
Jeszcze niedawno wydawało się, iż dynamiczny rozwój elektromobilności stopniowo zepchnie silniki spalinowe na margines, a wraz z nimi metale wykorzystywane w tradycyjnej motoryzacji. Rynek poszedł jednak o krok za daleko. Tempo popularyzacji aut elektrycznych zwolniło, koncerny motoryzacyjne zaczęły rewidować swoje plany, a jeden z kluczowych metali dla branży spalinowej po blisko 50-procentowej przecenie może właśnie uklepywać dołek.
Platyna, która miała zostać skreślona przez rozwój aut elektrycznych, w tej chwili należy do grona tych surowców, które mają wyjątkowo atrakcyjne perspektywy inwestycyjne na najbliższe kilka lat.
Zacznijmy od tego, iż globalne tempo elektryfikacji transportu faktycznie zaczęło zwalniać. Po kilku latach bardzo agresywnej narracji promującej elektryki, rynek zderzył się z rzeczywistością, czyli:
- wysokimi cenami,
- słabą infrastrukturą ładowania,
- konsumentami, którzy wcale nie są gotowi, aby przejść na auta w pełni elektryczne.
Na znaczeniu zaczęły natomiast zyskiwać hybrydy, czyli pojazdy wyposażone zarówno w silnik elektryczny, jak i spalinowy.
Szybko stały się one najpopularniejszym napędem w Europie. A jednak klasyczne silniki benzynowe i diesle wciąż odpowiadają za ponad połowę sprzedaży globalnej. Co więcej, część koncernów otwarcie przyznaje, iż „przeprosiła się” z silnikami spalinowymi, bo to one pozwalają utrzymać zadowalające marże.
W praktyce oznacza to jedno: popyt na metale wykorzystywane w katalizatorach – w tym na platynę – nie tylko nie znika, ale może rosnąć szybciej, niż jeszcze niedawno zakładano.
W hybrydach rola platyny jest znacznie większa niż w klasycznych spalinówkach – i to z bardzo prostego powodu: silnik spalinowy w hybrydzie pracuje w znacznie bardziej wymagających warunkach, co wymusza stosowanie większej ilości platyny w katalizatorach.
Hybryda częściej uruchamia i wyłącza silnik, pracuje w szerszym zakresie temperatur, a emisje przy zimnym starcie są wyższe niż w autach, które pracują w sposób ciągły. To właśnie zimne starty są najbardziej „toksyczne” i wymagają katalizatora o wyższej aktywności – a tę zapewnia platyna, która w takich warunkach lepiej radzi sobie z utlenianiem spalin niż np. pallad.
Dodatkowo producenci zaczęli zwiększać udział platyny w katalizatorach hybrydowych, bo jest ona bardziej odporna na zmienne warunki pracy i stabilniejsza przy częstych przełączeniach między trybem elektrycznym a spalinowym.
Jak zatem widzicie, tworzy to ]]>bardzo solidny fundament dla popytu na platynę w najbliższych latach]]>.
Tymczasem World Platinum Investment Council, czyli jedna z najważniejszych instytucji, które cyklicznie publikują przewidywania dla rynku platyny, spodziewa się deficytu tego metalu na globalnym rynku przynajmniej do 2030 roku.

Wprawne oko gwałtownie wyłapie jednak, iż przewidywane deficyty w latach 2026 – 2030 mają być znacznie niższe niż deficyty, których rynek platyny doświadczył w poprzednich 3 latach.
To by mogło sugerować, iż obecna sytuacja na rynku platyny nie jest tak dobra dla inwestorów, jak wcześniej. Czy jednak tak faktycznie jest?
Czytaj dalej: ]]>Motoryzacja ma problem. Zapasy platyny na 3-miesiące]]>
]]>Dywersyfikacja czy koncentracja? Jak powinien wyglądać portfel inwestycyjny?]]>
Autor: ]]>Konrad Pietruszka]]>










