
Niewiele brakowało, by na stokach Cortiny d’Ampezzo zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego. Po emocjonującym slalomie podczas XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich Michał Gołaś wraz z przewodnikiem Kacprem Walasem sięgnęli po srebrny medal. O złocie zdecydowały setne sekundy.
Dramatyczny finał slalomu
Pierwszy przejazd slalomu alpejskiego zapowiadał wielkie polskie zwycięstwo. Krakowianin Michał Gołaś po znakomitej jeździe prowadził z przewagą 0,57 sekundy nad najgroźniejszym rywalem – Włochem Giacomo Bertagnollim.
Na trasie wszystko wyglądało pod kontrolą, choć warunki były dalekie od idealnych. W nocy nad Cortiną d’Ampezzo intensywnie padał śnieg, a organizatorzy do ostatnich chwil przygotowywali trasę i opóźnili start zawodów o godzinę. W trakcie rywalizacji zawodnikom towarzyszył śnieg z deszczem i bardzo trudna widoczność.
Mimo tego Polacy uzyskali świetny czas pierwszego przejazdu – 45,51 sekundy. Był on lepszy od wyników dwóch głównych faworytów do medalu: Włocha Bertagnolliego oraz Kanadyjczyka Kalle Ericssona.
Trudne warunki i walka do końca
Na mecie Gołaś nie krył, iż jazda w takich warunkach była ogromnym wyzwaniem.
– Osadzało się na goglach, przez co bardzo słabo widziałem trasę i Kacpra. Do tego nierówności pod nartami, bo wciąż było spore zasolenie. Narta nie do końca chciała się słuchać – relacjonował po zakończeniu pierwszego przejazdu.
Jeszcze trudniejsze zadanie czekało zawodników w drugiej próbie. Trasę ustawiono w sposób pozwalający na znacznie szybszą jazdę, ale stok spowiła gęsta mgła. Najpierw prowadzenie objął Kanadyjczyk Ericsson, chwilę później fenomenalnym czasem 43,21 sekundy odpowiedział Bertagnolli.
Gołaś i Walas rozpoczęli drugi przejazd bardzo dobrze i już na pierwszym pomiarze czasu powiększyli przewagę nad Włochem. W połowie dystansu pojawił się jednak niewielki błąd na jednej z tyczek. Strata zaczęła topnieć, a ostatecznie złoto uciekło Polakom o zaledwie 0,27 sekundy.
Najlepszy wynik od lat dla Polski
Mimo ogromnego niedosytu srebro jest wielkim sukcesem polskiej reprezentacji. Tym bardziej, iż dwa dni wcześniej Gołaś i Walas wywalczyli także brązowy medal w slalomie gigancie.
To najlepszy wynik polskich sportowców na zimowych igrzyskach paralimpijskich od 2006 roku, kiedy dwa złote medale w biegach narciarskich zdobyła Małopolanka Katarzyna Rogowiec, pochodząca z Rabki-Zdroju.
Na mecie eksplozja emocji
Na dole stoku nie brakowało wzruszeń. Zawodnicy, sztab i kibice długo przeżywali to, co wydarzyło się na trasie.
– Na mecie widać było wszystko – emocje, radość, wzruszenie i ogromną ulgę. Wiemy, iż apetyt był na złoto, ale srebrny medal igrzysk paralimpijskich to gigantyczne osiągnięcie. Dziś razem z Wami cieszą się kibice, bliscy i cała paralimpijska Polska – podkreślił Bartłomiej Zborowski z Polskiego Komitetu Paralimpijskiego.
Polacy byli o włos od historycznego triumfu. Z Cortiny wracają jednak z medalami i potężnym sygnałem: biało-czerwoni w narciarstwie paralimpijskim znów liczą się w światowej czołówce.

1 godzina temu



![Piłka ręczna. Warmia Energa Olsztyn dyktowała warunki w starciu z elbląskim Silvantem [ZDJĘCIA]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/46/46370/574ca612ac3f675e945a2ef1e5b77e9b.jpg)








![Co on najlepszego zrobił? Fatalny błąd bramkarza w hicie Bundesligi [WIDEO]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/69b7c11a9d82c0_99246530.jpg)


