Od 2026 roku kierowców czekają duże zmiany w badaniach technicznych pojazdów. Diagnosta będzie sprawdzał znacznie więcej niż dotychczas, a część aut może nie przejść przeglądu przez niewykonane akcje serwisowe lub problemy z elektroniką. Rząd i Unia Europejska przygotowują również wyższe opłaty, obowiązkowe zdjęcia pojazdów oraz nowe kary dla spóźnialskich kierowców.
Opona samochodu. Fot. PixabayNowe badania techniczne aut od 2026 roku. Diagnosta sprawdzi więcej, a kierowców czekają wyższe opłaty i nowe obowiązki
Polskich kierowców czeka największa od lat reforma badań technicznych pojazdów. Ministerstwo Infrastruktury oraz instytucje unijne przygotowują zmiany, które całkowicie przebudują system przeglądów samochodów. Pojawią się nowe obowiązki dla kierowców, diagnostów i warsztatów, a część aut może nie przejść badania z powodów, które do tej pory nie były sprawdzane.
Nowe przepisy mają ograniczyć fikcyjne przeglądy, walkę z cofaniem liczników i poprawić bezpieczeństwo na drogach.
Diagnosta zrobi zdjęcia auta i sprawdzi dane w systemie
Jedną z najważniejszych zmian będzie obowiązkowa dokumentacja fotograficzna pojazdu.
Każde auto podczas badania technicznego ma zostać sfotografowane i zapisane w systemie CEPiK.
Diagnosta będzie musiał wykonać zdjęcia:
- licznika z przebiegiem,
- przodu pojazdu,
- tyłu pojazdu,
- obu boków samochodu.
Rozwiązanie ma ograniczyć tzw. lewe przeglądy wykonywane bez faktycznego pojawienia się auta na stacji kontroli.
Koniec z ignorowaniem akcji serwisowych
Nowe przepisy przewidują również sprawdzanie obowiązkowych akcji serwisowych producentów.
Jeżeli właściciel auta zignoruje wezwanie dotyczące poważnej usterki, pojazd może nie przejść badania technicznego.
Chodzi m.in. o wadliwe poduszki powietrzne, układy hamulcowe czy inne elementy wpływające na bezpieczeństwo.
Warsztaty będą musiały zapisywać przebieg auta
Unia Europejska chce również ograniczyć proceder cofania liczników.
Nowe przepisy mają zobowiązać warsztaty samochodowe do rejestrowania przebiegu pojazdu podczas części napraw.
Dane będą trafiały do krajowych rejestrów i mają być wymieniane między państwami UE.
Obowiązek ma dotyczyć napraw trwających dłużej niż godzinę.
Przeglądy będą droższe
Ministerstwo Infrastruktury zapowiada także system automatycznej waloryzacji opłat.
Obecnie badanie techniczne samochodu osobowego kosztuje 149 zł.
Po zmianach ceny mają rosnąć co roku wraz ze wzrostem przeciętnego wynagrodzenia.
Rząd tłumaczy, iż stacje kontroli pojazdów potrzebują środków na zakup nowoczesnego sprzętu.
Nowe kontrole filtrów DPF i emisji spalin
Na stacjach mają pojawić się nowe urządzenia kontrolujące emisję spalin.
Diagnosta będzie mógł łatwiej wykryć usunięty lub uszkodzony filtr DPF.
Zmiany obejmą również systemy monitorowania zużycia paliwa i emisji spalin zapisane w komputerach samochodów.
Chodzi o system OBFCM stosowany w nowszych pojazdach.
Policja z nowymi uprawnieniami
Kontrole mają wyjść także poza same stacje diagnostyczne.
Policja i inne służby będą mogły sprawdzać emisję spalin podczas kontroli drogowych.
Jeżeli pojazd przekroczy normy, kierowca może zostać skierowany na dodatkowe badanie techniczne.
Kary choćby do 600 zł za spóźniony przegląd
Rząd planuje również nowe opłaty dla kierowców, którzy spóźnią się z badaniem technicznym.
Według zapowiedzi:
- spóźnienie do tygodnia oznacza podwojenie opłaty,
- po kilku tygodniach kara ma być jeszcze wyższa,
- przy opóźnieniu powyżej 90 dni koszt może wzrosnąć do około 600 zł.
Jednocześnie kierowcy zyskają możliwość wykonania badania do 30 dni wcześniej bez utraty ważności obecnego przeglądu.
Nowe obowiązki dla motocykli
Zmiany obejmą także motocykle.
Cięższe motocykle oraz motocykle elektryczne będą musiały obowiązkowo przechodzić regularne badania techniczne w całej UE.
Badanie techniczne będzie można zrobić za granicą
Nowe przepisy mają ułatwić życie osobom pracującym lub podróżującym po Europie.
Kierowca będzie mógł wykonać tymczasowe badanie techniczne w innym kraju UE.
Taki dokument ma być istotny przez sześć miesięcy.
Elektronika pod szczególną kontrolą
Unia Europejska chce także dokładniej sprawdzać nowoczesne systemy bezpieczeństwa.
Kontrole obejmą m.in.:
- systemy ADAS,
- automatyczne hamowanie awaryjne,
- system start-stop,
- kamery i radary bezpieczeństwa,
- poduszki powietrzne.
Diagnosta sprawdzi, czy kierowca nie wyłączył lub nie zmodyfikował tych systemów.
Zmieni się rola diagnosty
Branża diagnostów chce także zmian w samym systemie kontroli pojazdów.
Pojawiają się propozycje, aby diagnosta pełnił bardziej funkcję inspektora niż doradcy.
Kontrola ma być bardziej rygorystyczna i oparta na jasnych procedurach.
Co to oznacza dla kierowców?
- Badania techniczne będą bardziej szczegółowe.
- Pojawi się obowiązkowa dokumentacja zdjęciowa.
- Diagnosta sprawdzi akcje serwisowe i elektronikę auta.
- Opłaty za przeglądy mają rosnąć co roku.
- Za spóźnienie z badaniem mogą pojawić się wysokie kary.
- Warsztaty będą zapisywać przebieg pojazdów.
- Kontrole emisji spalin mają objąć również drogi.

1 godzina temu





![[FOTO] Niebezpieczne przejścia przy ul. Ks. J. Kusia. Pasów wibracyjno-akustycznych nie będzie](https://img.bielsko.info/2026/05/niebezpieczne_przejscia_przy_ul_ks_j_kusia_pasow_wibracyjno_akustycznych_nie_bed_ecf8.jpg)




![[FOTO] Pijany kierowca doprowadził do czołowego zderzenia. Siedem osób rannych!](https://img.bielskiedrogi.pl/2026/05/whatsapp_image_2026_05_17_at_10_20_23_9c5c.jpeg)