
GALERIA ZDJĘĆ
Maja… między dźwiękami
Kiedy się gdzieś pojawia, trudno jej nie zauważyć. Delikatna, drobna, z tą charakterystyczną młodzieńczą radością, która nie wynika z hałasu czy nadmiaru słów, ale z wewnętrznego spokoju i muzyki. Maja Mikołajewska, uczennica Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Bolesławcu żyje w rytmie wiolonczeli, dźwięków książek, tańca i… ciszy. Bo wbrew pozorom największa artystyczna wrażliwość rodzi się nie tylko z dźwięków, ale także z przestrzeni między nimi.
Od małej dziewczynki przy pianinie… do artystki z wiolonczelą.
Historia Mai zaczęła się jak wiele takich opowieści. Rodzice zapisali ją do szkoły muzycznej. Maja chodziła najpierw trochę z obowiązku, trochę „bo tak trzeba”. Pianino było pierwszym instrumentem, ale dopiero czas miał pokazać, iż szkatułka z prawdziwym talentem otworzy się gdzie indziej. Po zakończeniu klasy fortepianu – adekwatnie przypadkiem – wybrała wiolonczelę. A może to wiolonczela wybrała ją? gwałtownie okazało się, iż między Mają a tym pięknym, oryginalnym instrumentem zawiązała się relacja szczególna – emocjonalna, organiczna, wręcz intymna.
To już nie była nauka. To było odkrycie własnej drogi.
Lista sukcesów, które mówią jedno: talent i praca idą razem. Choć Maja jest skromna i nie lubi się zbytnio chwalić wynikami, fakty mówią same za siebie:
– I miejsce w XI Ogólnopolskim Konkursie Muzycznym w Kowalewie Pomorskim,
– I miejsce w III Ogólnopolskim Konkursie Muzycznym w ramach Festiwalu Młodego Wirtuoza,
– III miejsce w Ogólnopolskim Konkursie Instrumentalnym Virtuoso,
– III miejsce w Międzynarodowym Konkursie Muzycznym Sfogato Stage.
To już nie są amatorskie próby. To poziom ogólnopolski i międzynarodowy. To potwierdzenie, iż przypadek nie istnieje – istnieje instynkt, który czasem młodzi ludzie czują jako rodzaj olśnienia i drogowskazu na życie.
W muzycznej rodzinie, bez presji i wyścigu.
Choć konkursy bywają stresujące, Maja ma to szczęście, iż trafiła do środowiska, które nie żywi się rywalizacją. Mówi o tym z niezwykłym ciepłem.
– Czuję się tam jak w muzycznej rodzinie. Wszyscy oddychają tym samym. Są mentorzy, którzy dodają odwagi, są rówieśnicy, którzy rozumieją bez słów – a czasem wystarczy jedno spojrzenie nad futerałem wiolonczeli, żeby wiedzieć, iż ktoś przeżywa to samo.
Gdy gra – scena oddycha razem z nią.
Każde wejście na scenę to dla niej emocjonalny rollercoaster – połączenie energii publiczności, współpracy z innymi muzykami i tej niewidzialnej nici, która łączy człowieka z instrumentem. – To jest siła, której nie da się opisać. To wielka energia i ogromne emocje – mówi, a w jej oczach widać, iż naprawdę tego doświadcza. W świecie, w którym wszystko staje się cyfrowe, Maja szczególnie docenia – Muzykę za to, iż wciąż jest „analogowa”, prawdziwa, czuła i wymagająca obecności. Bez ekranów, bez filtrów, bez dopingu technologii. Trochę ją przeraża, iż jej pokolenie coraz częściej wybiera świat w telefonie. Ale może właśnie dlatego tak bardzo kocha szkołę muzyczną – Tu liczą się dźwięk, człowiek, emocje…
Gdy nie gra – szuka ciszy, ruchu i zwyczajności.
Choć muzyka to jej świat, w wolnym czasie ucieka od nadmiaru bodźców. Książki, zwierzaki, spokojne chwile w domu, spotkania z przyjaciółmi – to jej oddech. pozostało taniec. Doskonały słuch zaprowadził ją do Pracowni Tańca Współczesnego. Tam regeneruje ciało, ale przede wszystkim – głowę. Ruch jest dla niej drugim językiem, innym sposobem opowiadania o swojej pasji.
Przyszłość napisana dźwiękami?
Choć Maja świetnie czuje się w świecie sztuki, ma też drugą pasję: turystykę i hotelarstwo. Wybrała ten kierunek w Zespole Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych, bo fascynuje ją świat, podróżowanie, inne kultury. I choć muzyka wydaje się jej naturalnym kierunkiem na przyszłość, nie zamyka żadnych drzwi. – Mam jeszcze czas. I chcę go mądrze wykorzystać – podkreśla z rozwagą i dojrzałością, której często brakuje dorosłym. Pewność Mai jednocześnie rośnie z każdym dźwiękiem oraz przerobionym rozdziałem, bo na każdą z tych opcji na życie i świat – ciężko zapracowała. Patrzy przed siebie z ufnością, bo widzi jak wiele już osiągnęła, jak pasja potrafi zupełnie zmienić życie i jak konsekwencja przekłada się na efekty, które potrafią zaskoczyć. Maja jest z tych osób, które tworzą własny rytm świata: wrażliwy i prawdziwy. I niezależnie od tego, czy wybierze wiolonczelę, taniec, czy hotelarstwo – jedno jest pewne – to będzie piękna i niezwykła droga. Powodzenia Maju. Świat stoi przed Tobą szeroko otwarty i już dziś gra w Twojej tonacji.

1 godzina temu















