na pewno byśmy lepiej zagrali w tym pierwszym meczu, ale czy byśmy wygrali tego nie wiem.
– Po tak wyczerpującym fizycznie i pewnie też mentalnie pięciosetowym finale Pucharu CEV w sobotę nie zabraknie wam sił?
– Nie zabraknie. Na pewno mecz z Ankarą był bardzo ciężki pod względem psychologicznym bo naprawdę podchodziliśmy do każdej piłki jakby była ostatnią. To naprawdę bardzo trudny mecz dla głowy, ale myślę, iż jak odpoczniemy, wyśpimy się to… jutro zaczniemy nowy dzień, nowy rozdział. Do tego skorzystamy z naszych fizjoterapeutów i będziemy gotowi na sobotnią walkę.
PRZECZYTAJ TEŻ: Świetne widowisko na Podpromiu. Porażka Asseco Resovii nie przekreśla jedna szans na Puchar CEV