Hutnik AP Kraków – Podlasie AP Biała Podlaska 5:4 (3:1)Bramki dla Podlasia: Twarowski 15’, 65’, Kozłowski 70’, samobójcza 80’Podlasie: Wierzchowski – Wołosowicz (71’ Lewczuk), Hasiuk, Urbaniak-Jakubiec, Sosnowski, Śnitko, Wyrzykowski (65’ Szulc), Tokarski (75’ Ogrodziński), Dobruk, Twarowski (65’ Selwanowicz), Ostrowski (55’ Kozłowski).Stawka tego meczu była jasna. Wygrana Podlasia stawiałaby go w komfortowej sytuacji przed ostatnią kolejką i pogrążyła Hutnik całkowicie. Remis przy wygranej Stomilu Olsztyn odebrałby szanse obu ekipom na pozostanie w lidze. Podobnie jak wygrana Hutnika.W 12. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Dwie minuty później było już 2:0 dla Hutnika. Tuż po wznowieniu piłka przeniosła się w pole karne gospodarzy, gdzie sfaulowany został Marcel Ostrowski. Sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na „wapno”. Do rzutu karnego podszedł Szymon Twarowski i pewnie pokonał golkipera Hutnika. Pierwszy kwadrans przyniósł trzy bramki i zapowiadał się już „szalony” mecz, zwłaszcza iż po upływie kolejnych siedmiu minut ponownie padła bramka. Trzecie trafienie zanotowali gospodarze. Do końca pierwszej połowy wynik już się nie zmienił.Tuż po wznowieniu Hutnik zdobył czwartą bramkę i wydawało się, iż mecz jest rozstrzygnięty. Podlasie jednak poderwało się do boju. W 65. minucie Twarowski po raz drugi pokonał bramkarza gospodarzy, tym razem centrostrzałem. Pięć minut później, po stałym fragmencie gry, piłkę głową na piąty metr strącił Marcel Wołosowicz. Dopadł do niej Michał Kozłowski i wepchnął ją do bramki. Niestety w 75. minucie gospodarze zdobyli piątą bramkę. Nastąpiła jednak szybka odpowiedź Podlasia. Pod bramkę piłkę dośrodkował Szymon Lewczuk. Jej lot przeciął obrońca Hutnika i umieścił ją we własnej bramce. Podlasie miało jeszcze szanse na zdobycie przynajmniej bramki na remis. Niestety dobre sytuacje Kozłowskiego i Marcela Dobruka nie przyniosły zmiany wyniku. Komplet punktów został w
Krakowie.Wobec tego, jeżeli Stomil Olsztyn przegra z ŁKS Łódź (początek meczu godzina 16:30), to Podlasie zachowa szanse na pozostanie w
lidze.Miłosz Storto, trener AP Podlasie Biała Podlaska:– To był szalony mecz. Padło dziewięć bramek. Mimo iż strzeliliśmy cztery, to niestety wracamy do Białej bez zdobyczy punktowej. Kolejny raz odpalamy dopiero, gdy przegrywamy 1:4. Wcześniej brakowało nam agresji boiskowej, takiego stuprocentowego zaangażowania. Ostatnio udało nam się z takiej sytuacji wyjść. Dziś też o mały włos by się udało. Stąd szacunek za grę do końca dla chłopaków. Niestety musimy pamiętać, iż mecz trwa dziewięćdziesiąt minut i są dwie połowy. Nie można jedną przespać, a dopiero w drugiej zacząć grać. To dzisiaj niestety nas spotkało, bo zaczęliśmy grać adekwatnie dopiero po bramce na 4:1. Teoretyczne szanse matematyczne na utrzymanie są w dalszym ciągu, dużo zależy jeszcze od dzisiejszego spotkania Stomilu. Niestety nie możemy liczyć tylko na siebie. Niezależnie od wszystkiego chcemy w ostatnim meczu ze Stomilem po prostu wygrać. Czy da nam to utrzymanie, czy nie – to już oddzielny temat, na który kompletnie nie mamy wpływu.