Milionowe dywidendy właścicieli Siepomaga

1 godzina temu

Ponad 23 miliony złotych dywidend otrzymali w latach 2023–2025 Patryk i Monika Urbanowie, którzy kierują Fundacją Siepomaga, a zarazem są większościowymi właścicielami firmy świadczącej na jej rzecz odpłatne usługi. Ustalenia TVN24 wywołały pytania o przejrzystość finansów jednej z największych polskich organizacji charytatywnych i możliwy konflikt interesów.

Urbanowie mają łącznie 92 proc. udziałów w spółce Fundigic, działającej wcześniej jako Siepomaga sp. z o.o. Przedsiębiorstwo zapewnia fundacji oprogramowanie do prowadzenia zbiórek, obsługę informatyczną, księgową, administracyjną i finansową. W praktyce oznacza to, iż fundacja kupuje usługi od firmy należącej w przeważającej części do osób, które nią zarządzają.

Według TVN24 w ciągu trzech lat Urbanowie otrzymali ze spółki ponad 23 mln zł dywidend, w tym ponad 11 mln zł w samym 2025 roku. Patryk Urban pobierał ponadto wynagrodzenie z kontraktu menedżerskiego i za pracę w fundacji.

W 2025 roku przychody Fundigic wyniosły około 65 mln zł, a zysk netto sięgnął niemal 25 mln zł. Z samej sprzedaży licencji na oprogramowanie spółka uzyskała 51,2 mln zł przy kosztach wytworzenia i obsługi licencji szacowanych na 23,7 mln zł. Tymczasem Fundacja Siepomaga zebrała w ubiegłym roku ponad 564 mln zł wpłat. Od wpłat na zbiórki standardowo pobiera prowizję w wysokości 6 proc.

Eksperci cytowani przez TVN24 wskazują na ryzyko konfliktu interesów. Osoby kierujące fundacją powinny dbać o możliwie niskie koszty jej działalności, podczas gdy właściciel firmy sprzedającej jej usługi jest zainteresowany przychodami przedsiębiorstwa. Nie przesądza to o nielegalności takiego modelu, ale wymaga jasnych zasad ustalania cen i niezależnej kontroli rozliczeń.

Dodatkowe pytania budzi wysokość opłat licencyjnych. Według ustaleń dziennikarzy w latach 2022–2025 odpowiadały one od 3,2 do 9 proc. wpłat otrzymywanych przez fundację, po wyłączeniu niektórych akcji.

Patryk Urban przekonuje, iż stawki za licencje są rynkowe, a ich wzrost wynika z rozbudowy systemu. Podkreśla koszty utrzymania infrastruktury i zatrudniania specjalistów. Nie ukrywa też, iż czerpie dochody zarówno z pracy, jak i z udziałów w spółce technologicznej.

Fundację skontrolował Narodowy Instytut Wolności. W badanej dokumentacji nie stwierdzono nieprawidłowości. Kontrola nie obejmowała jednak zysków Fundigic ani dywidend wypłacanych jej udziałowcom. Nie rozstrzyga więc wszystkich wątpliwości dotyczących relacji finansowych obu podmiotów.

Sprawa stawia szersze pytanie: jak zapewnić darczyńcom pewność, iż koszty obsługi zbiórek są ustalane w sposób przejrzysty, zwłaszcza gdy działalność charytatywna i prywatny biznes pozostają pod wspólnym kierownictwem?

Idź do oryginalnego materiału