„Miał wielką pasję”. Ostatnia droga Stanisława Gabrysia – twórcy Muzeum Broni i Militariów [FOTO]

1 godzina temu

Na cmentarzu komunalnym przy ulicy Słowiańskiej spoczął Stanisław Gabryś – pasjonat historii, kolekcjoner broni, konstruktor oraz twórca pierwszego prywatnego Muzeum Broni i Militariów w Świdnicy (obecnie w Witoszowie Dolnym).


​Stanisław Gabryś urodził się 14 sierpnia 1944 roku w Budzowie (powiat suski) w Małopolsce. W sierpniu 1945 roku jego rodzina przyjechała z nim do Świdnicy, z którą związany był do końca życia. Przez 15 lat pracował w Świdnickiej Fabryce Urządzeń Przemysłowych, jednak to historia i wojskowość stały się jego największą życiową pasją.

​W 2001 roku stworzył w kazamatach Twierdzy Świdnickiej pierwsze prywatne Muzeum Broni i Militariów, które prowadził tam do 2019 roku. Zbiory zostały następnie przeniesione do pobliskiego Witoszowa Dolnego. Przez dekady zgromadził ponad tysiąc unikatowych w skali kraju eksponatów – od XIX-wiecznej broni strzeleckiej, przez armaty i pojazdy wojskowe, aż po samoloty.

​Gabryś był także konstruktorem replik słynnego trójpłatowca Fokker Dr.I, nawiązującego do maszyny, na której latał Manfred von Richthofen, znany jako „Czerwony Baron”. Pierwszą replikę zbudował wspólnie z Jerzym Gaszyńskim. Druga, stworzona na zlecenie Urzędu Miejskiego, do dziś zdobi świdnicki park im. gen. Władysława Sikorskiego.

​Stanisław Gabryś zmarł 13 października 2026 roku w wieku 82 lat. W sobotę spoczął na cmentarzu komunalnym przy ulicy Słowiańskiej w Świdnicy.

W ostatniej drodze zmarłemu towarzyszyli najbliżsi, przyjaciele i wiele osób, które odwiedzało znajdujące się w Witoszowie muzeum. Mszę św. odprawili ks. Andrzej Szyc i ks. Edward Szajda, były i obecny proboszcz parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Świdnicy, z którą Stanisław Gabryś był blisko związany od dnia jej otworzenia w 1995 roku.

– Pan Stanisław był jedną z pierwszych osób, które uścisnęły mi dłoń jako parafianie. Następnie pan Józef, nieodżałowanej pamięci, zaczął mnie obwozić po parafii, bym poznał znaczące osoby. Robili już wtedy pierwsze remonty, a jedną z tych pomagających osób był właśnie pan Stanisław. Gdy pojawiła się potrzeba ogrzewania – sam zrobił piec, który służył przez parę lat. Potrzebne było ogrodzenie – również je wykonał. Gdy potrzebne były inne fachowe prace z jego rzemiosła, zawsze pytał: „W czym jeszcze mogę pomóc?” – wspominał ks. Szyc.

​- Chętnie udostępniał też swoją posiadłość na kolonie i zimowiska w Rzeczce, gdzie dzieciaki mogły do woli wyhasać się w pobliżu gór, a ze stawu wyłowić wiele rybek. Karmienie ich było, oczywiście, obowiązkowe. Swoją pasją do strzelania zaraził dzieci, młodzież i wielu dorosłych. Pasjonat – jak słusznie ujął to ksiądz Edward. O swojej pasji potrafił mówić w nieskończoność – mówił były proboszcz.

​- Dziękujemy Ci, Stanisławie, za to wielkie serce, które miałeś jak na dłoni. Dziękujemy za Twoją twardość charakteru, ale i za ogromne przywiązanie do Ojczyzny, do Kościoła i do Twoich bliskich. Dziękujemy Ci za to wszystko. W imieniu rodziny dziękuję wszystkim tu zgromadzonym. Dziękuję księdzu proboszczowi Edwardowi, który urzęduje tu już ponad 25 lat. Dziękuję przedstawicielom lotnictwa i panom oficerom z Krzesin, o których Stanisław tak wiele opowiadał – jak to zdobył od nich wiele sprzętu do swojego muzeum. Dziękuję sąsiadom, znajomym oraz rodzinie przybyłej z Budzowa i tym wszystkim, których sprowadziło tu właśnie dobre serce Stanisława i jego pasja do militariów oraz artefaktów ukrytych w ziemi. Zawsze tak bardzo cieszył się z każdego nowego, ofiarowanego znaleziska – dodał duchowny.

/mn/asz/

1 z 13
Idź do oryginalnego materiału