Seniorzy zbyt często są widziani negatywnie. A i owszem uśmiechnięta staruszeczka z laseczką, jak i dzidzio zgięty w pół – też koniecznie uśmiechnięty, jakby go nic nie bolało, funkcjonują w naszej zbiorowej wyobraźni jako osoby, którym trzeba pomóc, na przykład przejść przez ulicę, albo przytrzymać drzwi. I koniecznie odwzajemnić ich uśmiech. Ale nie żeby nas zaczepiali wzrokiem w sklepie zachęcając do rozmowy, albo wolno otwierali portmonetkę przy kasie.
Wtedy się niecierpliwimy. I wtedy mówimy
– Ach, ta stara powolna baba!
– Ach, ten stary powolny dziad!
Bo nie jest to zgodne z wyobrażeniem o miłej staruszce/miłym dziadku. Staruszeczka powinna być na różowo, a dzidzio pachnieć lawendą, tzn. wodą kolońską przemysławką. A jak nie, to wtedy jest to stara baba, albo i stary dziad. I w obu tych przypadkach nic nam nie przeszkadza, tylko wiek. jeżeli przy kasie wolno szuka pieniędzy jakaś w sile wieku pani, albo młodzian, to się niecierpliwimy, ale nie używamy żadnego epitetu, takiego jak na przykład głupi, czy ślamazara. Stary to jest taka dodatkowo obelga. Mam znajomą, słynącą z tego, iż jest (była i będzie) jędzą. No ale teraz jak się posunęła w wieku, to określają ją ‘ta stara jędza’. Ale ona była jędzą jeszcze jak była młoda. Wtedy była jeszcze gorszą jędzą, bo miała dużo energii żeby rozwścieczać innych. Chodziło jej właśnie o to, żeby wszyscy czuli się źle. A iż było w miarę bystra i przebiegła, to te złośliwe manipulacje i pomówienia wychodziły jej znakomicie. Kiedyś wymyśliła sobie, iż jedna pani powiedziała coś złego na drugą. A potem kłamała w zaparte, iż to im się w głowach pomieszało, bo ona nic takiego nigdy nie powiedziała. A wszyscy i tak wiedzieli, iż mówiła, tylko się bali powiedzieć, bo rzucała uroki na ludzi, na ogrody, na rzeczy. Ale w to nie wierzę, bo czary-mary są niechrześcijańskie. Ale inni, ci wierzący w gusła, pamiętają jakim jadem zionęła. I tak jej zostało. Prawdziwa żmija jadowita w ludzkiej skórze. To dlaczego nagle mówi się o niej ta ’stara’ jędza? Jędza to ona była zawsze. Ma szansę na starość się zmienić, tylko najpierw musi uznać swoje przewinienia. A na to się chyba nie zanosi, bo przecież ona jest bez skazy.
Inny facet był zawsze wredny. Nigdy nic o nikim dobrego nie powiedział. Uwielbiał obgadywać, szydzić i wyśmiewać za plecami. A jak kto słaby to i w oczy walnął. I tak mu życie zeszło. A gdy się zestarzał, to został starym wrednym. Tylko, iż on wredny to był zawsze. I używanie określenia ‘stary’ wredny jest niesprawiedliwe w stosunku do słowa ‘stary’. I znów, mógł by się na starość zmitygować, ale najpierw by musiał uznać swoje przewinienia. A do tego nie dojdzie, bo on uważa, iż jego śmichy-chichy z każdego to po prostu dobra zabawa. Dobra? Dla kogo? Dla niego. Ale, jak powiedziałam, on zawsze był wredny, nie zrobił się taki na starość.
A i owszem przypisuje się pewne cechy seniorom, tak jak i opisuje inne grupy wiekowe. I o to mi właśnie chodzi, aby nie obciążać ludzi wiekiem. Jak jędza, to była jędzą, jak nieżyczliwa, to była nieżyczliwa, jak wredny, to był wredny. I pomyśleć, iż wszystkie te jędze, ci wredni i nieżyczliwi dostali czas na odkupienie. Tylko czy z tego darowanego im czasu skorzystają?
[email protected],
Toronto, 18 listopada, 2025


![To była ostatnia tegoroczna przysięga podlaskich terytorialsów [FOTO]](https://zambrow.org/static/files/gallery/130/1767781_1764487918.webp)



