„Małżonkowie powinni być dla siebie drużyną”

bialyorzel24.com 1 godzina temu

W polskiej parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie Dariusz i Martyna niedawno zawarli sakrament małżeństwa. Teraz opowiadają o tym, jak wyglądały ich przygotowania do tego ważnego dnia oraz o pierwszych tygodniach wspólnej małżeńskiej drogi.

Fot. Archiwum małżonków

Jak przygotowywaliście się do tego wyjątkowego dnia? Co było dla was najważniejsze?

Dariusz: Do tego wyjątkowego dnia przygotowywaliśmy się nie tylko poprzez organizację wesela, ale też przez intensywny czas związany z remontem domu, który trochę stał się dla nas wyścigiem z czasem. Na tydzień przed ślubem usiedliśmy jednak spokojnie i porozmawialiśmy w cztery oczy. Uświadomiliśmy sobie wtedy, iż najważniejsze nie są wszystkie szczegóły organizacyjne ani stres, ale to, żebyśmy tego dnia byli naprawdę razem.

Martyna: Dla mnie również najważniejsze było to, żeby się nie stresować i żebyśmy mogli przeżyć ten dzień razem, spokojnie i z najbliższymi nam osobami. Chcieliśmy skupić się na tym, co najistotniejsze – na naszej miłości, wspólnym początku małżeństwa i euforii dzielenia tego dnia z rodziną i przyjaciółmi.

W czasie przygotowań prawdopodobnie otrzymaliście wiele rad od rodziny, przyjaciół i osób z dłuższym stażem małżeńskim. Które z nich okazały się najbardziej cenne? Czy jest jakaś wskazówka, która szczególnie zapadła Wam w pamięć?

D: Tak, jedna z rad szczególnie zapadła mi w pamięć. Usłyszałem od znajomego z pracy, który jest ze swoją żoną już około czterdziestu lat, iż w małżeństwie przychodzą różne etapy – czasem jest łatwiej, czasem trudniej, czasem ludzie czują się bardzo blisko siebie, a czasem muszą na nowo tę bliskość odnajdywać. Najważniejsze jednak, żeby zawsze pamiętać, iż jest się po jednej stronie i gra się do jednej bramki, a nie przeciwko sobie. Bardzo cenna była dla mnie myśl, iż małżonkowie powinni być dla siebie drużyną – wspierać się nawzajem. Ważna była też dla mnie prosta, ale bardzo prawdziwa rada: żeby zawsze odnosić się do siebie z szacunkiem, bo jeżeli w relacji jest wzajemny szacunek, dużo łatwiej przejść przez różne wyzwania.

M: Ważna jest dla nas również zasada, żeby nie kończyć dnia w kłótni. Chcemy starać się rozmawiać, wyjaśniać nieporozumienia i pamiętać, iż jesteśmy dla siebie najbliższymi osobami.

Sam moment zawarcia sakramentu małżeństwa to niezwykle wzruszająca chwila. Czy towarzyszyła Wam trema? Jakie emocje pamiętacie z chwili wypowiadania słów przysięgi małżeńskiej?

M: Ja nie miałam dużej tremy. Pamiętam głównie ekscytację w momencie, kiedy czekałam już na wejście do kościoła. Towarzyszyły mi radość, szczęście i takie piękne, pozytywne poruszenie. Bardziej niż stres czy wzruszenie czułam właśnie szczęście i oczekiwanie na ten wyjątkowy moment.

D: Ja również nie stresowałem się samą przysięgą. Tego dnia byłem bardzo spokojny, co mnie samego trochę zdziwiło. Większy stres pojawił się wcześniej, przed wejściem do kościoła i przed samym rozpoczęciem ceremonii. Natomiast kiedy byliśmy już przy ołtarzu, czułem spokój, szczęście i pewność.

Fot. Archiwum małżonków

Wesele odbyło się w gronie najbliższych. Jak wspominacie ten dzień? Jaka jest waszym zdaniem recepta na udane przyjęcie?

M: Ja uważam, iż udane wesele nie zależy od wystawności. Najważniejsi są ludzie, którymi się otaczamy, i dobra atmosfera. Nasze wesele było raczej kameralne, skromniejsze i w gronie najbliższych. I właśnie dzięki temu było bardzo nasze.

D: Dla mnie receptą na udane wesele są przede wszystkim ludzie – najbliższa rodzina i przyjaciele. Ważne jest też, żeby była dobra muzyka i osoba, która potrafi dobrze poprowadzić zabawę, na przykład dobry DJ. Oczywiście jedzenie, napoje i organizacja też mają znaczenie, ale największe znaczenie mają ludzie i atmosfera.

M: Wydaje nam się też, iż para młoda nadaje rytm całemu przyjęciu. jeżeli goście widzą, iż młodzi są szczęśliwi, tańczą, śmieją się i dobrze bawią, sami chętniej dołączają do tej radości.

Czy udało się już zrealizować podróż poślubną? Dokąd wybraliście się? Dlaczego właśnie to miejsce?

M: Tak, wybraliśmy się do Grecji – najpierw spędziliśmy kilka dni w Atenach, zwiedzając miasto i poznając jego atmosferę, a później odpoczywaliśmy na Krecie, w okolicach Chanii. Wybraliśmy Grecję, ponieważ żadne z nas wcześniej tam nie było, a od dawna wydawała nam się pięknym i wyjątkowym kierunkiem na podróż. Przyciągnęły nas jej krajobrazy, historia, kuchnia, pogoda i różnorodność – z jednej strony miasta i zabytki, z drugiej morze, góry i piękne widoki. Był to dla nas idealny wybór na podróż poślubną, ponieważ mogliśmy połączyć zwiedzanie z odpoczynkiem i przede wszystkim spędzić spokojny, piękny czas razem.

Minęły już ponad dwa miesiące od ślubu. Jak wygląda Wasza codzienność jako małżeństwa? Czy życie zmieniło się po zawarciu sakramentu?

M: Z mojej perspektywy życie po ślubie zmieniło się wewnętrznie. Czuję się bardziej pewna Darka i naszej relacji. Mam poczucie, iż on wybrał mnie, a ja wybrałam jego jako swojego towarzysza życia. To daje mi dużo spokoju, euforii i poczucia bezpieczeństwa. Bardzo ważne było dla mnie również to, iż po zawarciu sakramentu małżeństwa możemy żyć w zgodzie z wiarą, przystępować do Komunii Świętej i żyć w łasce uświęcającej. To było dla mnie naprawdę istotne.

D: Ja również czuję, iż coś się zmieniło. Może z zewnątrz codzienność wygląda podobnie, ale w środku człowiek czuje się inaczej, wiedząc, iż jesteśmy już małżeństwem. To bardzo przyjemne i piękne uczucie, trochę trudne do opisania, ale daje dużo spokoju i szczęścia.

Często mówi się o okresie docierania się młodego małżeństwa. Jak jest w Waszym przypadku? Co najbardziej Was zaskoczyło w pierwszych tygodniach wspólnego małżeńskiego życia?

D: Poznaliśmy się na tyle dobrze, iż czasem wystarczy, iż wejdę do domu, a Martyna od razu widzi, iż coś jest nie tak. Nie powiedziałbym więc, iż mocno przechodzimy przez typowy okres „docierania się”. Bardzo dużo rozmawiamy – o codziennych sprawach, emocjach, planach, trudnościach i radościach. Wydaje mi się, iż właśnie rozmowa jest jedną z najważniejszych rzeczy we wspólnym życiu.

M: Ja też mam poczucie, iż nie ma u nas takiego mocnego docierania się, bo byliśmy razem około dwóch lat przed ślubem i zdążyliśmy się już dobrze poznać. Jednocześnie myślę, iż człowiek odkrywa drugą osobę przez całe życie. choćby jeżeli dobrze się znamy, to pewnie jeszcze wiele razy będziemy dowiadywać się o sobie czegoś nowego. I to jest piękna część małżeństwa – iż można iść razem przez życie i ciągle uczyć się siebie nawzajem. Najbardziej pozytywnie zaskoczyło mnie chyba to, iż po ślubie jednak naprawdę czuje się wewnętrzną zmianę. Wiele osób mówiło nam, iż po ślubie nic się nie zmieni, iż po prostu założymy obrączki i życie będzie wyglądało tak samo. A jednak w sercu pojawiło się inne poczucie bliskości, pewności i przynależności – iż Darek jest mój, a ja jestem jego. To było dla mnie bardzo piękne i pozytywnie zaskakujące doświadczenie.

Jaką rolę wWaszym małżeństwie odgrywa wspólna modlitwa, uczestnictwo w mszy świętej i wiara?

M: Wiara odgrywa w naszym małżeństwie bardzo istotną rolę. Oboje jesteśmy osobami wierzącymi i staramy się zawierzać Bogu naszą codzienność, nasze decyzje, plany i wspólne życie. Na ten moment nie mamy jeszcze stałej praktyki wspólnej modlitwy, ponieważ każde z nas modli się raczej indywidualnie. Ważne jest jednak dla nas to, iż razem uczestniczymy w mszy świętej i iż wiara jest obecna w naszym życiu małżeńskim.

D: Czujemy, iż wiara pomaga nam budować relację na solidnym fundamencie. Dla nas małżeństwo sakramentalne to nie tylko wspólne życie we dwoje, ale także zaproszenie Boga do naszej relacji. Wierzymy, iż wiara pomaga nam budować jedność, uczy nas cierpliwości, przebaczenia, szacunku i miłości, a także przypomina nam, iż w codzienności nie jesteśmy sami.

Jakie są Wasze najbliższe marzenia i plany jako małżonków? Czego życzylibyście sobie na kolejne miesiące i lata wspólnego życia?

M: Naszym najbliższym marzeniem i planem jako małżonków jest przede wszystkim spokojnie dokończyć remont domu i stworzyć w nim miejsce, które będzie naprawdę nasze – ciepłe, rodzinne i pełne miłości. Na kolejne miesiące i lata wspólnego życia życzylibyśmy sobie przede wszystkim szczęśliwej codzienności – takiej zwyczajnej, ale pięknej, przeżywanej razem. Marzymy także o dzieciach i o tym, żeby w przyszłości być dobrymi rodzicami. Chcielibyśmy wychować je w miłości, wierze, szacunku i dobrej atmosferze rodzinnej. Życzymy sobie, aby nasze wspólne życie było pełne bliskości, wzajemnego wsparcia i wdzięczności za każdy dzień spędzony razem.

Jaką radę przekazalibyście narzeczonym, którzy przygotowują się do zawarcia sakramentu małżeństwa? Co warto zrobić jeszcze przed ślubem, aby dobrze rozpocząć wspólną drogę?

D: Poradziłbym im przede wszystkim, żeby dobrze ze sobą rozmawiali – szczerze, spokojnie i na wiele różnych tematów. Warto jeszcze przed ślubem naprawdę dobrze się poznać i porozmawiać o wartościach, wierze, rodzinie, codzienności, planach na przyszłość i o tym, jak każde z nich rozumie małżeństwo. Poradziłbym też, żeby nie stresować się nadmiernie samym weselem i wszystkimi sprawami organizacyjnymi. Ślub i wesele są ważne, ale najważniejsze jest to, żeby tego dnia być naprawdę dla siebie, przeżyć go razem i pamiętać, po co się tam jest. Nie wszystko musi być idealne, a wiele rzeczy po prostu się ułoży.

M: Warto dobrze się poznać przed ślubem, ale jednocześnie nie zwlekać zbyt długo, jeżeli obie osoby są pewne swojej decyzji i chcą iść razem przez życie. Najważniejsze jest, aby rozpocząć małżeństwo z miłością, spokojem, wzajemnym szacunkiem i gotowością do wspólnego budowania przyszłości.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał O. Michał Czyżewski

Idź do oryginalnego materiału