Masz mieszkanie w spółdzielni? Czy członek spółdzielni płaci mniej za mieszkanie?

43 minut temu

Dwa identyczne mieszkania w tym samym bloku, ten sam metraż, ta sama liczba domowników i ta sama spółdzielnia, a miesięczne opłaty nie zawsze muszą być identyczne. Powód może być zaskakujący: członkostwo w spółdzielni. Co do zasady członkowie i osoby niebędące członkami ponoszą koszty utrzymania nieruchomości na takich samych zasadach. Jest jednak wyjątek, który może sprawić, iż członek rzeczywiście zapłaci mniej. Wynika wprost z obowiązującej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.

Fot. Warszawa w Pigułce

Podstawowe opłaty są co do zasady takie same. Ustawa robi jednak jeden istotny wyjątek

To właśnie ten wyjątek powoduje sporo nieporozumień. Jedni mieszkańcy są przekonani, iż członkostwo zawsze oznacza niższe opłaty, inni – iż w tej chwili nie daje już żadnej finansowej korzyści. Prawda leży pośrodku. Wszystko zależy od tego, czy spółdzielnia osiąga przychody z własnej działalności gospodarczej i co postanowi zrobić z tymi pieniędzmi. W dużych spółdzielniach, także w Warszawie, mogą to być przychody z wynajmu lokali użytkowych, powierzchni reklamowych, dzierżawy czy innej działalności prowadzonej zgodnie ze statutem.

Aktualny tekst jednolity ustawy z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych został ogłoszony w Dz.U. z 2026 r. poz. 889. Art. 4 rozdziela sytuację członków i osób niebędących członkami, ale przy zwykłych kosztach eksploatacji nie pozwala po prostu naliczać jednej grupie dowolnie wyższych stawek. Osoby niebędące członkami, którym przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, mają uczestniczyć w pokrywaniu kosztów na takich samych zasadach jak członkowie. Podobna reguła dotyczy właścicieli lokali, którzy członkami spółdzielni nie są.

W praktyce chodzi o koszty związane z utrzymaniem lokalu, nieruchomości wspólnej i mienia spółdzielni służącego mieszkańcom. To mogą być koszty administracji, sprzątania, konserwacji, energii w częściach wspólnych, utrzymania terenu czy innych elementów rozliczanych przez spółdzielnię. Samo członkostwo nie powoduje więc automatycznie, iż woda, ogrzewanie, śmieci albo prąd na klatce schodowej stają się tańsze. Przy kosztach niezależnych od spółdzielni, takich jak energia, gaz, woda, ścieki czy odpady, status członka nie zmienia ceny dostawcy.

Najważniejsze są jednak ostatnie słowa przepisów dotyczących osób niebędących członkami: opłaty ponoszą one na takich samych zasadach jak członkowie, „z zastrzeżeniem art. 5”. I właśnie art. 5 ust. 2 jest odpowiedzią na pytanie, skąd w niektórych spółdzielniach biorą się różnice na miesięcznych rozliczeniach.

Przepis pozwala spółdzielni przeznaczyć pożytki i inne przychody z własnej działalności gospodarczej między innymi na pokrycie wydatków związanych z eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości w zakresie obciążającym członków. Innymi słowy, o ile spółdzielnia zarabia dodatkowe pieniądze i podejmie decyzję, aby część tych środków przeznaczyć na obniżenie kosztów ponoszonych przez członków, członkostwo może rzeczywiście przełożyć się na niższy miesięczny rachunek.

To nie jest ustawowy rabat. Jedna spółdzielnia może go mieć, druga nie

Nie ma w ustawie stawki typu „członek płaci 10 proc. mniej”. Nie istnieje też jedna ogólnopolska kwota ulgi. Art. 5 ust. 2 mówi, iż spółdzielnia może przeznaczyć przychody z własnej działalności na pokrycie wydatków członków, a nie iż ma taki obowiązek w każdym przypadku. Dlatego w jednej spółdzielni różnica między członkiem i nieczłonkiem może być widoczna na każdym miesięcznym naliczeniu, w innej pojawi się tylko w niektórych pozycjach, a jeszcze w innej nie będzie jej wcale.

Znaczenie ma także to, czy spółdzielnia w ogóle prowadzi działalność przynoszącą nadwyżkę. Duża spółdzielnia może posiadać lokale użytkowe, pawilony handlowe, grunty oddawane w dzierżawę, miejsca pod reklamy albo inne składniki majątku generujące przychód. o ile po pokryciu kosztów działalności pozostają środki, mogą one zostać wykorzystane zgodnie z ustawą i statutem. Mała spółdzielnia, która praktycznie nie prowadzi dodatkowej działalności, może nie mieć z czego finansować podobnego pomniejszenia opłat.

Przykład pokazuje mechanizm najprościej. Załóżmy, iż spółdzielnia postanawia wykorzystać część swoich przychodów gospodarczych do zmniejszenia obciążenia członków o równowartość 1 zł za mkw. miesięcznie. Przy mieszkaniu o powierzchni 60 mkw. oznaczałoby to 60 zł różnicy miesięcznie, czyli 720 zł rocznie. To tylko przykład matematyczny, a nie stawka wynikająca z prawa – rzeczywiste zasady ustala konkretna spółdzielnia. Pokazuje jednak, dlaczego dwa podobne lokale mogą ostatecznie mieć różne naliczenia.

Jest przy tym jeszcze jedno ważne rozróżnienie. Art. 5 ust. 1 mówi o pożytkach i przychodach z nieruchomości wspólnej. Te środki służą pokrywaniu wydatków związanych z jej eksploatacją i utrzymaniem, a nadwyżka przypada właścicielom proporcjonalnie do udziałów. To nie jest przywilej członkowski. Dopiero ust. 2 dotyczący własnej działalności gospodarczej spółdzielni daje możliwość skierowania jej przychodów na wydatki obciążające właśnie członków.

W Warszawie trzeba spojrzeć na rozliczenie konkretnej spółdzielni, a nie na sam adres

W Warszawie nie ma jednej wspólnej tabeli opłat dla spółdzielni mieszkaniowych. Każda działa na podstawie ustawy, własnego statutu, uchwał i rzeczywistych kosztów konkretnych nieruchomości. Dlatego mieszkaniec Mokotowa, Pragi-Południe, Ursynowa, Bielan czy Targówka może spotkać się z zupełnie innym sposobem pokazania różnicy między stawką członkowską i nieczłonkowską. W jednej spółdzielni będzie ona widoczna jako niższa stawka eksploatacyjna, w innej jako osobne pomniejszenie kosztów, a w jeszcze innej na naliczeniu nie pojawi się żadna różnica.

Najprostszy sposób sprawdzenia sytuacji to porównanie bieżącej kalkulacji opłat i dokumentów spółdzielni. Ustawa daje w tej kwestii mieszkańcom konkretne narzędzie. Zgodnie z art. 4 ust. 64 spółdzielnia jest obowiązana na żądanie przedstawić kalkulację wysokości opłat nie tylko członkowi, ale także właścicielowi lokalu niebędącemu członkiem oraz osobie niebędącej członkiem, której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Nie trzeba więc zgadywać, dlaczego sąsiad płaci mniej – można zapytać spółdzielnię, z czego dokładnie wynika stawka.

To szczególnie istotne w dużych warszawskich osiedlach, gdzie spółdzielnia może zarządzać jednocześnie budynkami mieszkalnymi, lokalami usługowymi, terenami i innymi składnikami majątku. Sam fakt, iż na parterze bloku działa sklep albo spółdzielnia wynajmuje pawilon, nie oznacza jeszcze, iż każdemu członkowi automatycznie obniży rachunek. Trzeba sprawdzić, czy te przychody należą do działalności spółdzielni i w jaki sposób zostały rozdysponowane.

Członkostwo nie zawsze oznacza też wyłącznie korzyści finansowe. Art. 4 ust. 5 przewiduje, iż członkowie uczestniczą w kosztach działalności społecznej, oświatowej i kulturalnej prowadzonej przez spółdzielnię, o ile tak postanowi walne zgromadzenie. Osoby niebędące członkami mogą natomiast odpłatnie korzystać z takiej działalności na podstawie umowy ze spółdzielnią. W konkretnej spółdzielni na rozliczeniu może więc występować również pozycja związana właśnie z działalnością społeczno-kulturalną.

Jak sprawdzić, czy członkostwo faktycznie obniża rachunek?

Najpierw należy sprawdzić miesięczne naliczenie i poszukać pozycji dotyczących eksploatacji, utrzymania nieruchomości oraz ewentualnych pomniejszeń wynikających z przychodów spółdzielni. o ile z dokumentu nic nie wynika, można zwrócić się do administracji o szczegółową kalkulację opłat i zapytać wprost, czy art. 5 ust. 2 ustawy jest stosowany do obniżania wydatków ponoszonych przez członków.

Warto również sprawdzić statut oraz uchwały adekwatnych organów spółdzielni. To tam powinny znajdować się zasady rozliczeń i informacje o sposobie wykorzystania przychodów z działalności gospodarczej. Samo stwierdzenie pracownika administracji, iż „członkowie mają taniej”, nie wyjaśnia jeszcze podstawy różnicy. Z drugiej strony nie można też zakładać, iż osoba niebędąca członkiem jest bezprawnie obciążana wyższą kwotą tylko dlatego, iż jej rachunek jest większy. Różnica może wynikać właśnie z legalnego wykorzystania przychodów spółdzielni na rzecz członków.

Jeżeli natomiast różnica dotyczy kosztów, które zgodnie z ustawą powinny być rozliczane na takich samych zasadach, mieszkaniec może żądać wyjaśnienia. Ustawa pozwala również członkom i osobom niebędącym członkami kwestionować zasadność zmiany wysokości opłat na drodze sądowej. Ciężar wykazania zasadności podwyżki spoczywa na spółdzielni.

Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi więc: członek spółdzielni nie ma ustawowej, automatycznej ulgi w opłatach za mieszkanie, ale może faktycznie płacić mniej. Dzieje się tak wtedy, gdy spółdzielnia wykorzystuje przychody z własnej działalności gospodarczej do pokrywania części kosztów obciążających członków. Wysokość takiej korzyści nie jest narzucona przez prawo i zależy od konkretnej spółdzielni, jej dochodów oraz podjętych decyzji. Dlatego odpowiedzi trzeba szukać nie tylko w rubryce „członek/nieczłonek”, ale przede wszystkim w kalkulacji opłat i dokumentach spółdzielni.

Idź do oryginalnego materiału