„Mam trójkę dzieci, tylko jedno jest już w niebie”. W Błoniu poświęcono pomnik dla Dzieci Utraconych

4 dni temu

„Zawsze chciałam mieć trójkę dzieci, więc mam trójkę dzieci. Tyle tylko, iż jedno jest w niebie” – wyznała Joanna Partyka, inicjatorka budowy w Błoniu pomnika Dzieci Utraconych. Symboliczny nagrobek został dzisiaj (24.10.) poświęcony podczas Mszy świętej na miejscowym cmentarzu. Ma to być miejsce, w którym każdy, kto przeżył utratę dziecka, znajdzie ukojenie i przestrzeń na modlitwę.

Pani Joanna od 10 lat mieszka w Warszawie, ale pochodzi z Błonia. Jak mówiła, 7 lat temu przeżyła osobistą stratę dziecka na wczesnym etapie ciąży. Pomysł na budowę pomnika przyszedł do niej we śnie. gwałtownie zyskał aprobatę miejscowego proboszcza, wójta gminy Tarnów będącej administratorem cmentarza oraz lokalnej firmy, produkującej nagrobki.

-Straciłam swoją pierwszą ciążę, to było 7 lat temu. Pomysł pomnika przyszedł mi już jakiś czas temu. adekwatnie, trochę mi się przyśnił. We śnie widziałam to dziecko, z którym się żegnam, widziałam cmentarz w Błoniu i pomnik. Ja się obudziłam i byłam totalnie świadoma tego snu. Na drugi dzień napisałam do księdza Barczyka, iż mam taki pomysł, czy on się na to zgodzi, czy możemy coś takiego zrobić. Przyjechałam do Tarnowa, pojechałam do gminy, pan wójt dał nam to miejsce za darmo. Później pojechałam do Granimexu (producenta nagrobków – przyp. red.), przedstawiłam im ten pomysł. Pan Tomasz powiedział, iż to super pomysł, iż on bardzo chętnie to zrobi. Miesiąc temu dopięliśmy wszystkie szczegóły, tak, żeby pomnik był gotowy na dzień dziecka utraconego.

Jak dodawała inicjatorka budowy pomnika, tragedia przedwczesnej utraty dziecka przeżywana jest najczęściej przez rodziców w ciszy. Podkreślała, iż nie zawsze mogą pochować swoje dziecko i wtedy brakuje miejsc, gdzie mogą zapalić znicz i się pomodlić.

-(red.): Czy takie miejsca jak to pomagają przejść przez trudne chwile?
-Tak, dlatego to powstało. Zrobiłam to z potrzeby, dla innych, ale nie tylko kobiet, bo z tą tragedią mierzą się całe rodziny. Najczęściej kobieta i mężczyzna, którzy stracili dziecko, nie dzielą się tym. Oni cierpią w samotności. Ja straciłam ciążę bardzo wcześnie. Nie ma możliwości pochowania tak malutkiego płodu. Ale potrzebne jest miejsce, do którego w razie tak dużego smutku i potrzeby ktoś przyjdzie i będzie mógł mieć tutaj zadumę. Każdy tego potrzebuje, przynajmniej ja tego potrzebowałam. Tego nie miałam. W Warszawie jest chyba tylko jedno takie miejsce, gdzie można przyjść, pomodlić się, zapalić świeczkę, popłakać.

Proboszcz parafii w Błoniu ks. Piotr Barczyk (na zdjęciu poniżej) podkreślał w kazaniu, iż rodzice mają prawo przeżywać żal po stracie dziecka, oraz iż zasługują na wsparcie wspólnoty. Kapłan mówił, iż ta inicjatywa jest szczególnie cenna w czasie, kiedy Kościół ponownie przypomina swoje stanowisko o obronie życia, gdy przyjmowane są ustawy liberalizujące dostęp do aborcji.

Joanna Partyka dodawała w rozmowie z RDN Małopolska, iż rodzice po stracie dziecka nie oczekują słów pocieszenia, rozmów i tłumaczenia tragedii, ale potrzebują wsparcia i obecności drugiego człowieka.

-Wierzę, iż komuś to miejsce pomoże.
-(red.): Czy człowiek, który tego nie przeżył, jest w stanie zrozumieć ten ból? Jakkolwiek współczuć? Czy takie współczucie od osoby, która nie wie jaka to strata, ma sens?
-Oczywiście, iż ma sens. Nie wiem, czy ktoś, kto nie stracił dziecka, potrafi zrozumieć, jaki to jest ból. To, co możemy zrobić, to przyjechać, zrobić herbatę, posiedzieć w ciszy. Nie ma dobrych słów na to, żeby w takiej sytuacji pomóc. Po prostu trzeba wspierać taką rodzinę, najbardziej jak się da.

Joanna Partyka po stracie pierwszego dziecka mierzyła się z bólem i poczuciem osamotnienia. Jak przyznawała, o tragedii wiedzieli wówczas tylko ona i jej mąż. Mimo lęku związanego z kolejnymi ciążami, na świat przyszła później dwójka jej dzieci, które są dla niej dzisiaj oparciem i pocieszeniem.

-Ja mam dwójkę zdrowych dzieci, za które Bogu dziękuję codziennie. Oni są dla mnie ogromnym wsparciem. Niewyobrażalne jest dla mnie, iż są kobiety, które tracą swoje dzieci i nie mogą później mieć zdrowego dziecka, które ten ból uśmierzy. To była moja pierwsza ciąża. To była dla mnie ogromna trauma i strata, z którą mierzyłam się sama. Nie chciałam obarczać tym rodziców, więc wiedzieliśmy tylko ja i mąż.
-(red.): Czy pojawił się lęk przy kolejnej ciąży?
-Tak, ogromny. Druga ciąża też nie była łatwa, na szczęście dziecko urodziło się zdrowe. Kolejna ciąża była już fizjologiczna, zdrowa, więc było totalnie okej. Każdemu mówię, iż zawsze chciałam mieć trójkę dzieci, więc mam trójkę dzieci. Tyle tylko, iż jedno jest w niebie.

Pomnik Dzieci Utraconych na cmentarzu w Błoniu ma być miejscem pamięci nie tylko dla rodziców, którzy nie mogli pochować swoich dzieci, ale również dla wszystkich, którzy chcą przeżyć żałobę, pomodlić się i symbolicznie pożegnać utracone dziecko.

Idź do oryginalnego materiału