Maja Chwalińska powalczy o finał Rolanda Garrosa! Bez straty seta pokonała kolejną faworytkę

2 godzin temu

To był mecz pełen zwrotów akcji i niesamowitych emocji. Choć od początku nie wszystko układało się po myśli 24-letniej mieszkanki Bielska-Białej, to po raz kolejny zaprezentowała nerwy ze stali i pokonała wyższej rozstawioną rywalkę nie tracąc seta! Maja Chwalińska w czwartek zagra o wielki finał Rolanda Garrosa, a w najnowszym rankingu WTA awansuje na 30. pozycję i będzie drugą rakietą z Polski!

Mecz zaczął się od stracenia własnego podania przez Maję i prowadzenia Rosjanki 1:0. Chwalińska gwałtownie jednak wzięła się do roboty, popisała się powrotnym przełamaniem i wygrała pięć kolejnych gemów z rzędu. Przy stanie 5:1 Kalińska puściła jednak rękę i zaczęła posyłać niemiłosiernie mocne i precyzyjne piłki na drugą stronę siatki. Rywalka obroniła 2 piłki setowe i doprowadziła do wyrównania.

Od stanu 5:5 obie zawodniczki wygrały swoje podania i o losach pierwszego seta musiał zadecydować tiebreak. Maja dobrze zaprezentowała się po gorszej stronie kortu, gdzie musiała grać pod wiatr i przy zmianie stron prezentował się wynik 3:3. Po zmianie Maja nie straciła ani jednego punktu i wygrała pierwszy, 75-minutowy set.

W drugim secie Chwalińska już przy drugiej okazji przełamała rywalkę i wyszła na prowadzenie. Przy stanie 4:1 i 5:2 jednak po raz kolejny Kalińska zaczęłą grać na większym luzie, zaczęła trafiać i odrobiła dwa z trzech przełamań. Co chwilę oglądaliśmy zacięte długie wymiany, które wpadały na konto to jednej, to drugiej zawodniczki.

Przy stanie 3:5 Chwalińska popisała się spokojem i stanęła przed szansą na przełamanie. Przy stanie 30:40 Maja dobrze zreturnowała wymuszając błąd Kalińskiej, która ostatnią piłkę wyrzuciła w aut!

– Szczerze mówiąc, nie wiem, co się dzieje. Wiem, iż się powtarzam, ale każdy mecz tutaj jest szalony. Jestem bardzo szczęśliwa. Byłam zestresowana, to naturalne, ale starałam się skupić na swojej grze i robocie do wykonania. Cieszę się, iż się to udało. Jestem w półfinale, ale ciężko mi się porównywać do wszystkich innych topowych tenisistek. Teraz muszę się porządnie wyspać, może obejrzeć Netflixa i będę gotowa na jutro – mówiła po meczu Maja Chwalińska.

Komentatorzy podkreślają, iż występy Chwalińśkiej wyglądają tak, jakby od lat grała na topowym poziomie. Mamy nadzieję, iż w półfinale po raz kolejny zobaczymy koncertową grę reprezentantki BKT Advantage Bielsko-Biała. W półfinale wielkiego szlema zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Aryna Sabalenka – Diana Sznajder.

Idź do oryginalnego materiału