Warczak, Synoś, Nowak, Kalemba, Szala, Semik - to tylko kilka nazwisk młodych Polaków, w których uwierzył Górnik tylko w ciągu ostatniego roku. Cześć z nich została wypożyczona, kilku dopiero zagości przy Roosevelta, ale każdego z nich można uznać za inwestycję w przyszłość.
Minione okienka transferowe wyraźnie pokazują, iż Łukasz Milik wraz z działem odpowiedzialnym za skauting mocno pracują nad młodymi i perspektywicznymi zawodnikami, których Górnik może za darmo, bądź niskim kosztem pozyskać z myślą o ich rozwoju. Czy perspektywą będzie trening pod okiem doświadczonego sztabu i wprowadzenie ich do pierwszego zespołu, ogrywanie na wypożyczeniu, czy może szybka sprzedaż - czas pokaże. Jasna są jednak wnioski - inwestycje w młodzież, to kierunek, w którym zmierza Górnik.
Dzięgielewski z GKSu Tychy, wypożyczony do Wieczystej. Pingot z Lecha, ogrywa się w ŁKSie. Dominik Szala grający w Stali Mielec, Norbert Barczak w Puszczy Niepołomice. To pierwsze z brzegu przykłady młodych Polaków, którzy dostają szansę na łapanie minut po transferze na Śląsk. Wyliczankę można kontynuować: Kalemba, Semik, Wiktor Nowak, Mateusz Jeleń - każdy z nich gra w swoim klubie i rozwija swoje umiejętności. W kolejce mamy jeszcze Posmyka w rezerwach oraz duet Synoś - Warczak, którzy dołączą do zespołu po zakończeniu bieżącego sezonu.
Dlaczego wygląda to właśnie w ten sposób? Wyjaśnia Michał Siara: "Musimy inwestować w młodych Polaków. Stąd teraz w ostatnim okienku bardzo dużo pracy nad tym, żeby podpisać wolnych zawodników. Ściągamy młodych zawodników, którzy po pierwsze mają potencjał sprzedażowy, po drugie, stawiamy na naszych rodaków". Ale co z wychowankami? W podcaście Tomasza Ćwiąkały marketingowiec także poruszył ten temat: "Mamy przecież Dominika Szalę, który już niedługo do nas wróci. Chcielibyśmy zbudować potężną akademię, która będzie budowała zawodników. Tylko obecna infrastruktura, nasze możliwości i decyzje podejmowane wcześniej (w klubie - przyp. red), potencjał niektórych zawodników i tak dalej, powoduje, iż staramy się szukać i mieć większe możliwości".
Milik i jego ludzie nie zasypiają gruszek w popiele, nie czekają na kolejne złote dziecko zabrzańskiej piłki, tylko chcą łowić talenty jak najwcześniej, ale ci już sprowadzeni są wnikliwie obserwowani i klub wierzy, iż jeszcze będzie miał z nich pożytek. "Mamy mamy sporą liczbę zawodników wypożyczonych też dlatego, iż chcemy, żeby młodzi zawodnicy łapali minuty. Przyjdą znowu młodzi, którzy już są dzisiaj zakontraktowani, to też wierzę w to, iż oni będą mieli szansę gry u nas, ale o ile nie będą mieli, to chcielibyśmy, żeby oni gdzieś zagrali, bo to jest bez sensu dla młodego zawodnika, żeby siedział na ławce" - kwituje Siara.
Skoro w tej chwili nie możemy znaleźć w Akademii kolejnego Stalmacha, Bielicę czy Wiśniewskiego, to nie pozostawiajmy spraw ślepemu losowi, wyskautujmy nowego Milika, Żurkowskiego czy Sarapatę - niech ta zasada przyświeca sztabowi przy planowaniu kolejnych ruchów transferowych.
Źródło: Roosevelta81.pl/Tomasz Ćwiąkała
Foto: Górnik Zabrze

















