Mistrzynie z Lady Fitness – zapraszamy na wywiad

mojgdow.pl 3 godzin temu

EWA DZIUBA, LAURA WACHALI ALEKSANDRA MUS od kilku lat trenują gimnastykę w klubie Lady Fintes w Gdowie pod okiem Yulii Komenotrus, Anny Simsak Goduli i Grzegorza Błasiaka. Dziewczyny mają za sobą wiele sukcesów i mistrzowskich tytułów w skali Polski i Europy. Ewa to ósmoklasistka z Siedlca, a Laura i Ola chodzą do trzeciej klasy Szkoły Podstawowej w Gdowie.

Mistrzynie z Lady Fitness

– Jaki rodzaj gimnastyki uprawiacie?

Laura – To gimnastyka taneczna z akrobatyką i elementami fitnessu. Robimy szpagaty, różne figury np. fliki, salta, gwiazdy, fikołki. Układy indywidualne (solówki) składają się tak naprawdę z wszystkich elementów. W klubie można chodzić na zajęcia grupowe lub indywidualne.

– Jak wspominacie swoje początki w gimnastyce?

Aleksandra – Były trudne. Na pierwszych zajęciach nie umiałam zrobić choćby gwiazdy.
Laura – Zapisując się na gimnastykę nie potrafiłam fiknąć koziołka, a szpagat byt moim marzeniem.
Ewa – Na początku byłam jedną z gorszych w grupie i zawsze czułam na sobie kry tyczne spojrzenia. W filii w Myślenicach spotkałam nowe osoby, które dawały mi rady i były pomocne, więc zaczęłam się uczyć więcej rzeczy.
Laura – Wsparcie innych dziewczyn z grupy jest szczególnie ważne podczas zawodów, bo występujemy w obcych miejscach i przeciwko nieznanym zawodniczkom, towarzyszy nam duży stres, ale zawsze możemy na siebie liczyć.

– To dlaczego chodzicie na zajęcia indywidualne?

Laura – Ja chodzę do pani Juli na zajęcia indywidualne, aby ułożyła dla mnie układ do występu solo, dobrała muzykę, pokazała mi nowe elementy, a później muszę go zapamiętać, ćwiczyć i popracować nad błędami, tak aby doprowadzić go do perfekcji.
Ewa – Na takich zajęciach mogę podszlifować pozowanie, zobaczyć czy moje trening są wystarczające, szczególnie podczas diety i przygotowywań do zawodów sylwetkowych.

– Co to za dieta?

Ewa – Trwa dwa miesiące, nie można w niej jeść owoców. Najgorsze uczucie jest wtedy, gdy mój młodszy brat wcina jabłko ze słowami „jakie pyszne, jabłko”… w tej chwili na diecie na śniadanie jem jajecznice, na obiad kurczaka z ryżem i warzywami, na kolacje jajecznice z waflami ryżowymi. Każdy posiłek ważę i pilnuję odpowiedniej ilości składników. Trzeba także dbać o dobre nawodnienie – pije 2 litry wody, pije też napar z pokrzywy. Tydzień przed samymi zawodami jest odwodnienie i coraz mniej pije się wody, żeby jak najlepiej wyglądać i pokazać mięśnie.
Laura -Przed zawodami musimy ograniczyć słodycze, jeść dużo warzyw i jesteśmy w stałym kontakcie z trenerką.
Aleksandra – Na szczęście możemy liczyć na swoich rodziców, którzy zawsze wtedy dbają o przygotowanie nam zdrowych posiłków.

– Jak wyglądają treningi w tygodniu?

Laura – Grupa liczy około 30 osób. Grupowe zajęcia realizowane są dwie godziny w tygodniu, a te indywidualne 1-2 godziny. Zaczynamy od rozgrzewki, akrobatyki – trenujemy flika albo gwiazdę bez rąk, salta, śruby czyli salto z obrotem. Ćwiczymy na airtracku (dmuchanym materacu), też na zwykłych materacach oraz na puzzlach. Ja chodzę jeszcze na aerial, gdzie ćwiczymy różne figury na kole.
Aleksandra – W tygodniu dużo trenujemy indywidualnie w Myślenicach, a w środy i czwartki na zajęciach z trenerką panią Julią ze swoim zespołem Moonstone, który uwielbiam.

– Co najbardziej podoba się Wam na treningach?

Laura – Akrobatyka.
Aleksandra – To, iż figury, które szły mi na początku wolno, wykonuję teraz zdecydowanie szybciej i odważniej.
Ewa – Najbardziej lubię ćwiczyć solówki, wtedy wszyscy odsuwają się na koniec sali i jedna osoba tańczy swój układ. Mogę pokazać, co umiem i każdy może wyłapać jakiś błąd i pomóc mi nad tym popracować.

– Z jakiego osiągnięcia jesteście najbardziej dumne?

Aleksandra – Z trzeciego miejsca w Pucharze Polski Dzieci w Kielcach. Na Mistrzostwach Świata w Czechach byłam bardzo zadowolona z pierwszego miejsca za solówkę w kategorii artystycznej. Ale moim największym osiągnięciem jest to, iż robię, to co kocham.
Laura – Najbardziej jestem dumna jeżeli na zawodach, na których jest bardzo dużo zawodniczek otrzymuję wysokie miejsce. Na Mistrzostwach Europy w Opolu zajęłam I miejsce w duecie z koleżanką i za grupowy występ, a za solowy przyznano mi II miejsce. W Zblewie na Mistrzostwach Polski otrzymałam puchar za I miejsce. Brałam udział także w Mistrzostwach Świata na Litwie, gdzie byłam trzecia, a wcześniej na Mistrzostwach Świata w Czechach zajęłam III oraz IV miejsce.
Ewa – Najbardziej cieszę się z Mistrzostw w Opolu, bo zdobyłam mistrzostwo Europy. Jestem też dumna, iż zostałam wyróżniona w kategorii sportowca roku na samym początku trenowania gimnastyki, a także ze statuetki i z korony zdobytej dwa razy „diamentowej tancerki”. Na Mistrzostwach Polski zajęłam trzecie miejsce i to było dla mnie duże osiągnięcia, bo te zawody były bardzo ciężkie.

– Czy zawsze chodzi o wygraną i stanięcie na podium?

Laura – Nie, bo dla mnie ważne jest ładnie zatańczyć i super się zaprezentować, a jak jeszcze znajdę się w pierwszej szóstce, to jestem bardzo zadowolona.
Aleksandra – Na zawodach w Kocku były osoby, które miały bardzo wysokie umiejętności, bo robiły salta, śruby, fliki w szybkim tempie, a ja robiłam to jeszcze powoli i popełniałam błędy, ale wtedy się cieszyłam, iż chociaż zatańczyłam na scenie.
Ewa – Na jednych zawodach występowałam w stroju, który był źle zapięty. Na szczęście ze mnie nie zleciał. Bardzo się cieszyłam, chociaż zajęłam ostatnie miejsce….

– Macie takie piękne stroje, makijaże, fryzury…

Laura – To wszystko liczy się do punktacji na zawodach. Starsze dziewczyny zwykle same się malują, a młodszym pomagają rodzice, koleżanki albo trenerka. Strój i fryzura zawsze dobierana jest do układu i zawodów przez trenerkę.
Aleksandra – Moje stroje szyte są na zamówienie. Kiedyś podeszły do mnie obce osoby i pytały, z jakiego klubu jestem, bo tak pięknie wyglądam i życzyły powodzenia. Było to bardzo miłe.
Ewa – Jak jedziemy na zawody we własnym zakresie, to wstaję około 5 lub 6 rano, bo muszę się uczesać i pomalować. Zawsze jest z tym problem. Jak zatrzymujemy się na przerwę na stacji paliw, każdy się na mnie patrzy. Ostatnio jakaś pani się dopytywała, co mi się stało, iż się tak pomalowałam.

– Widzicie jakieś minusy gimnastyki?

Aleksandra – Zdarzają się chwile zwątpienia w siebie. Na początku bałam się robić różne figury, bardzo się stresowałam przed zawodami. Gdy się boisz, to wtedy nic nie wychodzi, trzeba się odważyć.
Laura – Najgorsze jest to, gdy dzień wcześniej trenujemy układ i wszystko ładnie wychodzi, a po powrocie do domu pojawiają się drobne kontuzje i zaczynam się stresować, co będzie na zawodach.
Ewa – Największym minusem jest brązowanie przed solówką, by mieć ciemniejszą karnację i dobrze wyeksponować mięśnie. Ostatnio mocno na mnie osiadł bronzer i byłam pomarańczowa przez dwa, trzy tygodnie.

– Jak zachęcicie nowe dziewczyny do dołączenia do Lady Fitness?

Ewa – Nasz klub nie jest tylko dla tych, którzy mają doświadczenie lub coś ćwiczą, tylko także dla amatorów i ludzi chcących zacząć coś nowego. Każdego przyjmiemy z otwartymi ramionami.
Laura – Wszystkiego można się nauczyć. Jak się zobaczy, iż inni umieją coś zrobić, to nabiera się przekonania, iż wszystko jest wykonalne.
Aleksandra – Zapraszamy wszystkie dziewczynki do Lady Fitness, bo u nas jest super atmosfera, nauczycie się fajnych akrobacji! Można pojechać na zawody w całej Polsce i także na świecie.

Rozmawiała: Gabriela Stoch

Idź do oryginalnego materiału