Moskal, Derewenda i Gontarz oskarżają Ratusz: „Zamiast floty autobusów mamy jeden szkielet i puste obietnice”

1 godzina temu
Zdjęcie: Konferencja prasowa Michała Moskala, Roberta Derewendy i Tomasza Gontarza


Gdzie podziało się 64 miliony?

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej, Poseł Michał Moskal nie gryzł się w język. Porównał sytuację z 20 autobusami wodorowymi do „metra-niewidki”, o którym żartowano w Prima Aprilis. Tym razem jednak mieszkańcom nie jest do śmiechu.

Lublin miał stać się pionierem, a została pusta hala i szkielet jednego autobusu. Ratusz nie dopilnował warunków przetargowych. 64 miliony złotych, które miasto uzyskało, zostały po prostu zmarnowane – grzmiał poseł Moskal, wytykając nieudolność urzędnikom prezydenta Krzysztofa Żuka.

Miliony złotych przeszły koło nosa. MPK Lublin straciło gigantyczną dotację na „darmowe” wodorowce

Fatalny stan lubelskich dróg niszczy tabor

Radny Robert Derewenda zwrócił uwagę na inny, palący problem – fatalny stan nawierzchni na ulicach takich jak Zana czy Głęboka. Według niego, brak planu „B” i ryzykowne umowy z firmami bez doświadczenia to uderzenie w codzienny komfort pasażerów.

Nasze autobusy i trolejbusy są niszczone każdego dnia przez dziurawe drogi. Potrzebujemy nowej komunikacji, tymczasem pieniądze z KPO przeszły nam koło nosa, bo miasto jest zarządzane niefrasobliwie – ocenił radny Derewenda.

Komunikacja co 10 minut? „To powinien być standard”

Najmocniejszym punktem wystąpienia radnego Tomasza Gontarza był postulat dotyczący poprawy komfortu pasażerów. Radny podkreślił, iż zamiast topić miliony w niesprawdzone technologie wodorowe, które okazują się ekstremalnie drogie w eksploatacji, miasto powinno skupić się na tym, by autobusy po prostu jeździły częściej.

Chcemy komunikacji miejskiej, która jeździ co 10 minut w godzinach szczytu na głównych liniach. To powinien być standard w nowoczesnym mieście – przekonywał radny Gontarz. Według opozycji, obecne rzadkie kursy i „stadne” jeżdżenie autobusów zniechęcają mieszkańców do rezygnacji z aut.

Trzy żądania radnego Gontarza

Radny Tomasz Gontarz, który od miesięcy interpeluje w sprawie wodorowców, przedstawił trzy konkretne żądania pod adresem prezydenta Krzysztofa Żuka i MPK. Według niego sprawa nie może zostać zamieciona pod dywan.

Po pierwsze, radny domaga się skrupulatnej kontroli procesu przetargowego – chce wiedzieć, dlaczego wybrano firmę Arthur Bus, która wyprodukowała zaledwie kilka sztuk pojazdów. Po drugie, żąda twardego wyegzekwowania kar umownych, które wraz z wadium mogą przynieść miastu ponad 8 milionów złotych.

Zobacz również

Moskal, Derewenda i Gontarz oskarżają Ratusz: „Zamiast floty autobusów mamy jeden szkielet i puste obietnice”

Kolejna partia nowych autobusów już w zajezdni. Tak wyglądają nowe autobusy MPK Lublin

Mieszkańcy ostrzegają się nawzajem: Ten sam podejrzany mężczyzna kręcił się na Czubach i pod Biedronką

Ile do koperty na komunię w 2026 roku? Sprawdź aktualne stawki i listę wymarzonych prezentów

Co z cenami biletów?

Ostatnim punktem wystąpienia Gontarza było wezwanie do wiceprezydenta Tomasza Fulary o weryfikację sensu inwestowania w wodór. Radny przypomniał, iż prognozy cen wodoru drastycznie rozminęły się z rzeczywistością.

Rok temu obiecywano nam wodór po 40 zł za kilogram, dziś kosztuje on blisko 70 zł. To 70 proc. więcej! jeżeli będziemy brnąć w tę ślepą drogę, zapłacą za to mieszkańcy w wyższych cenach biletów. Najtańsze są elektryki, potem diesle, a wodór jest na samym szarym końcu – wyliczał Tomasz Gontarz.

Czy Waszym zdaniem radni mają rację i miasto powinno zrezygnować z wodoru na rzecz tańszych rozwiązań? Czekamy na Wasze komentarze!

Idź do oryginalnego materiału