Antonina Schlussman urodziła się w Nowym Jorku. Dorastała w domu, w którym żywe były polskie tradycje i język. Uczęszczała do Polskiej Szkoły oraz do parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Nowym Jorku. Przez rok jako wolontariuszka Domów Serca posługiwała w slumsach Buenos Aires. Dziś pracuje jako rzecznik ofiar przestępstw i przemocy domowej w komisariacie policji.
Młoda Polka z Nowego Jorku spędziła rok, pomagając ubogim w Argentynie. Jak trafiłaś na misję do Argentyny?
Antonina Schlussman: To było bardzo spontaniczne. Kiedy w maju skończyłam studia w programie Great Books (filozofia, literatura klasyczna oraz ewolucja myśli naukowej i matematycznej) na St. John’s College, nie miałam jeszcze sprecyzowanych planów na przyszłość. Tydzień później znalazłam się osiem tysięcy kilometrów od domu, w Villa Jardín – jednym ze slumsów Buenos Aires. Wszystko zaczęło się od rozmowy z moją przyjaciółką Marie, która wybierała się na trzymiesięczną misję do Argentyny. Zapytałam, czy mogę do niej dołączyć. Ostatecznie zostałam tam nie trzy miesiące, ale cały rok.
Czy znałaś język hiszpański?
Znałam trochę hiszpańskiego, ale tak naprawdę nauczyłam się go dopiero na miejscu. W Domach Serca rozmawialiśmy wyłącznie po hiszpańsku – zarówno w domu wspólnoty, jak i na ulicach dzielnicy, w której posługiwałam. W tym języku również wspólnie się modliliśmy, dlatego bardzo gwałtownie zaczęłam się nim swobodnie posługiwać.
Na początku misji najbardziej bolała mnie niemożność pełnego wyrażenia siebie. Z czasem zrozumiałam jednak, iż to doświadczenie pomaga wejść w ducha ubóstwa. Kiedy nie rozumiesz jeszcze wszystkich słów, zaczynasz uważniej słuchać tego, co niewypowiedziane – mowy ciała, ciszy i tonu głosu. Odkrywasz, iż komunikacja to znacznie więcej niż same słowa.
Fot. Archiwum Prywatne Antoniny SchlussmanCzym są Domy Serca i na czym polega ich misja?
Domy Serca, znane na świecie jako Con-solatio, to organizacja, która odpowiada na jedno z najgłębszych ludzkich pragnień – potrzebę miłości. Nasza misja polega przede wszystkim na obecności. Nie jedziemy do ubogich regionów świata po to, by realizować wielkie projekty czy programy pomocowe. Jesteśmy tam po to, by słuchać, towarzyszyć, budować relacje i przypominać ludziom, iż są kochani i ważni.
Jak wyglądało Twoje codzienne życie w Buenos Aires?
Mieszkałam w samym sercu slumsów, we wspólnocie Domów Serca, która istnieje tam od trzydziestu lat. Razem z czworgiem wolontariuszy z różnych państw tworzyliśmy międzynarodową wspólnotę. Modliliśmy się razem, spożywaliśmy posiłki i realizowaliśmy naszą misję. Odwiedzaliśmy mieszkańców dzielnicy, szpital, sierociniec oraz jadłodajnię dla ubogich. Najważniejsze było jednak zwyczajne bycie z ludźmi. Piliśmy maté z sąsiadami, rozmawialiśmy, słuchaliśmy ich historii i odpowiadaliśmy na nieustanne pukanie dzieci do naszych drzwi. Z czasem staliśmy się częścią tej społeczności.
Fot. Archiwum Prywatne Antoniny SchlussmanCzy pamiętasz moment, który szczególnie wpłynął na Twoją decyzję o pozostaniu na misji przez cały rok?
Tak. To był jednocześnie najtrudniejszy i najbardziej przełomowy dzień mojego pobytu. Rozpoczął się modlitwą różańcową z rodziną młodego człowieka, który został zamordowany, a zakończył się czuwaniem przy jego trumnie. Tego samego dnia odwiedziliśmy także Martę – starszą kobietę po udarze, pozostawioną bez opieki przez własną córkę. Kiedy weszliśmy do jej domu, znaleźliśmy ją leżącą na podłodze, głodną, spragnioną i całkowicie bezradną. Podnieśliśmy ją, umyliśmy, nakarmiliśmy i posprzątaliśmy jej mieszkanie. Pamiętam, iż Marta przepraszała nas za bałagan. Wtedy uświadomiłam sobie, jak wielkim przywilejem jest służba drugiemu człowiekowi. To doświadczenie pokazało mi, iż chcę zostać tam dłużej.
Co najbardziej poruszyło Cię w historii Marty?
Najbardziej bolało mnie to, iż jej największym cierpieniem nie była choroba ani ubóstwo, ale samotność i odrzucenie przez własną córkę. Dziś mieszka w domu opieki i ma zapewnione znacznie lepsze warunki, ale jej serce przez cały czas tęskni za córką. Jednocześnie Marta nauczyła mnie bardzo wiele o miłości. Potrafiłyśmy godzinami rozmawiać i śmiać się razem. Kiedy przeżywałam trudniejsze chwile, zawsze mnie słuchała i wspierała. Pokazała mi, iż choćby człowiek cierpiący może stać się źródłem ogromnego dobra dla innych.
Jaką rolę odgrywała modlitwa w Waszej codziennej posłudze?
Kluczową. Każdego dnia odmawialiśmy Liturgię Godzin, uczestniczyliśmy w mszy świętej, adorowaliśmy Najświętszy Sakrament, modliliśmy się różańcem i znajdowaliśmy czas na lekturę duchową. Z zewnątrz mogło się wydawać, iż to bardzo dużo modlitwy, ale gwałtownie odkryłam, iż bez niej nie byłabym w stanie znieść cierpienia, które widziałam każdego dnia. To właśnie podczas modlitwy mogłam oddawać Bogu wszystkie trudne historie naszych przyjaciół i czerpać siłę do dalszej służby.
Co ta misja zmieniła w Twoim życiu?
Przede wszystkim nauczyła mnie, iż największe szczęście człowiek odnajduje wtedy, gdy żyje dla innych. Wyruszając do Argentyny, myślałam, iż jadę pomagać. Po roku wróciłam z przekonaniem, iż otrzymałam znacznie więcej niż dałam. Odkryłam również, iż świętość nie jest czymś zarezerwowanym dla nielicznych. Można nią żyć każdego dnia poprzez małe akty miłości, cierpliwości i obecności.
Czego nauczyli Cię ludzie, których spotkałaś?
Pokory, hojności i nadziei. Wielu z nich żyło w bardzo trudnych warunkach, a mimo to byli gotowi dzielić się tym, co mieli. Troszczyli się o dzieci sąsiadów, pomagali sobie nawzajem i nie tracili nadziei mimo niesprawiedliwości, której doświadczali. Dla mnie byli prawdziwymi świadkami Ewangelii.
Jak dziś rozumiesz chrześcijańskie powołanie do miłości bliźniego?
Chciałabym zachęcić każdego, aby zatrzymywał się przy ludziach, których Bóg stawia na jego drodze. Nie potrzeba wielkich dzieł ani niezwykłych talentów. Czasem wystarczy wysłuchać drugiego człowieka, odwiedzić go, poświęcić mu chwilę uwagi. Nauczyłam się, iż choćby najmniejszy gest obecności może zmienić czyjeś życie. A bardzo często zmienia także nasze własne.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał
o. Michał Czyżewski










![Kwiaty na żołnierskich mogiłach. Rzekuń uczcił pamięć poległych [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/img_7964.jpg)


