Maj: nie musisz zasługiwać na czułość

bialyorzel24.com 5 dni temu

Maj ma w sobie coś miękkiego. Już nie zaczyna. Już nie popycha. On raczej… zaprasza. Po marcu, kiedy coś w Tobie zdecydowało się zmienić, po kwietniu, kiedy zrobiłaś pierwszy krok mimo niepewności, maj przychodzi z pytaniem, którego często unikamy: czy jesteś dla siebie tak dobra, jak jesteś dla innych?

Bo prawda jest taka, iż wiele z nas potrafi być niesamowicie czułych. Dla dzieci. Dla przyjaciółek. Dla partnerów. Dla koleżanki, która „ma gorszy dzień”. Dla mamy, choćby jeżeli relacja bywa trudna.

Potrafimy znajdować adekwatne słowa. Dajemy przestrzeń. Nie oceniamy od razu. Ale kiedy chodzi o nas same… nagle zmienia się ton.

W głowie pojawia się lista rzeczy do poprawy. Niedociągnięcia. Porównania, których nikt od nas nie wymagał. Jesteśmy bardziej wymagające. Bardziej krytyczne. Mniej cierpliwe. Jakbyśmy wierzyły, iż na czułość trzeba zasłużyć. Że najpierw trzeba „ogarnąć”, „dowieźć”, „nikogo nie zawieść”, a dopiero potem można sobie pozwolić na oddech.

Tylko iż życie nie działa w tej kolejności. Czułość nie jest nagrodą na końcu dnia.
Ona jest tym, co pozwala przez ten dzień przejść. Bez niej wszystko staje się cięższe.
Relacje. Decyzje. choćby rzeczy, które kiedyś były proste.

Dzień Matki to piękny moment, żeby to zauważyć. Nie tylko w kontekście naszych mam czy dzieci. Ale też… siebie.

Bo każda z nas ma w sobie tę część, która potrzebuje opieki. Nie kontroli. Nie planu.
Nie kolejnej listy „co jeszcze poprawić”. Tylko zwykłego: „jest okej, możesz na chwilę przestać być taka dzielna”.

I nie chodzi o wielkie gesty. Czasem to jest decyzja, żeby nie odpowiadać od razu na każdą wiadomość. Żeby nie brać na siebie kolejnej rzeczy tylko dlatego, iż „dasz radę”.
Żeby nie tłumaczyć się z potrzeby ciszy. Albo żeby spojrzeć na siebie trochę łagodniej.
Nie przez pryzmat tego, co jeszcze nie działa, ale tego, ile już uniosłaś.

Maj przypomina jeszcze jedną rzecz. Nie wszystko musi być naprawione od razu.

Niektóre relacje potrzebują czasu. Niektóre rozmowy muszą dojrzeć. Niektóre emocje wracają, żeby zostać w końcu zauważone, nie naprawione. I to też jest w porządku. Bo może nie wszystko w Tobie potrzebuje zmiany. Może część rzeczy potrzebuje po prostu więcej czułości.

I może właśnie to jest ten moment w roku, kiedy zamiast zadawać sobie pytanie „co jeszcze powinnam zrobić”, spróbujesz zapytać: „jak mogę być dla siebie trochę lepsza… dzisiaj?”

Nie jutro. Nie „od poniedziałku”. Dzisiaj. I choćby jeżeli odpowiedź będzie mała, to właśnie od takich rzeczy zaczyna się coś większego. Bo kiedy zmienia się sposób, w jaki jesteś ze sobą, zmienia się wszystko inne.

Marta Zawadzka
[email protected]
Certyfikowany life coach i mówca motywacyjny. Założycielka grupy Success in Skirt oraz Polish American Network, a także była prezenterka audycji „Bez Limitu”

Idź do oryginalnego materiału