Złoty, polski piątek na Mistrzostwach Europy w slalomie kajakowym! Klaudia Zwolińska zdobyła złoty medal w konkurencji K-1, nie dając szans rywalkom. Był to dla niej drugi złoty krążek europejskiego czempionatu w karierze.
Po czwartku pełnym pozasportowych zawirowań związanych z kradzieżą sprzętu reprezentantów Polski, piątek przyniósł emocje związane już tylko ze slalomem kajakowym. A emocji była pełna paleta. To, co najlepsze dla biało-czerwonych, rozpoczęło się już w półfinałach zmagań K-1 kobiet. Klaudia Zwolińska pokazała świetną dyspozycję i zajęła drugie miejsce, zapowiadając walkę o złoto. Jak zapowiedziała, tak zrobiła. Po bezbłędnym przejeździe polska medalistka olimpijska pokonała reprezentantkę gospodarzy, Lucię Pistoni o 0,99 i Emily Apel z Niemiec o 1,21 sekundy.
– Jak przyszłam na tor, to pomyślałam, iż jak nikt nie ukradł mi kajaka, to jakoś to pójdzie – śmiała się nasza złota medalistka. – Po tym super ciężkim tygodniu wszystko kończy się szczęśliwie i wracam z koroną w K-1 w Europie. Złoto odzyskane po roku przerwy bardzo cieszy. Wykorzystałam moją technikę, czyli to, co mam najmocniejsze i dzięki temu mam kolejne złoto do kolekcji – dodała reprezentantka Polski.
fot. Tomasz JastrzębowskiJuż dwie godziny po wywalczeniu pierwszego złota, Zwolińska stanęła na starcie półfinału w C-1 – i znów pokazała moc, wygrywając go z ponadsekundową przewagą. Finał był idealny, ale do środkowej części trasy. Drobny błąd sprawił, iż tym razem musiała zadowolić się siódmym miejscem.
– Była szansa na medal, czułam, iż jest on osiągalny, ale też trzeba docenić, iż ten poziom w kanadyjkach mocno się wyrównał i tym razem inne zawodniczki były lepsze. Cieszę się, iż jesteśmy takie mocne i będziemy cisnąć dalej – podkreśla Klaudia Zwolińska. W konkurencji C-1 pań na półfinale zmagania zakończyła 19. Hanna Danek.
Wśród panów w konkurencji K1 w finale zobaczyliśmy jednego przedstawiciela biało-czerwonych. Mateusz Polaczyk płynął szybko, ale – zdaniem sędziego wideo – niepoprawnie pokonał jedną z bramek. 50 punktów kary przekreśliło szansę na dobre miejsce i skończyło się na 12. miejscu. – To moje parszywe szczęście do Ivrei. Pamiętam jak na kiedyś rozgrywanych tu mistrzostwach Europy miałem tę samą sytuację. Trzech sędziów na brzegu zaliczyło czysty przejazd, sędzia wideo wlepił karę. Mamy powtórkę z rozrywki – denerwował się reprezentant Polski.
Niepocieszony był także Michał Pasiut, który w półfinale popełnił błąd uniemożliwiający awans do finału. – Bardzo wypadłem z linii, musiałem się ratować pochylając się na wejściu do bramki. Jeszcze tą bramkę trąciłem. Z takimi błędami po prostu nie pływa się finałów. Niedosyt jest ogromny, bo wiem, iż mogłem pływać tu na medale – przyznał sklasyfikowany na 18. miejscu wicemistrz świata z Oklahomy. Na 14. miejscu zmagania w K-1 zakończył Dariusz Popiela, zaś w rywalizacji kanadyjkarzy 25. był Michał Wiercioch.
– Ostatnie dni dostarczyły nam wiele emocji, z którymi musieliśmy sobie poradzić. Wcześniej mieliśmy też dużo pecha, więc ten medal Klaudii daje nam dużo energii. Z kolejnej imprezy wracamy z krążkiem – i to złotym – i to najważniejsze – podkreślił trener reprezentacji Polski, Jakub Chojnowski.
Sobota w Ivrei stać będzie pod znakiem kayak crossa. Do rozdania wciąż są cztery komplety medali – za time trial oraz cross.

2 dni temu














