Mieszkańcy mają pomysły na korki na Nowokarsiborskiej. Dlaczego urząd ich nie ma?

1 godzina temu

Mieszkańcy Świnoujścia nie chcą już tylko słuchać o problemach komunikacyjnych. Po naszym artykule dotyczącym korków na Nowokarsiborskiej pojawiły się konkretne propozycje zmian: separatory, ronda, uniemożliwienie lewoskrętów oraz zmiana lokalizacji przystanku. Czy Urząd Miasta Świnoujście wreszcie je przeanalizuje?

Zaledwie wczoraj opublikowaliśmy tekst o dramacie komunikacyjnym na ulicy Nowokarsiborskiej, korkach przy wyjeździe z tunelu i problemach w rejonie Karsiborskiej.

Dramat na Nowokarsiborskiej. Ile jeszcze będziemy tylko mówić o korkach?

Nie trzeba było długo czekać.

Pod artykułem i w rozmowach z mieszkańcami niemal natychmiast zaczęły pojawiać się konkretne propozycje.

Nie za miliony.

Nie wymagające wieloletnich inwestycji.

Nie kolejne wielkie koncepcje, które przez następne lata będą leżeć w urzędniczych szufladach.

Proste rozwiązania wskazane przez ludzi, którzy codziennie korzystają z tych ulic i codziennie widzą, gdzie powstaje problem.

I właśnie dlatego warto zapytać:

skoro mieszkańcy potrafią w kilka godzin przedstawić kilka możliwych rozwiązań, to co przez ten czas przygotował Urząd Miasta Świnoujście?

Czterysta metrów Nowokarsiborskiej. Czy naprawdę nie da się tego uporządkować?

Jedna z propozycji mieszkańców dotyczy odcinka Nowokarsiborskiej od Grunwaldzkiej do Karsiborskiej.

To około czterystu metrów ulicy.

Mieszkańcy proponują zastosowanie uchylnych słupków lub separatorów, które fizycznie uniemożliwiłyby wykonywanie części manewrów powodujących zatrzymywanie ruchu.

Według jednej z przedstawionych propozycji potrzeba byłoby około dwustu słupków, a orientacyjny koszt wraz z montażem mógłby wynieść około pięćdziesięciu tysięcy złotych.

Czy dokładnie tyle?

To powinien policzyć urząd.

Ale najważniejszy jest sam pomysł.

Zamiast kolejnych znaków postawić fizyczną barierę, której kierowca nie zignoruje.

Zakaz skrętu jest. Kierowcy i tak skręcają

Mieszkańcy zwracają uwagę również na lewoskręt z Nowokarsiborskiej w stronę stacji paliw i punktów handlowych.

Zakaz istnieje.

Problem w tym, iż z naszych obserwacji oraz relacji mieszkańców wynika, iż wielu kierowców tego zakazu nie przestrzega.

Samochód zatrzymuje się.

Kierowca czeka na możliwość skrętu.

Za nim zaczynają ustawiać się kolejne auta.

I korek rośnie.

To właśnie dlatego mieszkańcy proponują rozwiązanie proste:

skoro sam znak nie działa, należy fizycznie uniemożliwić wykonanie takiego manewru.

Słupki.

Separatory.

Elementy kanalizujące ruch.

Cokolwiek, co po przeprowadzeniu analizy przez specjalistę pozwoli skutecznie zakończyć problem.

A gdzie jest egzekwowanie przepisów?

Jest jeszcze drugi aspekt.

Z obserwacji autora oraz mieszkańców wynika, iż nie widać w tym miejscu skutecznej reakcji Straży Miejskiej na kierowców wykonujących zabronione manewry.

Nie twierdzimy, iż Straż Miejska nigdy tam nie interweniuje.

Pytamy jednak:

ile kontroli przeprowadzono w tym miejscu?

Ilu kierowców ukarano?

Ile razy analizowano monitoring?

Czy problem łamania zakazu został w ogóle potraktowany jako element powodujący korki?

Bo znak, którego część kierowców nie respektuje, nie rozwiązuje żadnego problemu.

Mieszkańcy proponują rondo przy Karsiborskiej

Kolejny pomysł jest równie konkretny.

Odtworzenie ruchu okrężnego przy Karsiborskiej.

Mieszkańcy pamiętają inne rozwiązania komunikacyjne funkcjonujące w tym rejonie i pytają, czy powrót do ronda lub innej formy ruchu okrężnego nie poprawiłby płynności przejazdu.

Czy tak będzie?

Tego nie rozstrzygamy.

Od tego są inżynierowie ruchu.

Ale skoro mieszkańcy taki pomysł zgłaszają, to urząd powinien odpowiedzieć:

sprawdziliśmy,

wykonaliśmy pomiary,

zrobiliśmy symulację,

znamy wynik.

A nie tylko obserwować korek.

Steyera. Kolejne miejsce, gdzie mieszkańcy widzą możliwość ronda

Następny pomysł dotyczy skrzyżowania w rejonie Steyera.

Zdaniem mieszkańców przestrzeń skrzyżowania jest na tyle duża, iż można przynajmniej sprawdzić możliwość wprowadzenia tam małego ronda albo innej formy ruchu obrotowego.

Nie trzeba przecież od razu budować wielkiej infrastruktury.

Można przygotować rozwiązanie pilotażowe.

Zmienić oznakowanie.

Ustawić elementy tymczasowe.

Sprawdzić przez kilka tygodni, jak zachowuje się ruch.

I dopiero wtedy podejmować decyzję.

Tak właśnie powinno wyglądać zarządzanie ruchem w mieście.

Przystanek przy Aldi. Kto wymyślił taką lokalizację?

Mieszkańcy zwracają uwagę również na przystanek w rejonie Aldi.

Padają pytania, czy jego obecna lokalizacja nie wpływa negatywnie na przepustowość ulicy.

Jeżeli zatrzymujący się autobus powoduje zatrzymanie całego ciągu samochodów, to może warto sprawdzić:

czy przystanek można przesunąć,

czy można wykonać zatokę,

czy można zmienić jego organizację.

To kolejny problem wskazany nie przez wielką firmę konsultingową, ale przez mieszkańców.

Mieszkańcy patrzą i widzą problemy. Mieszkańcy patrzą i proponują rozwiązania

I to jest w tej całej sprawie najbardziej zastanawiające.

Mieszkańcy w ciągu kilkunastu godzin wskazali:

fizyczną separację ruchu na Nowokarsiborskiej,

uniemożliwienie nielegalnych lewoskrętów,

odtworzenie ronda przy Karsiborskiej,

rondo lub ruch obrotowy w rejonie Steyera,

zmianę lokalizacji przystanku przy Aldi,

skuteczniejsze egzekwowanie istniejących zakazów.

Można się z tymi propozycjami zgadzać.

Można dyskutować.

Można część odrzucić.

Ale najpierw trzeba je sprawdzić.

Bo być może nie potrzeba kolejnej gigantycznej inwestycji.

Być może potrzeba kilkudziesięciu tysięcy złotych, kilku zmian w organizacji ruchu i odrobiny odwagi przy podejmowaniu decyzji.

Może dwie potańcówki mniej?

W komentarzach mieszkańców pojawiło się również celne, choć ironiczne pytanie:

„Może dwie potańcówki mniej?”

To oczywiście publicystyczny skrót.

Ale dobrze pokazuje nastroje.

Mieszkańcy widzą pieniądze wydawane na wydarzenia, imprezy i kolejne działania promocyjne, a jednocześnie każdego dnia stoją w korkach w tym samym miejscu.

I pytają:

czy naprawdę miasta nie stać na wykonanie kilku prostych testów organizacji ruchu?

Jeżeli mieszkańcy szacują koszt jednego z rozwiązań na około pięćdziesiąt tysięcy złotych, urząd powinien przynajmniej sprawdzić, czy taka kalkulacja jest realna.

Pani Prezydent, mieszkańcy wykonali już pierwszą część pracy

Prezydent Joanna Agatowska i jej zespół nie muszą przyjmować każdego pomysłu zgłaszanego przez mieszkańców.

Ale powinni ich wysłuchać.

Bo mieszkańcy wykonali już pierwszą część pracy.

Wskazali miejsca problemowe.

Wskazali konkretne rozwiązania.

Wskazali manewry, które blokują ruch.

Teraz kolej na urząd.

Nie oczekujemy odpowiedzi:

„nie da się”.

Oczekujemy odpowiedzi:

sprawdziliśmy,

policzyliśmy,

wykonaliśmy pomiary,

przeanalizowaliśmy warianty,

wdrażamy pilotaż.

Bo najgorszym rozwiązaniem jest dalsze stanie w korku i kolejne miesiące mówienia, iż problem istnieje.

Mieszkańcy wiedzą, gdzie boli. Mieszkańcy przedstawili swoje propozycje. Teraz czas, żeby Urząd Miasta Świnoujście pokazał swoje.

Idź do oryginalnego materiału