Mają 12 stopni w mieszkaniach, spółdzielnia tonie w długach. A mróz w natarciu

7 godzin temu

Mieszkańcy popegeerowskiego osiedla w Zegartowicach pod Toruniem od tygodni żyją w niedogrzanych mieszkaniach. Temperatura w lokalach spada choćby do 12 stopni. Spółdzielnia zarządzająca blokami ma milionowe długi i dziś praktycznie nie ma władz, które mogłyby rozwiązać problem. Pani Hanna samotnie wychowuje trzy nieletnie córki. W mieszkaniu mają bardzo zimno. Materiał "Interwencji".

"Interwencja"
Mieszkańcy marzną w swoich domach, zarząd spółdzielni złożył dymisję, pozostawiając wielomilionowe długi

- U mnie w mieszkaniu najwyższa temperatura to jest 18, 17 stopni, gdy dogrzewamy się grzejnikiem elektrycznym. Jak temperatura jest na poziomie 10 stopni, to odpalamy choćby gaz w kuchni, żeby osiągnąć chociaż troszeczkę wyższe ciepło w mieszkaniu - opowiada pani Hanna.

Bloki w Zegartowicach wybudowano dla pracowników PGR-u na początku lat 70. Mieszkańcy twierdzą, iż nigdy nie było remontów. Kotłownia też wygląda jak relikt przeszłości. Awaria goni awarię, choć - jak wskazują lokatorzy budynku - regularnie płacą na fundusz remontowy.

- Ta kotłownia nadaje się do zburzenia, tam było wszystko robione na szybko, aby było zrobione i działało. W tamtym tygodniu siadła pompa, a gdy została naprawiona, jakiś zawór strzelił, znowu czekaliśmy. Teraz, jak zostało to naprawione, to na drugi dzień rury zaczęły się sypać - mówi jeden z mieszkańców osiedla.

Kolosalne długi spółdzielni, prokurent unika rozmów. W mieszkaniach 12 st. C

Gdy reporterzy "Interwencji" zajrzeli do kotłowni, trwały prace naprawcze. Prokurent spółdzielni nie znalazł czasu w rozmowę z dziennikarzami. Umówił się na inny dzień, ale wówczas również okazał się niedostępny.

Spółdzielnia ma kolosalne długi, które opiewają na ponad dwa miliony złotych. O długu członkowie dowiedzieli się dopiero pod koniec roku.

ZOBACZ: Renowacje aut braci M. Zamiast odrestaurowanych klasyków, długi i wraki

- Dokumenty z lustracji z 2022 roku i 2023 roku ujawniły, iż spółdzielnia już wtedy nie była wypłacalna i ani zarząd, ani rada nadzorcza, ani prezes nie zrobili w tym kierunku nic. Długi opiewają na ponad dwa miliony złotych - informuje jedna z mieszkanek.

- W spółdzielni obowiązuje jawność, to jest jedna z zasad spółdzielczości. I należy wskazać, iż każdy z członków spółdzielni ma prawo do wglądu w dokumenty spółdzielni, to znaczy w uchwały podejmowane przez organy spółdzielni, protokoły posiedzeń organów spółdzielni. Mało tego: każdy z członków spółdzielni ma prawo do wglądu w faktury, w umowy - podkreśla radca prawny Janusz Krakowiak.

Rada nadzorcza i zarząd złożył dymisję. "Dlaczego te długi rosną"

Spółdzielnia, która rozlicza lokale w czterech wsiach, nie ma dzisiaj władz statutowych. Rada nadzorcza i zarząd podały się do dymisji. Zawiaduje prokurent. Statutowa działalność spółdzielni jest zawieszona. Nie można jej postawić w stan likwidacji lub upadłości. Także wniosek o zarząd komisaryczny czeka w sądzie na rozpatrzenie.

- Zostało zaskarżone postanowienie o odmowie tego zarządu komisarycznego i w tak zwanym międzyczasie okazało się właśnie, iż ta spółdzielnia nie ma zarządu, ponieważ nastąpiły kolejne rezygnacje. W związku z tym sąd zawiesił to postępowanie, dając spółdzielni dwa miesiące na wybranie zarządu. To już jest wszystko w rękach spółdzielców. Pod koniec lutego ten termin mija - tłumaczy Jędrzej Czerwiński, prezes Sądu Rejonowego w Toruniu.

ZOBACZ: Matka z sześciorgiem dzieci żyje bez prądu i ogrzewania. Właściciel mieszkania umywa ręce

- Chcemy wiedzieć, dlaczego te długi rosną. Najważniejsze to jest to, żeby za to wszystko odpowiedziała poprzednia rada nadzorcza i prezes, my tego oczekujemy - słyszymy od mieszkańców.

- Celem prowadzonego śledztwa będzie wyjaśnienie, czy takie w ogóle nieprawidłowości miały miejsce, a o ile tak, kto jest za nie odpowiedzialny, a także czy te działania przyczyniły się do powstania jakiejkolwiek szkody w mieniu spółdzielni mieszkaniowej w Zegartowicach. Prokuratura w tym momencie nie ujawnia informacji dotyczących tego, jakie konkretne czynności procesowe będą wykonywane w sprawie, żeby nie doszło do ewentualnego uzgodnienia treści zeznań pomiędzy świadkami - wyjaśnia Mateusz Wiśniewski z Prokuratury Rejonowej w Chełmnie.

Mieszkańcy chcą odłączenia od spółdzielni. "Żebyśmy w końcu mieli ciepło"

Bloki w Zegartowicach to małe wspólnoty mieszkaniowe. Mieszkańcy nie zalegają z czynszami, a okazuje się, iż mają długi chociażby w usługach komunalnych. Dlatego już nie chcą, żeby spółdzielnia ich rozliczała.

ZOBACZ: Rodzinna tragedia w Ustce. Sąsiedzi o majorze SOP

- Byśmy chcieli, żeby pan prokurent poszedł nam na rękę w kwestii, chociaż odłączenia się od spółdzielni i żebyśmy sobie radzili sami. Żebyśmy jako wspólnota gdzieś tam w piwnicy postawili piec, i żebyśmy w końcu mieli ciepło - mówi jedna z mieszkanek.

- Niestety ze strony właściciela nie otrzymaliśmy żadnego wsparcia, jedyne co otrzymałam, to wypowiedzenie najmu mieszkania. Naprawdę chciałabym mieć godne warunki mieszkania, żeby zapewniać dzieciom godny byt - zaznacza pani Hanna.

- Na tę chwilę Gmina Papowo Biskupie nie dysponuje lokalami, które nadają się do dalszego wynajmu. Co prawda posiadamy w tej chwili lokale, ale wymagają one kapitalnego remontu. Moim zadaniem jest przygotować ten lokal, natomiast samo przydzielenie następuje w drodze rozpatrzenia wniosku przez komisję - tłumaczy Marcin Pawłowski, wójt Gminy Papowo Biskupie.

Materiał wideo jest dostępny TUTAJ.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Polityk Konfederacji ostrzega Tuska: Ta wściekłość uderzy w rząd
Idź do oryginalnego materiału