Nowe zasady działania podczas mgły już poprawiły sytuację na krakowskim lotnisku. Mimo wyjątkowo trudnej końcówki 2025 roku liczba odwołanych lotów nie wzrosła. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej zapowiedziano kolejne zmiany.
Od 4 września 2025 roku na lotnisku obowiązuje zmieniona procedura LVP, czyli zestaw zasad stosowanych przy bardzo ograniczonej widzialności, przygotowany we współpracy z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej.
Gdy widzialność na pasie spada poniżej 800 metrów albo chmury schodzą poniżej 90 metrów, lotnisko przechodzi w specjalny tryb pracy. Wstrzymywane są wszystkie prace niezwiązane z obsługą samolotów, z płyty i dróg kołowania znikają zbędne pojazdy i osoby. Sprawdzany jest stan pasa i oświetlenia, ograniczany jest ruch naziemny, a wjazdy na pole manewrowe są dodatkowo zabezpieczane. Do tego dochodzą większe odstępy czasowe między kolejnymi operacjami.
Co dokładnie się zmieniło w procedurach?
Najważniejsze zmieniło się jednak przy samych lądowaniach. Teraz wystarczy, iż dobra widzialność jest w pierwszej części pasa, tam gdzie samoloty faktycznie dotykają ziemi. To co najmniej 550 metrów i podstawa chmur na poziomie 60 metrów. Wcześniej takie warunki musiały być na całej długości drogi startowej. Starty są możliwe przy widzialności minimum 350 metrów.
Jak mówił podczas konferencji prezes Kraków Airport Łukasz Strutyński, końcówka 2025 roku była wyjątkowo trudna pod względem pogody. W samym grudniu lotnisko pracowało w procedurze LVP przez ponad 200 godzin. Rok wcześniej było to około 40 godzin. Mimo tego odsetek lotów przekierowanych lub odwołanych w obu miesiącach był bardzo podobny i wynosił około 5–6 procent.
W poszczególnych dniach różnice były jeszcze bardziej wyraźne.
2 grudnia przekierowań było o 90 procent mniej, niż byłoby przed zmianą procedury.
4 grudnia – o 45 procent mniej.
6 grudnia – o 75 procent mniej.
8 grudnia – o 80 procent mniej.
Od września do końca 2025 roku, dzięki nowym zasadom, krakowskie lotnisko obsłużyło ponad 317 tysięcy pasażerów, którzy w innych warunkach musieliby lądować na innych lotniskach albo w ogóle nie polecieć z Krakowa.
Lotnisko chce iść dalej. W grze CAT II
Podczas konferencji dużo miejsca poświęcono też temu, co dalej. Chodzi o podniesienie kategorii systemu ILS, czyli systemu wspomagającego lądowanie w trudnych warunkach. Nowy sprzęt zakupiony przez PAŻP ma trafić na Balice latem tego roku. Do niedawna zakładano jednak, iż będzie wykorzystywany tylko w kategorii I, bo obecna droga startowa nie spełniała wcześniejszych wymagań dla CAT II.
Zmieniły to nowe przepisy ICAO z 27 listopada 2025 roku dotyczące oświetlenia nawigacyjnego. Według władz lotniska obecne wymagania są możliwe do spełnienia bez generalnego remontu pasa. Dodatkowo Urząd Lotnictwa Cywilnego potwierdził, iż certyfikacja może być prowadzona w oparciu o przepisy ICAO, bez czekania na ich wdrożenie w regulacjach europejskich.
Co jeszcze trzeba zrobić, zanim CAT II ruszy
Zanim CAT II będzie mogła zacząć działać, potrzebne będą jeszcze konkretne zmiany: w systemie monitoringu oświetlenia, w wyznaczeniu strefy wolnej od przeszkód, w organizacji ruchu przed wjazdem na pas i w samej procedurze LVP. W prace zaangażowane są zarówno ULC, jak i PAŻP.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ILS w kategorii II mógłby zacząć działać w pierwszym kwartale 2027 roku. To oznaczałoby możliwość lądowania przy widzialności 300 metrów i podstawie chmur od 30 metrów. Dane z listopada i grudnia 2025 roku pokazują, iż w takich warunkach mogłaby wylądować większość samolotów, które dziś jeszcze są przekierowywane na inne lotniska.
Te artykuły mogą Cię zainteresować:
Kierunek, na który czekali pasażerowie z Krakowa wraca do siatki lotów
Tak wygląda Akcja Zima na Kraków Airport. Zobacz zdjęcia z lotniska
Ten przylot do Krakowa nie poszedł zgodnie z planem

12 godzin temu





![Straż Miejska usuwa wraki rowerów w centrum Krakowa [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/01/demontaz-rowerow4.jpg)








