Mniej dzieci, więcej wyzwań. Były prezydent Poznania ostrzega przed skutkami kryzysu demograficznego

6 godzin temu

Eksperci nie mają wątpliwości – zmiany demograficzne będą jednym z największych wyzwań dla polskich miast w najbliższych dekadach. Najnowszy „Raport o stanie miast” pokazuje, iż liczba urodzeń przez cały czas spada, a wraz z nią kurczy się grupa najmłodszych mieszkańców.

W pierwszej połowie 2025 roku w polskich miastach urodziło się niespełna 83 tysiące dzieci, czyli o ponad siedem procent mniej niż rok wcześniej. W ponad 90 miastach odnotowano mniej niż dziesięć urodzeń, a w jednym nie urodziło się ani jedno dziecko. Dane pokazują, iż problem nie dotyczy pojedynczych miejscowości, ale całego kraju.

Zdaniem Ryszarda Grobelnego, byłego prezydenta Poznania, skutki tych zmian będą odczuwalne znacznie szerzej niż tylko w systemie edukacji.

– jeżeli dzieci się nie rodzą, za kilka lat zabraknie uczniów w szkołach. Najpierw znikają miejsca w żłobkach i przedszkolach, później pojawia się konieczność reorganizacji sieci szkół. To naturalna konsekwencja zmian demograficznych – wskazuje Grobelny.

Pierwsze sygnały są już widoczne. Liczba placówek wychowania przedszkolnego w Polsce zaczęła się zmniejszać, a dzieci uczęszczających do przedszkoli jest wyraźnie mniej niż jeszcze rok wcześniej. W niektórych miastach rozpoczęto już likwidację oddziałów przedszkolnych, a samorządy analizują, jak będzie wyglądała sieć placówek edukacyjnych w kolejnych latach.

Choć Poznań nie należy dziś do miast najbardziej dotkniętych depopulacją, również stolica Wielkopolski odczuwa skutki zmian demograficznych. Władze miasta od lat obserwują zmieniającą się liczbę dzieci w poszczególnych rocznikach i dostosowują ofertę edukacyjną do rzeczywistych potrzeb mieszkańców. Eksperci podkreślają jednak, iż w dłuższej perspektywie podobne decyzje mogą czekać większość dużych polskich miast.

Zmniejszająca się liczba mieszkańców oznacza także problemy finansowe. Coraz więcej osób przechodzi na emeryturę, a jednocześnie maleje grupa pracujących, od których zależą wpływy z podatków. To właśnie one stanowią jedno z najważniejszych źródeł dochodów samorządów.

Jak zauważa Grobelny, miasta będą musiały jednocześnie mierzyć się z rosnącymi potrzebami starzejącego się społeczeństwa i coraz skromniejszymi budżetami. Mniej pieniędzy może oznaczać trudniejsze utrzymanie obecnego poziomu usług publicznych – od edukacji po transport czy opiekę społeczną.

Raport Związku Miast Polskich wskazuje również na inne skutki depopulacji. W słabiej rozwijających się ośrodkach może przybywać pustostanów, podczas gdy największe miasta przez cały czas będą zmagały się z niedoborem mieszkań. Równocześnie rynek pracy będzie coraz mocniej odczuwał brak pracowników, co już dziś staje się problemem nie tylko przedsiębiorstw, ale również samych urzędów.

Prognozy sięgające lat 2035–2040 nie pozostawiają złudzeń. Autorzy raportu przewidują dalszy spadek liczby mieszkańców oraz szybkie starzenie się społeczeństwa. W wielu miastach osoby w wieku senioralnym mogą stanowić ponad 40 procent wszystkich mieszkańców.

Zdaniem byłego prezydenta Poznania samorządy nie powinny już zakładać, iż niekorzystne trendy uda się odwrócić. Zamiast tego konieczne będzie planowanie rozwoju miast z myślą o mniejszej liczbie mieszkańców. Oznacza to podejmowanie trudnych decyzji dotyczących sieci szkół, infrastruktury, usług komunalnych czy kierunków zabudowy.

Eksperci podkreślają, iż nadchodzące lata będą wymagały od samorządów nie tylko oszczędności, ale przede wszystkim nowego sposobu myślenia o rozwoju miast. Dla Poznania i innych dużych ośrodków oznacza to konieczność przygotowania się na rzeczywistość, w której wyzwaniem nie będzie już dynamiczny wzrost liczby mieszkańców, ale utrzymanie wysokiej jakości życia w warunkach postępujących zmian demograficznych.

Idź do oryginalnego materiału